fot. PAP/Paweł Supernak

Minister Żurek zrobił z siebie pośmiewisko w sprawie posła Z. Ziobry, tak więc nadszedł czas na polityczne prześladowanie najbliższych współpracowników prezydenta – osiem godzin przesłuchiwany był szef Kancelarii Prezydenta RP

Minister Waldemar Żurek zapowiadał ściganie współpracowników głowy państwa. Z tej deklaracji się wywiązał – osiem godzin przesłuchiwany był szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki. Działania upolitycznionej prokuratury idą jednak dalej i dotykają też szeregowych urzędników.

Zbigniew Bogucki zaraz po przesłuchaniu przekonywał, że wezwanie go do prokuratury to robienie politycznego dymu i przepalanie pieniędzy podatników na śledztwo, w którym nikt rozsądny nie zdecyduje się postawić komukolwiek jakichkolwiek zarzutów.

– Nie zniechęcą nas, z tego postępowania nic nie będzie. To jest makulatura, która się drukuje. To są przepalone godziny – mówił minister Zbigniew Bogucki.

Szef Kancelarii Prezydenta RP został wezwany do prokuratury jako świadek. Miał tłumaczyć się z tego, dlaczego prezydent do tej pory nie przyjął ślubowania od czterech sędziów wskazanych do Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm.

– Ta czynność była długotrwała. Trwała prawie osiem godzin – oznajmiła prok. Anna Adamiak, rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.

Publicznie ściganie prezydenckich ministrów i doradców zapowiadał Waldemar Żurek, choć tym, który podejmował decyzje w sprawie ślubowania czterech sędziów, był prezydent i nigdy publicznie nie powiedział, że tego ślubowania nie przyjmie.

– Nie mogąc uderzyć w tę osobę, która podejmuje decyzje i która w pełni za nie odpowiada, będzie się uderzało w jej najbliższe otoczenie – wyjaśnił dr Marek Popielarski, politolog.

Jak alarmował Pałac Prezydencki, w sprawę wciągani są nie tylko politycy, ale też zwykli urzędnicy. Minister Zbigniew Bogucki uznał działania prokuratury za próbę zastraszania i paraliżowania pracy Kancelarii Prezydenta RP.

– W tym postępowaniu przesłuchano już ponad 20 osób – zaakcentowała rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.

Poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji wskazał, że działania wobec współpracowników prezydenta przypominają mu państwo policyjne.

– Państwo restrykcyjne, państwo, które straszy obywateli, polityków, a w tym przypadku próbuje również zastraszać doradców pana prezydenta – powiedział poseł Bartłomiej Pejo.

Według jednego z najbliższych doradców głowy państwa – min. Zbigniewa Boguckiego – sporo w tym niekonsekwencji.

– Z jednej strony minister Żurek twierdzi, że prezydent nie odebrał ślubowania, bo to postępowanie dotyczy pomocnictwa do nieodebrania ślubowania, a z drugiej strony ten sam Żurek twierdzi, że ślubowanie zostało złożone w Sejmie – podsumował minister Zbigniew Bogucki.

Podobny brak konsekwencji daje się dostrzec w innych sprawach. Przykładowo minister Żurek żąda od pierwszej prezes Sądu Najwyższego zwołania posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, a z drugiej strony przekonuje, że prof. Manowska nie jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, tylko neosędzią.

TV Trwam News

drukuj