fot. PAP/Leszek Szymański

Koniec programu „CPN”. Polacy pytają Donalda Tuska – kiedy paliwo po 5,19 zł?

O prawie złotówkę ceny benzyny i diesla poszybowały w górę. To efekt rezygnacji z rządowego mrożenia cen paliw. Ekonomiści ostrzegają, że brak wsparcia przełoży się na wzrost inflacji i wzrost kosztów życia.

Przed północą diesel kosztował 6,16 gr, a po północy prawie 7 złotych. Podobny skok dotyczył benzyny 95 – z 5,99 do 6,82 zł za litr.

Ceny wzrosły, bo rząd wygasił program Ceny Paliw Niżej. Podatek VAT wzrósł z 8 proc. do 23 proc., a stacje benzynowe znów samodzielnie ustalają ceny, bez narzuconych limitów. Resort finansów wylicza, że program uruchomiony z końcem marca kosztował budżet państwa 4 mld 700 mln zł.

– Pakiet CPN od samego początku, było to bardzo jasno komunikowane, był pakietem tymczasowym – mówił minister finansów, Andrzej Domański.

Rząd podniósł ceny paliw na początku wakacji – grzmiał poseł PiS, Andrzej Kosztowniak. Wsparcie zakończono, bo rządzący potrzebują środków do walki z gigantycznym deficytem.

 – Budżet państwa na tym zarobi, bo przypomnę, że im wyższa cena benzyny, to wyższy VAT i wyższa akcyza wpływa do budżetu państwa. Ewidentnie widać, że minister finansów już nie wytrzymuje bez tych dodatkowych pieniędzy i musi przerzucić to wprost na obywateli – powiedział poseł Andrzej Kosztowniak.

Poseł Lewicy, Andrzej Szejna, zauważył, iż są przesłanki do zakończenia wsparcia. Ceny ropy spadają – dziś kształtują się na poziomie ponad 70 dolarów za baryłkę. Po ataku na Iran skoczyły do stu kilkunastu dolarów.

– Wiąże się to z dużym optymizmem dotyczącym końca negocjacji między USA, a Iranem, a więc otwarciem zatoki Cieśniny Ormuz – zwrócił uwagę pos. Andrzej Szejna.

Szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki, przypomniał obietnicę szefa rządu.

– Miliony Polaków czekają na te ceny, o których mówił Donald Tusk. Myślę, że o to trzeba zapytać przede wszystkim Donalda Tuska. Gdzie jest ta benzyna w tej cenie? – zaakcentował minister Zbigniew Bogucki.

Dr Bartosz Michalski, ekonomista, zauważył, że według szacunków GUS inflacja w czerwcu wyniosła 2,5 proc. Powrót wyższych cen paliw znów ją podbije.

– To właśnie był efekt tego, że ceny paliw były sztucznie nisko stabilizowane. Na to też pozytywnie wpłynęły ciut niższe ceny żywności i ta stabilizująca się sytuacja na Bliskim Wschodzie. W momencie kiedy wracamy do normalnych poziomów ceny rynkowej, możemy oczekiwać, że w lipcu ta inflacja znowu będzie wyższa – podsumował dr Bartosz Michalski.

Szacunkowo w lipcu inflacja może wynieść 3,5 proc. To oznacza wzrost cen produktów i usług.

TV Trwam News

drukuj