Rolnicy przegrywają walkę o swoje gospodarstwa
Rolnicy coraz częściej są wypychani ze wsi. Problem narasta wraz z powstawaniem nowych zabudowań mieszkalnych w bezpośrednim sąsiedztwie gospodarstw funkcjonujących od dziesięcioleci.
Nowi mieszkańcy zaczynają skarżyć się na zapachy będące naturalnym efektem prowadzenia działalności rolniczej. Sprawy trafiają do sądów i niekiedy kończą się karami dla rolników.
Z podobnym problemem wkrótce może zmierzyć się Bogusław Kołodziejczyk z rolniczej „Solidarności”, który wraz z synem hoduje 1,5 tysiąca tuczników w gminie Czarnocin. Właściciel ziemi położonej około 1000 metrów od ich chlewni podzielił teren na działki budowlane, na których mogą powstać domy.
– My się obawiamy, że będzie tak jak w Grodzisku, że zaczną się procesy. Obornika czy gnojowicy to jednak jest zapach, który bardzo denerwuje ludzi. Myślę, że to, co się dzieje, jest winą państwa i rządu. Powinna być ustawa zagrodowa. Nie mam nic do ludzi, którzy się budują, ale niech nam nie przeszkadzają w pracy – podkreślił Bogusław Kołodziejczyk.
Janusz Terka z Oddolnego Protestu Rolników zwrócił uwagę, że przepisy prawa istnieją, ale są nieprecyzyjne. W efekcie do sądów trafiają kolejne sprawy.
– Tych spraw w tej chwili jest coraz więcej. Niestety jest cała masa rolników, którzy poddali się, nie walczyli, po prostu zaprzestali produkcji rolniczej, wycofali się z tego, sprzedali ziemię, poszli do pracy i żyją na odpowiednim poziomie. Mimo wszystko to nie o to chodzi, żebyśmy my musieli walczyć z instytucjami, sądami i trudną sytuacją na rynku, bo na dłuższą metę tak się nie da – akcentował Janusz Terka.
„Rzeczpospolita” poinformowała, że w resorcie rolnictwa trwają prace nad założeniami projektu ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi.
RIRM



