fot. PAP/EPA

Dania: prawica traci dwa mandaty po skandalach, może to pomóc M. Frederiksen w utworzeniu rządu

Dwoje nowo wybranych prawicowych parlamentarzystów w Danii zostało wyrzuconych ze swoich ugrupowań po ujawnieniu kompromitujących informacji z ich życia. Może to pomóc ustępującej socjaldemokratycznej premier Mette Frederiksen w utworzeniu nowego większościowego rządu.

Mette Frederiksen, której Partia Socjaldemokratyczna we wtorkowych wyborach zdobyła najwięcej głosów (21,9 proc.), przyznała, że pierwsze rozmowy z przedstawicielami 11 pozostałych partii są „bardzo trudne”. Kolejna runda negocjacji, zaplanowana na niedzielę, została odwołana.

Po wyborach żaden z tradycyjnych bloków partyjnych nie ma większości, wynoszącej 90 mandatów. Ugrupowania lewicowe, z socjaldemokratami Frederiksen, otrzymały 84 mandaty, a prawicowe – 77. Języczkiem u wagi jest centrowa partia Umiarkowani z 14 mandatami.

Tymczasem w weekend powyborcze statystyki stały się nieaktualne. W sobotę wieczorem z prawicowego Sojuszu Liberalnego wykluczona została Cecilie Liv Hansen po ujawnieniu w portalach społecznościowych informacji o sprzedawaniu haszyszu przez jej partnera. W kampanii przed wyborami przewodniczący Sojuszu, Alex Vanopslagh, przyznał się do zażywania w przeszłości kokainy, co wywołało debatę, czy dyskwalifikuje go to jako kandydata na premiera.

Także prawicowa Partia Obywatelska rozstała się w piątek ze swoim parlamentarzystą, Jacobem Harrisem. Jak ujawniła gazeta „Finans”, polityk miał w rodzinnej firmie budowlanej wykorzystywać tanią siłę roboczą, a także doprowadzić do jej bankructwa, dokonując nieuprawnionych wydatków prywatnych.

Hansen i Harris zapowiedzieli, że pozostaną w parlamencie jako deputowani niezrzeszeni.

Odejście dwojga deputowanych z partii komplikuje sytuację po prawej stronie sceny politycznej; partiom prawicowym do zbudowania większości z Umiarkowanymi brakuje teraz jednego mandatu. Z drugiej strony, przynajmniej w teorii, Hansen i Harris mogą poprzeć lewicową koalicję.

Kluczowe dla zbudowania większości mogą okazać się również cztery mandaty atlantyckie, czyli politycy wybrani do duńskiego parlamentu na Grenlandii i Wyspach Owczych.

PAP

drukuj