Eksperci przestrzegają przed zagrożeniami związanymi z usługą „kup teraz, zapłać później”

Przed świętami łatwo o nadmierne wydatki, które potem mogą się przekształcić w spiralę zadłużenia. Eksperci ostrzegają zwłaszcza przed zyskującą popularność możliwością kupowania z odroczoną płatnością.

Usługa „kup teraz, zapłać później” jest w praktyce formą kredytu. Brak terminowej spłaty wiąże się z dodatkowymi kosztami, a czasami nawet z wpisem do rejestru dłużników.

Ryzyko rośnie, gdy konsumenci dokonują wielu zakupów w różnych sklepach, z różnymi terminami spłaty, tracąc kontrolę nad zobowiązaniami.

Analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego, Łukasz Baszczak, ostrzega, że hasło „kup teraz, zapłać później” może prowadzić do poważnych kłopotów.

– Może to prowadzić do nierozważnych decyzji konsumenckich, że kupujemy coś, co nam nie do końca jest potrzebne, co nie do końca przemyśleliśmy. To samo w sobie każdy z nas popełnia, to nie jest takie dziwne, ale istotą jest to, że w tym wypadku może dojść do nawarstwiania zadłużenia. Taka forma pożyczki, bo to de facto jest pożyczka, jest co prawda trochę lepsza niż na przykład wysoko oprocentowane chwilówki, ale badania amerykańskie – bo w Polsce takich jeszcze nie było – pokazują, że mimo wszystko może to prowadzić część osób do niespłacania tych długów – zaznacza Łukasz Baszczak.

Przed ofertami typu „kup teraz, zapłać później” ostrzega też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Eksperci z UOKiK-u zwracają uwagę, że odroczone płatności mogą prowadzić do nadmiernych wydatków, długów i utraty zdolności kredytowej.

RIRM

drukuj