Polska Misja Medyczna: całe rodziny w Gazie żyją między ścianami w ruinach; mamy ryzyko epidemii
Aż 76 proc. instytucji medycznych w Strefie Gazie zrównano z ziemią lub uszkodzono. Zniszczono również sprzęt medyczny. Dostęp do leków i pomocy lekarza jest bardzo trudny. Mamy ryzyko epidemii, a najbardziej narażone są dzieci – powiedziała Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
Zawieszenie broni między Izraelem a Hamasem 10 października 2025 r., oprócz wymiany więźniów i zakładników, miało umożliwić swobodny dostęp do pomocy humanitarnej oraz zapobiec codziennym ofiarom wśród ludności cywilnej. Mimo to, w ciągu sześciu miesięcy zginęło co najmniej 673 Palestynek i Palestyńczyków. W Strefie Gazy cały czas brakuje podstawowych leków i sprzętu medycznego, a ewakuacje najbardziej potrzebujących pacjentów są regularnie zawieszane przez Izrael.
„Dostęp do leków i pomocy lekarza jest utrudniony. Aż 76 proc. instytucji medycznych w Gazie zrównano z ziemią lub uszkodzono. Zniszczono również sprzęt medyczny. Mamy ryzyko epidemii – narażone są dzieci z nierozwiniętym systemem immunologicznym. Całe rodziny żyją w namiotach lub ruinach – na materacach pomiędzy dwoma ścianami, z bardzo ograniczonym dostępem do wody. W Gazie nie ma wodociągu czy kanalizacji. Sytuacja dzieci jest alarmująca” – skomentowała Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
Wyjaśniła, że w trudnej sytuacji byli również lekarze, którzy pojechali do Gazy. Zapasy jedzenia, które zabrali ze swoich krajów, bardzo szybko się skończyły. Najpierw zaczynali ograniczać objętość posiłków, a potem ich liczbę – szybko doszli do jednego dziennie.
„Kilka miesięcy temu rozmawiałam z Palestynką, która opowiadała, że gdy w Gazie panował skrajny głód, wówczas wspierana przez Izrael i USA Agencja Pomocy Humanitarnej (Gaza Humanitarian Foundation) otworzyła cztery punkty wydawania żywności. Do czekania na żywność byli z rodzin wysyłani chłopcy i mężczyźni. Żywność wydawano przez bardzo krótko, tysiące ludzi tratowało się, biegnąc do punktów. Izrael ostrzeliwał ich, łącznie zginęło w kolejkach po jedzenie prawie 1200 osób” – powiedziała Olasińska-Chart.
Jak przekazała, ok. milion sto tysięcy osób, które są przesiedlone, szuka schronienia na tym skrawku ziemi, który został z Gazy dla Palestyńczyków, a wojna prowadzona jest na wszystkie sposoby. Co drugi mieszkaniec Strefy Gazy żyje w tymczasowych obozach dla uchodźców wewnętrznych: ma to związek zarówno z masową destrukcją budynków, jak i tzw. „żółtą linią”, która co jakiś czas jest przesuwana. Tereny pozostające za nią są pod kontrolą armii Izraela – to ponad połowa terenu enklawy.
„Gruz, zniszczone domy oraz uszkodzona infrastruktura utrudniają normalne życie. Nasi medycy mieszkają w namiotach. Leczą też ludzi, którzy na co dzień mieszkają w namiotach. Niestety nadal spotykają się z niedożywionymi pacjentami. Wynika to z tego, że ograniczony jest dostęp do pełnowartościowej żywności: na targowiskach łatwiej jest kupić batona, niż podstawowe warzywa” – powiedziała Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.
Polska Misja Medyczna we współpracy z lokalnym partnerem – organizacją GLIA – współfinansuje klinikę leczenia ran, która otwarta została 1 marca przy szpitalu Nasser. Szpital położony w Chan Junus pozostaje jednym z najważniejszych punktów medycznej pomocy w Strefie Gazy. PMM prowadzi obecnie zbiórkę na rzecz kontynuowania pracy kliniki leczenia ran. Wspierają ją m.in. Sylwia Chutnik, prof. UAM dr hab. Monika Bobako, prof. Przemysław Czapliński i Magdalena Różczka.
PAP



