Mec. M. Skwarzyński: Proces ks. Michała Olszewskiego i urzędniczek MS miał być marszem ku autorytaryzmowi, ale główny cel rządu nie został osiągnięty
Każda władza autorytarna, która przejmowała władzę, zawsze generowała procesy pokazowe. Proces ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości miał być marszem ku autorytaryzmowi, a później dyktaturze demokracji walczącej. Sprawa będzie upadać PR-owo, będzie wygaszana po tamtej stronie, ponieważ główny cel nie został osiągnięty – podkreślił mec. Michał Skwarzyński, obrońca ks. Michała Olszewskiego, w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
17 lutego w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się czwarta rozprawa w procesie ks. Michała Olszewskiego oraz byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości – pani Urszuli Dubejko i pani Karoliny Kucharskiej.
– To pierwszy polityczny proces, który wytworzył się w obecnym układzie politycznym po 13 grudnia 2023 roku. Miał za zadanie złamać stronę konserwatywną, katolików i być marszem ku autorytaryzmowi, a później dyktaturze demokracji walczącej. Proces jest takim papierkiem lakmusowym, czy to się uda (…). Każda władza autorytarna, która przejmowała władzę, zawsze generowała procesy pokazowe – zaznaczył mec. Michał Skwarzyński.
Obrońca ks. Michała Olszewskiego zwrócił uwagę na to, że „proces na podstawie fałszywych informacji przekazywanych mediom miał wykreować sytuację, że oto kapłan ukradł 66 mln zł. Tymczasem budynek stoi i nie było wizyt w Ministerstwie Sprawiedliwości przed przyznaniem grantu”.
– Tomasz M. w tym zakresie kłamał, że ktoś przychodził do niego w ministerstwie i rzekomo namawiał do zwiększenia liczby punktów Profeto. Resort był zamknięty przez pandemię, a osoba, która miała do niego przychodzić, była na kwarantannie (…). Tak jest z całymi zeznaniami tego fałszywego małego świadka koronnego. W najdrobniejszych szczegółach mamy rozpracowane, gdzie on kłamie. Jeżeli po latach zmyśla się historię, to w szczegółach zaczyna się ona rozdwajać. Sprawa będzie upadać PR-owo, będzie wygaszana po tamtej stronie. Nie udało im się zrealizować głównego celu. Ani urzędniczki, ani ks. Olszewski nie pękli w areszcie wydobywczym, nie obciążyli Zbigniewa Ziobro czy Marcina Romanowskiego. Główny cel polityczny nie został osiągnięty – wskazał gość „Aktualności dnia”.
Mec. Michał Skwarzyński podkreślił, że „w procesie pokazowym chce się złamać kręgosłup zarówno sędziom, prokuratorom, wymiarowi sprawiedliwości, ale chce się złamać kręgosłup obywatelom, chce się ich wystraszyć”.
– Jeżeli proces wobec ks. Michała Olszewskiego uda się przeprowadzić skutecznie, to będzie to początek drogi. W czasach bycia Polski pod butem komunistycznym w imię prawa mordowano Żołnierzy Wyklętych. Wszędzie wydawano wyroki. Znaleźli się sędziowie, którzy byli usłużnymi mordercami w todze. Znajdą się i usłużni sędziowie, którzy będą wymierzali kary wrogom obecnej opcji politycznej – przestrzegł.
Obrońca ks. Michała Olszewskiego zauważył, że „gdy zaczęła sypać się narracja w tej konkretnej sprawie, nastąpiło natychmiastowe wzmożenie po stronie państwa totalitarnego, w jakim żyjemy. Odgrzewana jest sprawa Michała Kuczmierowskiego, czyli sprawa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i uderzenie w Mateusza Morawieckiego, ale także przez usłużne media odgrzewana jest sprawa sędziego Jakuba Iwańca”.
– To ma przykryć blamaż w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Donald Tusk w tym zakresie jest bardzo sprawnym politykiem, który bardzo łatwo potrafi znajdywać tematy zastępcze (…). Państwo tego nie wytrzyma. Nie można żyć cały czas igrzyskami (…). Edukacja prawnicza, która jest odarta z historii, etyki i zasad, powoduje, że później mamy funkcjonariuszy usłużnych systemowi, a nie wartościom i etyce. Efekt będzie katastrofalny dla państwa i obywateli, którzy będą musieli się z takim wymiarem sprawiedliwości zmierzyć. Każdego z nas czeka w życiu sprawa spadkowa czy drobna sprawa drogowa – wskazał gość Radia Maryja.
Audycję z udziałem mec. Michała Skwarzyńskiego można znaleźć [tutaj].
radiomaryja.pl



