fot. PAP/EPA

Brak ceł i wątpliwa jakość. Żywność z Ameryki Południowej trafia już do europejskich konsumentów

Od dziś żywność wątpliwej jakości z krajów Ameryki Południowej, bez ceł, może trafiać na stoły europejskich konsumentów. Umowa handlowa Unii Europejskiej z Mercosurem wchodzi w życie w formie tymczasowej.

Umowa UE-Mercosur to ogromne zagrożenia dla europejskiego rolnictwa, ale przede wszystkich dla polskich gospodarzy. Największe obawy mają producenci wołowiny. Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso tłumaczy, że w krajach Ameryki Południowej nie ma tak wyśrubowanych zasad dla rolników, jak w UE.

– Produkcja w krajach Mercosuru jest dzisiaj już przynajmniej, jeśli chodzi o wołowinę, 20-30 proc. tańsza niż na terenie Unii Europejskiej – zaznacza Witold Choiński.

Przez sześć lat do Unii Europejskiej ma trafić stopniowo w sumie 99 tys. ton wołowiny. Teraz okazuje się, że 58 tys. ton najcenniejszej wołowiny przypłynie do Europy już teraz i to bez żadnych ceł, które miały być utrzymane. To poważny problem dla polskich producentów.

– Ta ilość w stosunku do elementów szlachetnych, których rynek wynosi około 400 tys. ton w Unii Europejskiej to jest znacząca ilość – wskazuje Jerzy Wierzbicki z Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Na tę chwilę to Polska wysyła na unijny rynek najwięcej wołowiny premium. Teraz europejscy rolnicy i producenci będą mierzyć się z zalewem setek różnego rodzaju produktów żywnościowych z krajów Merocusu. Dzięki wdrożeniu umowy w formie tymczasowej już mogą płynąć do Europy.

Komisja Europejska obchodzi sprzeciw państw członkowskich i brak ratyfikacji Parlamentu Europejskiego. Bruksela przekonuje, że ma pełną kontrolę nad wyminą handlową z Mercosurem.

– UE zachowuje pełną kontrolę nad sposobem zarządzania kontyngentami importowymi w ramach naszych umów handlowych – przekonuje rzecznik KE, Olof Gill.

Problem w tym, że nikt z Europy nie będzie kontrolował jakości produktów tam na miejscu, w Ameryce Południowej. Będą to robiły państwa Mercosuru według swoich standardów. Ich skuteczność jest wadliwa, co pokazały przykłady zatrutej żywności z tamtego regionu.

– Statki, które wiozą do nas skarżone mięso, zapewne już są załadowane, zapewne już wypłynęły. Niestety, sytuacja, w której będziemy narażeni na towar niskiej jakości, już formalnie jest zaakceptowana – wskazuje poseł Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości.

Umowę można było zablokować lub opóźnić skargą do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i wnioskiem o zabezpieczenie. Rząd jednak w tej sprawie zwlekał.

– Na razie nie przewidujemy złożenia skargi do TSUE w sprawie Mercosur – mówił w marcu premier Donald Tusk.

W ostatnich dniach zmienił jednak zdanie.

– Dałem też zgodę, aby rząd zaskarżył decyzję o Mercosur do TSUE – informował szef rządu.

Skarga – choć została zapowiedziana – nadal nie jest wysłana do europejskiego Trybunału. Minister rolnictwa i rozwoju wsi, Stefan Krajewski, zapewnia, że Polska będzie prowadziła kontrolę towarów, które do nas trafią, a skarga lada chwila będzie gotowa.

– Taka skarga musi być złożona do 26 maja. Mam nadzieję, że ona będzie złożona już w najbliższych dniach – mówi minister Stefan Krajewski.

Do złożenia skargi wzywał rząd prezydent Karol Nawrocki. Teraz prezydencki minister, Marcin Przydacz, podkreśla, że reakcja jest zbyt późna.

– Na chybcika formułowany wniosek, co do którego jeszcze skuteczności można mieć pewne wątpliwości – wskazuje Marcin Przydacz.

Rozpoczęcie wymiany handlowej z krajami Merscosuru przekreśla szanse na blokadę umowy przez TSUE – mówi były komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski.

– To jest już coraz bardziej „musztarda po obiedzie”. Czas mija. Skarga mogła być wniesiona w lutym. Nie mówię od razu w styczniu, bo to wymaga jednak pewnych prac, ale można ją było złożyć w lutym – podkreśla Janusz Wojciechowski.

To jednak nie koniec wyzwań dla europejskiego rolnictwa. Na horyzoncie są już kolejne umowy handlowe – z Indiami, Australią czy Meksykiem – które otworzą Europe przed duży producentami rolnymi.

TV Trwam News

drukuj