Rosyjski ambasador wezwany do MSZ w związku z uderzeniem rakiety. Wręczono mu notę protestacyjną
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Rosji w Polsce, Gieorgija Michnę, w związku z rakietą, która w czwartek uderzyła w terytorium Polski. Ambasadorowi wręczona została nota protestacyjna.
Wcześniej minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, przekazał, że coraz więcej wiadomo na temat rakiety CH-101, która spadła na Lubelszczyźnie. Została ona zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy. Oznacza to, iż Rosja używa do ostrzału Ukrainy rakiet produkowanych na bieżąco – napisał na X szef MON.
Dzięki pracy ekspertów https://t.co/eSxf3rlW0F. Żandarmerii Wojskowej wiemy coraz wiecej na temat rakiety Ch 101, której fragmenty od wczoraj intensywnie badają nasi specjaliści.
‼️Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy.
Oznacza to, że…— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) July 31, 2026
Tymczasem opozycja zarzuca rządowi zbyt późne poinformowanie opinii publicznej o rosyjskiej rakiecie. Mówił o tym na sali plenarnej w Sejmie poseł Marcin Ociepa z Prawa i Sprawiedliwości.
– Bezpieczeństwo to sprawa zasadnicza, a to, co się wczoraj wydarzyło, ma swoje źródła w zaniechaniach dyplomatycznych tego rządu. Bo czerwoną granicę skierowania środków napadu powietrznego o charakterze bojowym Rosja przekroczyła w Polsce w nocy z 9 na 10 września ubiegłego roku. Wówczas przedłożyliśmy projekt uchwały, który przeszedł niemal jednogłośnie. Zapytaliśmy MSZ, Państwa także, co z tą uchwałą zrobiono. Nic. Szanowni Państwo, jeżeli na atak ze września zeszłego roku nie było odpowiedzi asymetrycznej, dyplomatycznej, to nie dziwcie się, że takie ataki będą się powtarzać – podkreślił Marcin Ociepa.
Szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, odpowiadając opozycji na zarzuty, podkreślił, że rząd bierze sto proc. odpowiedzialności za działania wojska w sprawie rakiety. Dodał, że jest dumny z tych działań.
Szef MON poinformował także o przechwyceniu rosyjskiego samolotu nad Morzem Bałtyckim, 40 km od Kołobrzegu. Był to samolot rozpoznawczy Ił-20. Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
RIRM



