fot. PAP/Marcin Obara

Wątpliwości prawne wokół unijnej pożyczki SAFE. Opozycja zapowiada rozliczenie odpowiedzialnych za podpisanie tej umowy

Unijna pożyczka SAFE od początku budzi wątpliwości prawne nie tylko w Polsce, ale również w Unii Europejskiej. Opozycja grozi rządowi odpowiedzialnością karną oraz Trybunałem Stanu za podpisanie umowy bez wymaganej przez konstytucję ratyfikacji.

Prawnicy od miesięcy powtarzają: unijny kredyt SAFE oraz powiązany z nim mechanizm warunkowości są sprzeczne z konstytucją. Według prof. Ryszarda Piotrowskiego Bruksela przejmie de facto kontrolę nad polskim wojskiem.

– To, co jest związane z tą instytucją, z tą pożyczką, z tym kredytem prowadzi do przekazania władzy nad armią Komisji Europejskiej i Radzie Europejskiej – tłumaczył prof. Ryszard Piotrowski.

Umowa nie przeszła pełnego procesu ratyfikacji przez parlament i prezydenta. Karol Nawrocki zawetował ustawę związaną z SAFE, ale dotyczyła ona jedynie zasad spłaty kredytu. Podpisanie umowy w tej sytuacji jest bezprawne, a ci, którzy to zrobili, powinni być rozliczeni – wskazał mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris.

– Część odpowiadałaby przed Trybunałem Stanu, inni przed sądami karnymi z nadużyć urzędniczych. To wszystko jest praca na najbliższe lata – podkreślił mec. Jerzy Kwaśniewski.

Wiceprzewodniczący Trybunału Stanu, Piotr Andrzejewski, także napisał w oświadczeniu, że nie rząd miał podstaw do zaciągnięcia unijnej pożyczki.

„Pominięcie konstytucyjnego, legalnego, ustawowego umocowania przedstawicieli władzy wykonawczej (…) może stanowić potraktowanie podejmowanych w tym trybie zobowiązań jako obciążonych wadą prawną” – zaznaczył Piotr Andrzejewski.

Opozycja grozi konsekwencjami dla premiera Donalda Tuska i jego ministrów, jeśli prawica wróci do władzy.

– Ile trzeba mieć jadu i pod jaką presją obcych trzeba być, żeby ryzykować Trybunał Stanu dla siebie i dla tych popychadeł, które z nim pracują – akcentował poseł Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

Umowa została jednak podpisana, a opozycja zwraca uwagę na ważny szczegół.

– Tej umowy nie podpisał Donald Tusk, tylko Donald Tusk wyręczył się swoimi pomagierami – zauważył senator PiS, Wojciech Skurkiewicz.

Umowę na SAFE w imieniu rządu podpisali minister finansów – Andrzej Domański i minister obrony narodowej – Władysław Kosiniak-Kamysz. Premier Tusk siedział w pierwszym rzędzie, długopisu w rękę nie wziął. Wziął za to podpisaną przez jego podwładnych umowę na SAFE.

Władysław Kosiniak-Kamysz nie obawia się konsekwencji.

– Nikt nas nie zastraszy, nikt nas nie przestraszy w budowaniu silnej i bezpiecznej Polski – stwierdził szef MON.

To nie pierwszy raz, kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz bierze na siebie odpowiedzialność za Donalda Tuska. W 2012 roku stał się twarzą reformy emerytalnej przez rząd PO-PSL.

– Projekt podnosi i zrównuje wiek emerytalny kobiet i mężczyzn – mówił wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz.  

Po 14 latach minister Kosiniak-Kamysz dalej bierze na siebie kontrowersyjne projekty rządu Donalda Tuska.

– Ja biorę odpowiedzialność za tę decyzję – zapewnił wicepremier z PSL.

– To są rzeczy absolutnie niebywałe, skandaliczne i bez wątpienia będziemy domagać się wyjaśnienia i rozliczenia tych, którzy tę umowę podpisali – zadeklarował senator Wojciech Skurkiewicz.  

Unijny program SAFE może być też obciążony poważną wadą prawną na poziomie prawa europejskiego. Został wdrożony przez Radę UE z pominięciem Parlamentu Europejskiego. Ten zaskarżył rozporządzenie do TSUE, domagając się jego unieważnienia.

TV Trwam News

drukuj