fot. PAP/EPA

Rosyjski dron uderzył w rumuński blok

Rosyjski dron wtargnął w przestrzeń powietrzną Rumunii. Bukareszt odpowiedział poprzez wydalenie rosyjskiego konsula. NATO, oświadczeniami sekretarza generalnego i amerykańskiego ambasadora, potwierdza, że będzie bronić każdego centymetra swojego terytorium.

 

Dron, który wtargnął na terytorium Rumunii, spadł na budynek mieszkalny i wywołał pożar.

– Dron wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną o godz. 1:52 i zniknął z radaru o 1:56 – wskazał Gheorghe Maxim, zastępca dowódcy Sił Połączonych Rumunii.

Maszyna – jak relacjonowało wojsko – rozbiła się w Gałaczu, w pobliżu granicy z Ukrainą; dwie osoby zostały ranne.

– Znamy trajektorię, wiemy, gdzie dron przeleciał przez Ukrainę. Był częścią roju 43 rosyjskich dronów, z których tylko jeden dotarł na terytorium Rumunii – poinformował Nicusor Dan, prezydent Rumunii, który za jedynego winnego incydentu uznał Rosję.

Bukareszt wezwał do MSZ rosyjskiego ambasadora.

– Konsul Generalny Federacji Rosyjskiej w Konstancy został uznany za personę non grata, a Konsulat Generalny Federacji Rosyjskiej w Konstancy zostanie zamknięty – mówił Nicusor Dan.

Jednoznaczne stanowisko zajął ambasador Stanów Zjednoczonych przy NATO.

„Będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO” – zaznaczył  Matthew Whitaker, ambasador USA przy NATO.

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który kontaktował się z prezydentem Rumunii, napisał na platformie X, że niedbalstwo Rosji stanowi zagrożenie dla wszystkich.

„Kontynuują oni ataki na cywilów i infrastrukturę cywilną na Ukrainie. A ostatnia noc pokazała po raz kolejny, że konsekwencje ich nielegalnej wojny, agresji nie zatrzymują się na granicy” – podkreślił.

Prezydent Karol Nawrocki, w odpowiedzi na incydent, podkreślił, że potrzebujemy silnego NATO. I silnych relacji transatlantyckich.

– To, co się wydarzyło, jest tylko kolejną odsłoną hybrydowej wojny, w której państwa wschodniej flanki NATO uczestniczą – oświadczył prezydent Polski.

Rumunia chce wzmacniać swoje zdolności antydronowe poprzez udział w unijnym programie SAFE. Dostaw nowego sprzętu spodziewa się za rok lub dwa.

 

TV Trwam News

drukuj