
Dr J. Hajdasz o pacyfikacji Polaków z ROG w Berlinie: Użycie tak drastycznej siły fizycznej przez niemiecką policję, krzyczącą do Polaków „raus!”, wywołuje najbardziej bolesne skojarzenia historyczne
Uderzająca i absolutnie nieuzasadniona jest brutalność policji, bo użycie tzw. środków przymusu bezpośredniego było całkowicie niewspółmierne do sytuacji. Nagrania pokazują, że polscy obywatele byli bici pięściami i kolanami, starsi ludzie byli przewracani i podduszani, a lider Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz, trafił do szpitala m.in. z podejrzeniem połamanych żeber. W pewnym momencie biło i szarpało go jednocześnie aż pięciu policjantów. Użycie tak drastycznej siły fizycznej przez niemiecką policję, krzyczącą do Polaków „raus!” wywołuje najbardziej bolesne skojarzenia historyczne – mówiła w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
– Uderzająca i absolutnie nieuzasadniona jest brutalność policji, bo użycie tzw. środków przymusu bezpośredniego było całkowicie niewspółmierne do sytuacji. Nagrania pokazują, że polscy obywatele byli bici pięściami i kolanami, starsi ludzie byli przewracani i podduszani, a lider Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz, trafił do szpitala m.in. z podejrzeniem połamanych żeber. W pewnym momencie biło i szarpało go jednocześnie aż pięciu policjantów. Stanowczo trzeba podkreślać, że członkowie Ruchu Obrony Granic zgromadzili się, aby złożyć kwiaty i postawić drewniany krzyż pod tym Głazem Pamięci, który sam w sobie jest wielkim upokorzeniem dla naszego narodu. Postawiono go dopiero w ubiegłym roku, ale nie ma wokół niego żadnych tablic czy widocznych, zrozumiale wyjaśniających napisów, komu i czemu jest poświęcony, dlaczego go postawiono. Użycie tak drastycznej siły fizycznej przez niemiecką policję krzyczącą do Polaków „raus!” wywołuje najbardziej bolesne skojarzenia historyczne. Zakaz modlitwy przy głazie jest zdumiewający i racjonalnie nie do zaakceptowania – zwróciła uwagę dr Jolanta Hajdasz.
Dziennikarka zaznaczyła, że jeśli zarówno Niemcy, jak i Polacy są obywatelami wolnych, demokratycznych krajów, to mają takie samo prawo do upamiętniania swoich pomordowanych rodaków, a pokojowe zgromadzenie o charakterze patriotyczno-religijnym powinno być chronione, a nie pacyfikowane. Zdaniem felietonistki Radia Maryja akcja niemieckiej policji nie jest przypadkowa i warto dostrzec jej kontekst.
– W miniony piątek (…) wszedł w życie tzw. pakt migracyjny, na mocy którego każde państwo w Unii Europejskiej – także Polska – będzie musiało przyjmować uchodźców z innych krajów w ramach tzw. relokacji, czyli przymusowego osiedlania ich w danym kraju. Jeśli nie zechce tego zrobić, będzie płacić horrendalnie wysokie kary finansowe. A przecież Niemcy czekają na to z utęsknieniem (…). Niemcy próbowali już wcześniej nielegalnie przerzucać tych uchodźców do Polski, przywozili ich potajemnie nocą policyjnymi albo nawet nieoznakowanymi pojazdami i porzucali bez dokumentów i środków do życia, zostawiając ich na łaskę naszego państwa. Ten proceder ukrócił albo znacznie ograniczył właśnie Ruch Obrony Granic. Działacze tego stowarzyszenia dyżurowali na granicy polsko-niemieckiej w różnych miejscach i nagrywali takie akcje telefonami komórkowymi, wrzucali je potem do internetu, a Niemcy nie mogli zaprzeczać, że coś takiego robią, bo dowody były bezsporne. (…) Gdy bili bezbronnych Polaków, gdy ich kopali i gdy zakładali im kajdanki, wykręcając do tyłu ręce, chcieli zademonstrować, jak bardzo są rozczarowani polskim rządem i polską policją, która nie mogła sobie sama dać rady z tymi, którzy nie akceptują polityki migracyjnej – stwierdziła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Całości felietonu można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl


