fot. TT/@ipngovpl

Prof. G. Kucharczyk: Oddziały Armii Wielkopolskiej odegrały decydującą rolę w tryumfie oręża polskiego w wojnie polsko-bolszewickiej

Bez Wielkopolskich dywizji trudno byłoby myśleć o obronie stolicy, a potem o przejściu do zwycięskiej kontrofensywy w krytycznych dniach sierpnia 1920 roku. Bez Wielkopolski – i szerzej: ziem zaboru pruskiego – Polska byłaby niepodległa tylko z nazwy. W rzeczywistości byłaby pod względem terytorialnym tworem kadłubowym, zbliżonym do utworzonego przez Niemców w 1939 roku Generalnego Gubernatorstwa – wskazał prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk, w felietonie „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja.

27 grudnia mija 107. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego – powstańczego zrywu, który przyczynił się do powrotu Wielkopolski, kolebki polskiej państwowości, do odradzającego się państwa polskiego.

– Oddziały Armii Wielkopolskiej zintegrowane następnie z całością Wojska Polskiego odegrały decydującą rolę w tryumfie oręża polskiego w wojnie polsko-bolszewickiej. Bez Wielkopolskich dywizji trudno byłoby myśleć o obronie stolicy, a potem o przejściu do zwycięskiej kontrofensywy w krytycznych dniach sierpnia 1920 roku. Bez Wielkopolski – i szerzej: ziem zaboru pruskiego – Polska byłaby niepodległa tylko z nazwy. W rzeczywistości byłaby pod względem terytorialnym tworem kadłubowym, zbliżonym do utworzonego przez Niemców w 1939 roku Generalnego Gubernatorstwa. To byłaby tylko pozorna niepodległość. A – jak pisał Roman Dmowski w czasie paryskiej konferencji pokojowej w 1919 roku – nie stać nas na to, by być zaledwie małym folwarczkiem – mówił prof. Grzegorz Kucharczyk.

Polska, aby żyć naprawdę suwerennym życiem, potrzebowała i Wielkopolski, i Górnego Śląska, i Pomorza.

– To na tych ziemiach zrealizowano wielki, ambitny projekt rozwojowy, jakim było powstanie z niczego miasta i portu w Gdyni, który w krótkim czasie stał się największym portem w obszarze Morza Bałtyckiego. Pokolenie twórców II Rzeczypospolitej wiedziało, co to jest smak zwycięstwa, zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, zwycięskiej bitwy decydującej o dziejach świata pod Warszawą w 1920 roku i skutecznej realizacji ambitnego projektu budowy miasta oraz portu w Gdyni i połączenia go z Polskim Górnym Śląskiem, magistralą kolejową idącą przez całą Polskę. W tych kolejnych zwycięstwach często brali udział ci sami ludzie, którzy, zrzuciwszy mundur, pracowali potem jako inżynierowie i budowniczowie tych wielkich rozwojowych inwestycji, które dokumentowały, że nie chcemy być małym folwarczkiem, podwykonawcą zadań zlecanych nam przez tych, którzy uważają, że od wieków i na zawsze reprezentują tzw. wyższą kulturę. Zwyciężając w Powstaniu Wielkopolskim i znosząc nowoczesną, tętniącą aktywnością gospodarczą Gdynię, pokolenie twórców II Rzeczypospolitej w najskuteczniejszy sposób zaprzeczało szerzącym się u naszych zachodnich sąsiadów stereotypom o Polsce jako tzw. państwie sezonowym mającym w sobie bakcyla rozkładu – zaznaczył felietonista.

Jak pokazał rok 1939, to nie Polnische Wirtschaft, czyli rzekoma polska podatność na anarchię i dezorganizację, była przyczyną upadku państwa polskiego, ale spisek dwóch totalitarnych mocarstw – kontynuował.

– Hitlerowskiej Rzeszy Niemieckiej i Związku Sowieckiego. Państw, które nie mogły się pogodzić z tym, że naród polski nie chce dusić się w małym folwarczku, że chce oddychać pełną piersią, że chce mieć ambicje, które nie są skierowane przeciw komuś i ma determinację i odwagę, aby je realizować – akcentował prof. Grzegorz Kucharczyk.

Felieton można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj