fot. PAP/Paweł Supernak

Ministerstwo Klimatu i Środowiska zarządzane przez minister Hennig-Kloskę dąży do całkowitego zniszczenia Puszczy Białowieskiej

Minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska, podpisała plan zarządzania obiektem światowego dziedzictwa UNESCO – Puszcza Białowieska. Dokument prawie całkowicie ogranicza obecność człowieka na terenach chronionych. Przeciwko temu protestują mieszkańcy Puszczy.

Przyjęcie planu dla Puszczy Białowieskiej wymagało od Polski UNESCO. Dokument był opracowywany przez ostanie lata, jednak to obecne kierownictwo resortu klimatu i środowiska przygotowało ostateczną wersję.

– Zwiększamy z 37 proc. do 96 proc. powierzchnię terenu Puszczy Białowieskiej, która będzie objęta ścisłą, można powiedzieć, ochroną w kontekście oczywiście przyrodniczym, czyli będą na tym terenie zachodzić tylko i wyłącznie procesy naturalne – mówiła minister Paulina Hennig-Kloska.

 To ograniczy nie tylko działalność mieszkańców, ale też obecność turystów. Wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorżała, przekonywał, że plan dla Puszczy ma ogromne poparcie społeczne. Mają to potwierdzać ogólnopolskie badania opinii publicznej zlecone przez resort.

– Badania pokazały jasno, jak ogromne poparcie – prezentowaliśmy też te badania – jest w Polsce i w regionie dla ochrony Puszczy Białowieskiej – powiedział wiceminister Mikołaj Dorożała.

Z taką opinią nie zgadza się duża grupa mieszkańców terenów puszczańskich.

Utrudniano nam udział w konsultacjach – zwróciła uwagę Elżbieta Laprus, radna gminy Białowieża.

– Dlaczego nie ogłoszono nam konsultacji społecznych przed wysłaniem planu zarządzania do UNSECO? Nie ogłoszono. Przecież my tu będziemy mieszkać, nie pół polski ze Śląska. To my będziemy ponosić konsekwencje tego – wskazała Elżbieta Laprus.

Rada Gminy Białowieża przyjęła specjalną uchwałę, w której wyraziła sprzeciw wobec planów ministerstwa względem Puszczy. Dokument trafił do UNESCO i wyraźnie wskazywał, iż resort nie uwzględnił postulatów lokalnej społeczności. Ministerstwo nie wzięło pod uwagę tego protestu.

– Jeżeli mamy do czynienia ze światowym dziedzictwem, on musi być zarządzany w sposób odpowiedzialny, wolny od presji, również samorządowej, inwestycyjnej – stwierdziła minister klimatu i środowiska.

Pomijanie głosu lokalnej społeczności jest wbrew praktykom UNESCO – zauważył poseł PiS, Paweł Sałek.

– To jest podstawowa sprawa, czy będziemy mówić o Indianach w Amazonie, czy będziemy mówić o innych grupach lokalnych, tak zwanych indigenous – oznajmił pos. Paweł Sałek.

Projekt dokumentu dotyczącego Puszczy budził też zastrzeżenia naukowców, których działalność może zostać ograniczona. Wskazywała na to prof. Bogumiła Jędrzejewska z Polskiej Akademii Nauk.

– Nie ma celów badania naukowe, nie ma rozwoju badań naukowych. Jest edukacja przyrodnicza, cokolwiek by miało to znaczyć. Jest to dokument bardzo słaby. Pełen pogardy dla lokalnych społeczności. Od prostych ludzi do naukowców – mówiła prof. Bogumiła Jędrzejewska.

Wszystko wskazuje na to, że celem tych działań jest wypchnięcie lokalnej społeczności z Puszczy.

 – Oni mieszkają tam od wieków, wspominają królów polskich, ich przodkowie, a dzisiaj jest tak, że tych ludzi stamtąd po prostu wypycha – podsumował poseł Paweł Sałek.

Przyjęty przez resort kontrowersyjny dokument ma obowiązywać przez 25 lat.

TV Trwam News

drukuj