
Obraz autorstwa wirestock na Freepik
Najniższy od kilku lat wzrost płacy minimalnej?
Rząd chce, aby w przyszłym roku minimalna pensja wzrosła o 99 złotych miesięcznie na rękę. Z kolei najniższe renty i emerytury mają wzrosnąć o niespełna 69 złotych. To najniższy wzrost od kilku lat. Związki zawodowe alarmują, że waloryzacja nie będzie adekwatna do rosnących kosztów życia Polaków.
Płaca minimalna to najniższe wynagrodzenie, które przysługuje pracownikowi niezależnie od kwalifikacji i stanowiska pracy. Dziś pobierają ją nawet 3 mln pracowników. Do kieszeni trafia nieco ponad 3600 zł. To niewiele przy obecnych kosztach życia – mówią Polacy.
Rząd przyjął propozycję waloryzacji minimalnego wynagrodzenia w przyszłym roku. To wzrost o 144 zł brutto, czyli 99 złotych na rękę, a nie jak wcześniej zapowiadano – o 180 złotych. Stawka godzinowa ma być wyższa o 1 zł i 20 groszy – poinformował premier.
– Chcielibyśmy więcej, ale na dziś propozycja to jest 3 proc. – mówił Donald Tusk.
Według organizacji reprezentujących pracodawców wzrost minimalnych wynagrodzeń o niecałe sto złotych miesięcznie jest zbyt duży – wskazał prezes Rady Przedsiębiorców, Adam Abramowicz.
– Każde podniesienie płacy minimalnej powoduje podniesienie całej siatki płac, czyli wzrost, kolejny wzrost kosztów prowadzenia działalności – zaznaczył Adam Abramowicz.
Podwyżka płacy minimalnej może doprowadzić do wzrostu cen produktów i usług, co ostatecznie odczują wszyscy konsumenci – podkreślił ekonomista, dr Jarosław Wąsowicz.
– Biorąc pod uwagę, że mamy inne źródła wzrostu kosztów w przedsiębiorstwach, np. rosnące koszty energii elektrycznej, to dodatkowy przyrost płacy minimalnej może być faktycznie pewną „kropką nad i” w kierunku choćby delikatnego zredukowania zatrudnienia w pewnych sektorach – tłumaczył dr Jarosław Wąsowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
Rządowa propozycja trafi teraz do Rady Dialogu Społecznego. Ocenią ją m.in. związki zawodowe. NSZZ „Solidarność” zapowiada walkę o wyższą waloryzację. Rząd opiera się na korzystnym dla siebie odczycie inflacji – wskazał szef gdańskiej „Solidarności”, Krzysztof Dośla.
– Jak inflacja zaczynała się wymykać spod kontroli obecnemu rządowi, to zmieniono prezesa GUS i inflacja zaczęła pasować do założeń. Wszystko zależy od koszyka niestety, jaki się przyjmie do określania celów inflacyjnych. My proponujemy zdecydowanie więcej, tak jak już powiedziałem, 394 zł – podkreślił Krzysztof Dośla.
Trwają też prace nad waloryzacją rent i emerytur. Ma być również procentowa. Rząd próbuje zakłamywać rzeczywistość przekonując, iż sytuacja Polaków jest coraz lepsza. To Donald Tusk w ubiegłym roku ogłosił koniec drożyzny – przypomniał poseł Grzegorz Płaczek z Konfederacji.
– Niektóre wskaźniki wyjęte z kontekstu pokazują, że podobno Polakom żyje się lepiej, a tak naprawdę widzimy na co dzień, że tak nie jest. Polacy wciąż mocno odbiegają od innych państw europejskich – zaznaczył Grzegorz Płaczek.
Będą to jedne z najniższych wzrostów płac i świadczeń od lat. To mniej niż potrzebują dziś polskie rodziny, które najbardziej odczuwają inflację.
– Koszty życia coraz bardziej rosną, choć inflacja do końca tego nie oddaje, bo inflacja jest koszykiem pewnego rodzaju usług i produktów – mówił Andrzej Kosztowniak, poseł PiS.
Po planowanej waloryzacji najniższa renta i emerytura będą wynosiły 1863 złote i 8 groszy na rękę.
TV Trwam News


