Polska podpisała z Niemcami umowę o współpracy wojskowej
Ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali w Warszawie umowę o współpracy wojskowej. MON przekazał, że dokument określa nowe aktualne ramy wzajemnej współpracy. Obejmują one obszary mobilności wojskowej, rozwoju infrastruktury, wsparcia logistycznego, współpracy na Morzu Bałtyckim oraz cyberbezpieczeństwa.
W umowie brakuje jednak wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa podobnych do tych, które znalazły się w zawartym wcześniej traktacie polsko-francuskim.
Były wiceszef MON, poseł Marcin Ociepa, ocenił, że umowa nie zwiększy bezpieczeństwa naszego kraju.
– Mamy traktat, który nazywa się Traktatem Północnoatlantyckim z wieloma państwami, prawie wszystkimi państwami UE, tak więc sięganie po nowe traktaty dwustronne jest ewenementem. Czasem to może być uzasadnione, jeśli wprowadza jakieś dodatkowe regulacje, natomiast przykład traktatu francuskiego i brytyjskiego pokazuje, że to jest tylko PR, że Tusk wykonuje jakieś ruchy dyplomatyczne, ale które nie mają żadnej treści. Za tymi traktatami nie idą żadne konkrety, ponieważ żaden z tych zapisów nie przekracza Traktatu Północnoatlantyckiego. Mamy traktat NATO i tego się trzymajmy – mówił poseł Marcin Ociepa.
Umowa została podpisana w przypadającą dziś 35. rocznicę zawarcia polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.
Z tej okazji w Berlinie odbyło się też Forum Polsko-Niemieckie i doszło do przekazania przez stronę niemiecką dóbr kultury zrabowanych w trakcie II wojny światowej.
Wśród nich znalazł się Pierścień Jagiellonów oraz najstarszy zachowany zapis średniowiecznego hymnu „GaudeMater Polonia”.
Były wiceszef MSZ, europoseł Arkadiusz Mularczyk, który od lat zabiega o reparacje wojenne dla Polski, wskazał, iż to gesty, które nie zamykają tematu odszkodowań.
– Przypomnę tylko, że z samej Warszawy Niemcy wywieźli 50 tysięcy wagonów ze zrabowanymi dobrami kultury, dziełami sztuki, ale także majątkiem prywatnym mieszkańców. Z takich miejscowości jak Jasło były to następne tysiące wagonów. To są naprawdę dziesiątki tysięcy, miliony rzeczy zrabowanych z naszego kraju. To wszystko cały czas jest w zasobach niemieckich. Dopóki nie będzie systemowego uregulowania tych kwestii, zwrotu przez państwo niemieckie i osoby prywatne, to tak długo ten temat nie jest uregulowany. Zwrot jednego czy drugiego dobra kultury absolutnie nie zamyka tematu – zaakcentował europoseł Arkadiusz Mularczyk.
„Niemcy zwracają Polsce zrabowane dobra kultury” – pisze @dw_polski Czyli jednak Niemcy, a nie bezimienni „naziści”. Wygląda na to, że nawet autorzy nagłówków odkrywają, że III Rzesza była państwem niemieckim. https://t.co/uC8mbldvRy
— Arkadiusz Mularczyk MEP (@arekmularczyk) June 17, 2026
Wg raportu zespołu ds. strat wojennych, który powstał za rządów PiS, straty wyrządzone przez Niemców w Polsce w czasie II wojny światowej wynoszą przeszło 6 bilionów 200 miliardów złotych.
RIRM



