fot. PAP/UKRINFORM

Ks. bp J. Sobiło posługujący na Ukrainie: Obawiamy się, że mogą znowu być wielkie ostrzały w dzień Bożego Narodzenia czy w noc poprzedzającą. Cała nadzieja w Jezusie i w Jego Matce, która Jezusa nam ciągle na nowo daruje

Obawiamy się, że mogą znowu być wielkie ostrzały właśnie w dzień Bożego Narodzenia czy w noc poprzedzającą. Nie ma dnia, żeby jakiś dom nie został zniszczony i ktoś nie zginął. Ale Jezus jest zawsze tam, gdzie większe rany, większe cierpienie i większe braki różnych rzeczy. W takich trudnych sytuacjach ja życzę – o tym myślimy, o to się modlimy – żebyśmy byli godni przyjąć Jezusa w szczególny sposób. Bo tylko On może te wszystkie braki, luki, rany zapełnić w cudowny sposób swoją obecnością i nawet w najtrudniejszej sytuacji i w rodzinie, która niesamowicie cierpi, Jezus może przyjść i przynieść taki pokój, że nawet nie możemy sobie tego do końca wyobrazić. Cała nadzieja w Jezusie, w Jego Matce, która Jezusa nam ciągle na nowo daruje i który jest w stanie uleczyć każde serce, najbardziej smutne, zranione i serce, które czasami wydaje się, że nie może odnaleźć tu, w tym świecie, pokoju – akcentował ks. bp Jan Sobiło, biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Na Ukrainie wciąż trwa wojna, w czasie której nadal dochodzi do zaciekłych walk z Rosją. W piątek, 19 grudnia, Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, przyjechał do Polski, by spotkać się m.in. z prezydentem Karolem Nawrockim. Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa, kwestii historycznych i gospodarczych.

– Mamy nadzieję, że coś w dobrą stronę się ruszy w kontaktach polsko-ukraińskich. Ludzie są świadomi wielkiej pomocy – konkretni ludzie, którzy uciekli szczególnie w pierwszych dniach i miesiącach wojny, kiedy ostrzeliwane były wielkie miasta, zaczynając od Kijowa przez Charków, Dniepr, Zaporoże. Ile milionów ludzi ruszyło z torbami, żeby gdzieś szukać schronienia i Polska otworzyła kieszenie, domy i granice – wielka pomoc humanitarna i modlitewna. Naród to odczuwa, szczególnie tutaj, na tych terenach, bo tutaj nie ma też nacjonalizmów. Tutaj wiele osób nie słyszało nigdy o Banderze, o Szuchewyczu, o rzeziach wołyńskich. Dlatego tutaj była taka zdrowa sytuacja i postrzegali Polaków, Polskę bardzo dobrze. Nie wszyscy rozumieją, dlaczego polityka przywódców ukraińskich właśnie jest taka chłodna w stosunku do Polski. Natomiast my rozumiemy, że tu chodzi również o wpływy nacjonalistów ukraińskich, którzy chcą coś niestety ugrać jeszcze na tej sytuacji – przekonywał biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie.

To już kolejne święta Bożego Narodzenia na Ukrainie przeżywane w klimacie wojny, pod rosyjskim ostrzałem. Ks. bp Jan Sobiło opowiedział, jak wyglądają przygotowania oraz przeżywanie tego szczególnego czasu w roku na tamtych terenach.

– Prąd wyłączają na kilka, a czasami nawet na kilkanaście godzin na dobę, a więc wiele rzeczy nie może funkcjonować normalnie i nie wszystkie sklepy mogą pracować. Jak nie ma prądu i niemożliwe jest podłączenie agregatu prądotwórczego, to wtedy jest ciemno, kasy nie pracują i to wszystko jest inne. To wpływa na całą atmosferę. Nie jest ta atmosfera tak piękna, przedświąteczna, to oczekiwanie jak w Polsce czy na Zachodzie. (…) Piękno oczekiwania świąt Bożego Narodzenia teraz zostało przez wojnę naruszone. Bieda się jeszcze bardziej rozprzestrzenia. Tu, przy naszym sanktuarium, Bracia Albertyni już ponad 20 lat służą ludziom biednym i teraz za chlebem jednorazowo przychodzi już około dwóch tysięcy ludzi. (…) Jesteśmy w stanie wydać cztery razy w tygodniu – opowiadał gość „Aktualności dnia”.

Ksiądz biskup zaznaczył, że sklepy są zaopatrywane, natomiast wielu ludzi nie stać na zakup podstawowych produktów, gdyż ceny artykułów spożywczych są tam bardzo wysokie.

– W sklepie można znaleźć dobre rzeczy, godne wigilijnego stołu, ale ludzi nie stać. Tylko najbogatszych stać na to, by sobie kupić. Dlatego też np. Sandomierz, biskup Nitkiewicz razem ze swoim Caritasem, już kolejny raz przysłali na święta dobre rzeczy, żeby ludziom dać. Nasi parafianie, ponad 500 osób, otrzymali pomoc i to nie jednorazową. Mają co na stół położyć. (…) Nasi ludzie są niezmiernie szczęśliwi. Wprost mówią, że gdyby nie ta pomoc, nie dałoby się przeżyć. Dlatego też pragnę, korzystając z możliwości, wyrazić wielką wdzięczność wszystkim naszym rodakom, że mamy, co jeść, czym się podzielić. Dużo tych ludzi otrzymuje pomoc właśnie dzięki temu, że Polska, Kościół w Polsce, Caritas, biskupi – w szczególności chcę podziękować biskupowi Krzysztofowi – że pamiętają o nas – akcentował ks. bp Jan Sobiło.

Gość audycji opowiedział także o sakralnej stronie przeżywania świąt Bożego Narodzenia na Ukrainie – o możliwościach uczestniczenia w liturgii świętej.

Mamy nadzieję, że nie uderzą w święta w nasze kościoły, bo z nami już świętuje część prawosławia ukraińskiego, a więc patriarchat ukraiński, ale moskiewski patriarchat ma w dalszym ciągu Boże Narodzenie 7 stycznia. (…) Obawiamy się, że mogą znowu być wielkie ostrzały właśnie w dzień Bożego Narodzenia czy w noc poprzedzającą, chociażby takie, jak odbywają się prawie codziennie, dlatego że nie było już dawno nocy, żeby ludzie się nie budzili od ostrzałów dronów czy rakiet, pocisków. (…) Nie ma dnia, żeby jakiś dom nie został zniszczony i ktoś nie zginął. (…) Chcielibyśmy odprawić Pasterkę. Nie da się odprawić nocą, dlatego że jest godzina policyjna (…) i nie wolno poruszać się wtedy po mieście, a więc musimy zrobić Pasterkę odpowiednio wcześniej, gdzieś tak koło szóstej wieczorem, żeby ludzie mogli wrócić – podkreślał ksiądz biskup.

Ks. bp Jan Sobiło zwracał uwagę, że zewnętrzny wymiar świąt Bożego Narodzenia, jak wystrój czy jedzenie, to sprawa drugorzędna. Najważniejsze – jak dodał – to przeżyć je duchowo z nowonarodzonym Jezusem Chrystusem.

– Wojna niszczy wszystko – relacje, infrastrukturę, domy. Wszystko jest inaczej, gorzej to wygląda. Ale Jezus jest zawsze tam, gdzie większe rany, większe cierpienie i większe braki różnych rzeczy. (…) W takich trudnych sytuacjach ja życzę – o tym myślimy, o to się modlimy – żebyśmy byli godni przyjąć Jezusa w szczególny sposób. Bo tylko On może te wszystkie braki, luki, rany zapełnić w cudowny sposób swoją obecnością i nawet w najtrudniejszej sytuacji i w rodzinie, która niesamowicie cierpi, Jezus może przyjść i przynieść taki pokój, że nawet nie możemy sobie tego do końca wyobrazić. On wszystko może i o to się modlimy. (…) Niektórzy pieszo idą z daleka, z innych dzielnic miasta, żeby o 6.00 być na Roratach i jest to oczekiwanie, że ludzie odczuwają, jak to jest ważne. (…) Cała nadzieja w Jezusie, w Jego Matce, która Jezusa nam ciągle na nowo daruje i który jest w stanie uleczyć każde serce, najbardziej smutne, zranione i serce, które czasami wydaje się, że nie może odnaleźć tu, w tym świecie, pokoju – mówił rozmówca Radia Maryja.

Całą rozmowę z ks. bp. Janem Sobiło można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj