Liga Mistrzów. Drugi z rzędu triumf Paris Saint-Germain
Piłkarze Paris Saint-Germain drugi raz z rzędu triumfowali w Lidze Mistrzów. W sobotnim finale w Budapeszcie pokonali po rzutach karnych Arsenal Londyn 4-3. Po 90 i 120 minutach był remis 1:1.
PSG został drugim w historii klubem, który obronił trofeum w sięgającej sezonu 1992/93 Champions League. Wcześniej dwukrotnie dokonał tego Real Madryt (2018 i 2019).
Paryżanie rozpoczęli sobotni finał w identycznym składzie jak 31 maja ubiegłego roku, gdy rozbili Inter Mediolan 5:0, z wyjątkiem pozycji bramkarza. Włocha Gianluigiego Donnarummę, który odszedł do Manchesteru City, zastąpił Rosjanin Matwiej Safonow.
Już w 6. minucie prowadzenie drużynie ze stolicy Anglii dał Niemiec Kai Havertz, który popisał się potężnym uderzeniem pod poprzeczkę z ostrego kąta. Safonow, choć był dobrze ustawiony, nie miał większych szans na odpowiednio szybką reakcję. Gol ten nie okazał się zwycięski. W 62. minucie mający kolumbijskie korzenie Hiszpan Cristhian Mosquera sfaulował rozpędzającego się w polu karnym Gruzina Chwiczę Kwaracchelia. Niemiecki sędzia Daniel Siebert podyktował „jedenastkę” dla Paryżan. Bez kłopotu rzut karny wykorzystał Ousmane Dembele, zdobywca Złotej Piłki za 2025 rok.
PSG miało optyczną przewagę przez zdecydowaną większość zawodów w stolicy Węgier, ale nie przekładało się to na ogromną liczbę okazji bramkowych. „Kanonierzy” nie panikowali i – z wyjątkiem niefortunnej interwencji Mosquery – dobrze zabezpieczali dostęp do własnego pola karnego. Wynik już się nie zmienił i po raz pierwszy od 2016 roku do wyłonienia triumfatora LM potrzebna była dogrywka i – jak się później okazało – rzuty karne. Dekadę temu Real Madryt w takich okolicznościach pokonał lokalnego rywala, Atletico.
W konkursie „jedenastek” najpierw zawiódł zawodnik z Londynu Eberechi Eze, który nie trafił w bramkę, ale już w następnej próbie Hiszpan David Raya obronił uderzenie Portugalczyka Nuno Mendesa i znów był remis. Decydujący okazał się ostatni akcent tego spotkania – strzał ponad poprzeczkę świetnie spisującego się przez cały sezon na środku obrony Brazylijczyka Gabriela Magalhaesa.
Arsenal nie przegrał w tym sezonie Champions League ani jednego spotkania, licząc finał jako remis, ale i tak nie zdobył trofeum. Przeszedł do historii jako pierwszy klub, który w nowym formacie rozgrywek (od sezonu 2024/25) wygrał wszystkie mecze fazy ligowej.
***
Paris Saint-Germain – Arsenal Londyn 1:1 (0:1, 1:1, 1:1), karne 4:3
Ousmane Dembele 65′ (k.) – Kai Havertz 6′
PSG: Matwiej Safonow – Achraf Hakimi, Marquinhos (106. Illa Zabarny), Willian Pacho, Nuno Mendes – Joao Neves, Vitinha (106. Lucas Beraldo), Fabian Ruiz (95. Warren Zaire-Emery) – Desire Doue, Ousmane Dembele (90+6. Goncalo Ramos), Chwicza Kwaracchelia (83. Bradley Barcola)
Arsenal: David Raya – Cristhian Mosquera (66. Jurrien Timber), William Saliba, Gabriel Magalhaes, Piero Hincapie – Declan Rice, Martin Oedegaard (66. Viktor Gyokeres), Miles Lewis-Skelly (91. Martin Zubimendi) – Bukayo Saka (83. Noni Madueke), Kai Havertz (91. Eberechi Eze), Leandro Trossard (83. Gabriel Martinelli)
Żółte kartki: Joao Neves, Nuno Mendes (PSG) oraz Cristhian Mosquera, Bukayo Saka, Viktor Gyokeres, Declan Rice (Arsenal)
PAP



