„Nasz Dziennik”: Czas rozliczyć ukraińskie zbrodnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
Trwa dyskusja nad odebraniem prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełenskiemu, Orderu Orła Białego. To walka o prawdę historyczną z państwem, które nie zdobyło się dotąd na jednoznaczne rozliczenie z kultem OUN-UPA. Jak powiedział poseł Dariusz Matecki z Prawa i Sprawiedliwości, „to odrażające, że ktokolwiek buduje pomniki zbrodniarzom, którzy zasłynęli z tego, że masowo i bestialsko mordowali dzieci, kobiety i starców, że znęcali się nad kobietami w stanie błogosławionym” – czytamy w artykule red. Rafała Stefaniuka opublikowanym na łamach „Naszego Dziennika”.
Organizacje kresowe i kombatanckie zwróciły się do Kapituły Orderu Orła Białego z apelem o poparcie wniosku o odebranie tego odznaczenia prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Posiedzenie kapituły w tej sprawie ma się odbyć 8 czerwca. Impulsem do tego jest decyzja ukraińskiego prezydenta o nadaniu jednej z jednostek specjalnych patronatu Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Dla wielu środowisk pielęgnujących pamięć o Polakach pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej sprawa jest oczywista.
„Wołodymyr Zełenski nie powinien nigdy zostać uhonorowany Orderem Orła Białego, ponieważ od lat jest jednym z głównych promotorów OUN-UPA. On ma pełną świadomość, jakie odczucia wywołuje to w Polsce. Ubolewam, że wówczas – w 2023 roku – zignorowano prośby i apele środowisk kresowych i patriotycznych” – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Michał Siekierka ze Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.
Stanowisko kapituły będzie miało charakter opinii. Ostateczna decyzja należy do prezydenta RP, a jej skuteczność wymaga również kontrasygnaty premiera. Nie zmienia to jednak faktu, że głos kapituły może stać się ważnym sygnałem politycznym i moralnym.
„Jeszcze ważniejszy wydaje się głos rodzin ofiar, środowisk kresowych oraz organizacji społecznych, które od lat przypominają, że pojednanie nie może opierać się na przemilczeniu prawdy historycznej” – zwraca uwagę prof. Wiesław Wysocki, historyk.
Co istotne, temat przestał być wyłącznie polsko-ukraińskim sporem historycznym. W ostatnich dniach sprawa szeroko przebiła się do zachodnich mediów. Największe światowe redakcje przypominają dziś swoim odbiorcom, czym była OUN-UPA i jakie konsekwencje niesie jej obecna gloryfikacja. To samo w sobie stanowi przełom. Przez lata wiedza o zbrodniach dokonanych na Polakach pozostawała poza głównym nurtem międzynarodowej debaty. Dziś sytuacja wygląda inaczej.
„Odbierałem telefony od dziennikarzy z Europy Zachodniej, z Holandii czy Wielkiej Brytanii. Pytali o to, czym była OUN-UPA. Ten temat zaczyna żyć. I zadaniem państwa polskiego jest to, aby światowa opinia publiczna usłyszała o tych zbrodniach. W XXI wieku nie ma miejsca na gloryfikowanie zbrodniarzy” – zaznacza dr Michał Siekierka.
Trudno bowiem mówić o budowaniu autentycznego pojednania, gdy w państwie aspirującym do wspólnoty zachodnich demokracji nadal funkcjonują symbole i narracje odnoszące się do organizacji odpowiedzialnych za jedną z najokrutniejszych zbrodni na ludności cywilnej w XX wieku.
„To jest odrażające, że ktokolwiek buduje pomniki zbrodniarzom, którzy zasłynęli z tego, że masowo i bestialsko mordowali dzieci, kobiety i starców, że znęcali się nad kobietami w stanie błogosławionym” – akcentuje poseł Dariusz Matecki z Prawa i Sprawiedliwości.
Organizacje kombatanckie i niepodległościowe apelują dzisiaj do Kapituły Orderu Orła Białego o poparcie inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego i odebranie tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu. Jak zauważa prof. Wiesław J. Wysocki, wynika to nie z przekonań historycznych, ale przede wszystkim z poczucia elementarnej przyzwoitości.
„Nie może być tak, że przez lata tłumaczymy, pokazujemy dokumenty, przekazujemy materiały źródłowe, przypominamy fakty, a mimo to po drugiej stronie nie widać rzeczywistej refleksji” – wskazuje historyk.
Trudno zaakceptować sytuację, w której państwo ukraińskie nadal utrzymuje w przestrzeni publicznej symbole związane z szowinistami odpowiedzialnymi za zbrodnie na Polakach.
„Nie oczekujmy od potomków pomordowanych, by przechodzili obojętnie wobec publicznego honorowania osób reprezentujących państwo, które nie zdobyło się dotąd na jednoznaczne rozliczenie z kultem sprawców” – zaznacza prof. Wiesław Wysocki.
Na zdjęciu dr Leon Popek podczas ekshumacji prowadzonych w 2011 r. na tzw. „Trupim Polu” w Ostrówkach na #Wołyń.
Wśród szczątków setek polskich ofiar zamordowanych przez UPA w 1943 r. odnaleziono także dziecięce czaszki z zachowanymi dziewczęcymi warkoczami.
W Woli Ostrowieckiej… pic.twitter.com/xGWtN1YMhT— August Żywczyk (@august_zywczyk) June 3, 2026
Dyskusja o ewentualnym odebraniu Orderu Orła Białego sprawiła, że temat zbrodni wołyńskiej przebił się do światowych mediów, na skalę której wcześniej nie obserwowaliśmy. Agencja Reutera przypomina, że UPA była zaangażowana w masowe mordy na polskiej ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej, w której życie straciło około 100 tys. Polaków. Euronews zwraca uwagę, że ofiarami ukraińskich nacjonalistów byli nie tylko Polacy, lecz także Ukraińcy pomagający swoim sąsiadom lub ostrzegający ich przed nadchodzącymi napadami. Politico opisuje skalę emocji, jakie kult UPA wywołuje w Polsce, wskazując, że jest to jedna z najpoważniejszych kwestii w relacjach między Warszawą a Kijowem. Brytyjskie BBC i „The Guardian” piszą o czystkach etnicznych przeprowadzonych przez OUN i UPA, podkreślając, że ich współczesna gloryfikacja pozostaje szczególnie bolesna dla Polaków. Z kolei „The New York Times” zauważa, że ukraińska polityka historyczna często eksponuje walkę nacjonalistów z Sowietami, marginalizując lub pomijając zbrodnie popełnione na Polakach i Żydach. Nawet katarska Al Jazeera, która przypomina ogromne wsparcie udzielone Ukrainie przez Polskę po rosyjskiej inwazji z 2022 roku, nie unika opisu ciemnej strony działalności UPA. Wskazuje, że formacja ta walczyła z Armią Czerwoną, ale równocześnie dopuściła się brutalnych zbrodni na mieszkańcach terenów dzisiejszej zachodniej Ukrainy.
„To pokazuje, że problem nie jest wymysłem polskiej debaty publicznej ani elementem lokalnej wojny politycznej. Staje się przedmiotem międzynarodowej refleksji” – podnosi dr Michał Siekierka.
Potrzeba prawdy
Polska powinna prowadzić znacznie bardziej aktywną politykę historyczną. Nie po to, by rozpalać konflikty, lecz po to, by przypominać fakty.
„Nasz kraj był ofiarą agresji niemieckiej, sowieckiej i wielu innych form przemocy podczas II wojny światowej. Miliony obywateli zapłaciły za to najwyższą cenę. Jeśli sami nie będziemy przypominać światu o własnej historii, nikt tego za nas nie zrobi” – zwraca uwagę poseł Dariusz Matecki.
Ukraina coraz częściej przegrywa walkę informacyjną dotyczącą kwestii historycznych.
„W internecie widać rosnące zmęczenie Polaków polityką ustępstw i przemilczeń. Żądamy szacunku i to, że Ukraina jest w stanie wojny, nie ma najmniejszego znaczenia. Oczywiście część komentatorów próbuje relatywizować problem, przekonywać, że nie jest to odpowiedni moment na rozmowę o historii albo że należy patrzeć wyłącznie w przyszłość, tylko że przyszłość buduje się na prawdzie, a nie na wygodnym zapominaniu” – zauważa poseł Dariusz Matecki.
Nie da się cofnąć czasu ani naprawić cierpienia całych rodzin, których świat został zniszczony przez szowinistyczne szaleństwo.
„Można jednak zadbać o to, by pamięć o tych wydarzeniach nie została zatarta ani podporządkowana bieżącej polityce. Jeżeli Europa rzeczywiście ma być wspólnotą opartą na prawdzie, odpowiedzialności i szacunku dla ofiar, to nie może jednocześnie przymykać oczu na kult ludzi odpowiedzialnych za masowe zbrodnie” – stwierdza prof. Wiesław Wysocki.
To pytanie o granice pamięci, prawdy historycznej i moralnej wiarygodności współczesnej Europy.
Cała dyskusja wokół Orderu Orła Białego powinna prowadzić nas do znacznie szerszej refleksji niż tylko spór o jedno nazwisko.
„To dobry moment, by zadać sobie fundamentalne pytanie: komu właściwie powinno być przyznawane najwyższe polskie odznaczenie państwowe? Moim zdaniem odpowiedź jest prosta. Kawalerem Orderu Orła Białego powinien być wyłącznie Polak” – mówi dr Michał Siekierka.
Przez lata Order Orła Białego był traktowany jako element dyplomacji. W efekcie na liście wyróżnionych znalazły się osoby, których obecność na niej budzi dziś poważne kontrowersje. Wystarczy wspomnieć byłego kanclerza Niemiec, Gerharda Schrödera, człowieka od lat związanego z Władimirem Putinem, czy byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenkę. Dziś podobna debata toczy się wokół Wołodymyra Zełenskiego.
„Te przypadki pokazują, jak ryzykowne jest przyznawanie najwyższego polskiego wyróżnienia osobom, których lojalność, sympatie czy polityczne wybory pozostają związane przede wszystkim z interesami własnych państw” – podsumowuje poseł Dariusz Matecki.
Stop banderyzmowi! Żądamy ustawy!
Dla nas Polaków UPA oznacza Wołyń, ludobójstwo, niepojęte bestialstwo, bezimienne mogiły i setki tysięcy ofiar, które do dziś nie doczekały się godnego pochówku.
Prezydent Ukrainy uhonorował „Bohaterów UPA”, choć Polska ofiarnie pomagała…
— Robert Bąkiewicz (@RBakiewicz) June 2, 2026
Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”



