fot. PAP/Lech Muszyński

Sejm – w tym 100 posłów PiS – za likwidacją ferm futrzarskich

Po wielu próbach Lewicy udało się przeforsować w Sejmie zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Sejm zagłosował za likwidacją ferm futrzarskich. Lewicowe pomysły uzyskały poparcie stu posłów Prawa i Sprawiedliwości. 

 

– Wysoka izbo, niemożliwe staje się możliwe – wskazała Małgorzata Tracz, poseł partii Razem.

Po wielu próbach Lewicy udało się przeforsować w Sejmie zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Głosowało 436 posłów: za – 339, przeciw – 78, wstrzymało się od głosu – 19.

Za zakazem hodowli zwierząt futerkowych opowiedziała się cała koalicja rządząca, w tym posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Nie ma akceptacji społecznej dla tego całego procesu – oznajmił Andrzej Grzyb, poseł PSL.

Za likwidacją ferm norek opowiedziało się stu posłów Prawa i Sprawiedliwości, w tym Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak czy Elżbieta Witek. Pełną listę posłów, którzy poparli zakaz hodowli zwierząt futerkowych, w poniedziałek opublikuje „Nasz Dziennik”. Przeciw ustawie głosowało 55 posłów PiS, 18 się wstrzymało. Przeciwniczką zakazu hodowali norek była poseł Anna Gembicka z PiS, która próbowała tłumaczyć różnice w głosowaniach klubu.

– Stanowisko było podzielone, natomiast ci posłowie, którzy są w Komisji Rolnictwa, którzy współpracują z rolnikami, opowiedzieli się przeciwko temu projektowi – wyjaśniła Anna Gembicka.

Przeciw zakazowi hodowli zwierząt futerkowych zagłosowała Konfederacja. Michał Urbaniak tłumaczył, jakie będą konsekwencje ustawy nie tylko dla branży futrzarskiej, ale dla całego rolnictwa.

– Na własne życzenie Sejm zlikwiduje sporą część polskiej gospodarki, polskiego przemysłu hodowlanego. Co będzie następne? Czy zajmą się drobiarstwem i np. zlikwiduje się produkcję jaj i hodowlę kurcząt? – zastanawiał się Michał Urbaniak.

Takie rozwiązanie jest bardzo możliwe. Projekt ustawy przygotowały m.in. działaczki skrajnej Lewicy, w tym poseł Małgorzata Tracz z Razem, Klaudia Jachira i Urszula Zielińska z Zielonych. W uzasadnieniu do ustawy napisano, że ma być ona modelowym projektem, jeśli chodzi o transformację kolejnych branż. W trakcie prac ten zapis usunięto, ale wskazuje on kierunek zmian w rolnictwie.

– Otwarte Klatki, które doradzały pani poseł Tracz, która była wnioskodawcą projektu, wprost piszą o tym, że kolejne branże także powinny być zamykane – mówiła Anna Gembicka.

Zgodnie z ustawą do 2033 roku mają być zlikwidowane fermy zwierząt futrzarskich. Ustawa przewiduje odszkodowania dla właścicieli.

– Mam nadzieję, że dzięki temu szybciej będzie ostatnia ferma zamknięta niż w 2033 roku – powiedziała Małgorzata Tracz.

Likwidacja branży futrzarskiej uderzy w inne branże, m.in. w przetwórstwo drobiu i ryb. Zakłady te stracą taniego odbiorcę odpadów, które były paszą dla norek. Będą więc musiały za ciężkie pieniądze utylizować resztki z obróbki mięsa.

– Również nie wiemy, jak to wpłynie na efektywność ekonomiczną tego sektora; czy to nie spowoduje również przełożenia części kosztów na konsumentów – wskazywał Andrzej Grzyb.

Stracą konsumenci, zyskają firmy niemieckie – zwróciła uwagę Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Na dobrą sprawę mamy dwie ogromne niemieckie firmy utylizacyjne, które zarabiają na utylizacji, czyli trzeciej kategorii tego, co jest wytwarzane w rzeźni – dodała Monika Przeworska.

Przyjęta przez Sejm ustawa uderzy także w rolników, którzy dostarczali zboże na pasze do ferm. Jest to szczególnie niekorzystne wobec nadchodzących problemów wynikających z umowy z Mercosur i umowy handlowej z Ukrainą. W Polsce jest około dwustu ferm futrzarskich.

pdf

 

TV Trwam News

drukuj