[NASZ DZIENNIK] Wiceprezydent USA J. D. Vance podczas memoriału Charliego Kirka: Pokazał nam, jak ważna jest rodzina
Charlie rozumiał, że najlepszą ewangelizacją nie są słowa, ale sposób życia. W tym mieście prowadził dobre życie. Zbudował wspaniałą rodzinę. Miał piękną żonę, dwoje ukochanych dzieci i kochający, pobożny dom. W ten sposób pokazał nam, jak ważna jest rodzina – mówił wiceprezydent USA, J. D. Vance, na stadionie State Farm w Glendale w Arizonie 21 września 2025 roku podczas memoriału dla Charliego Kirka.
***
Poniżej publikujemy całość przemówienia J. D. Vance’a:
Dziękuję. Bardzo wszystkim dziękuję. Wiecie, nie mogę przestać myśleć, że próbowali uciszyć mojego przyjaciela Charliego Kirka. Próbowali uciszyć naszego kochanego przyjaciela Charliego Kirka, a dziś, tego wieczora, mówimy z Charliem i w imieniu Charliego głośniej niż kiedykolwiek. Zły morderca, który go nam odebrał, spodziewał się, że dzisiaj odbędzie się pogrzeb, a zamiast tego, moi przyjaciele, odbywa się odrodzenie w ramach ceremonii uczczenia Charliego Kirka i jego Pana – Jezusa Chrystusa.
Zebraliśmy się tutaj, na tym stadionie, w gorącym słońcu Arizony, chronieni przez wielkie, wspaniałe miasto, które nasi ojcowie wybudowali na pustyni, a na tej pustyni Charlie Kirk stworzył ruch, który zmienił oblicze konserwatyzmu w naszych czasach, a tym samym zmienił bieg historii Ameryki.
Dla młodych pokoleń w całym kraju Charlie był przykładem życzliwości, odwagi i zaangażowania w otwartą debatę. Świetnie wypadał w debatach i za to go kochaliśmy. Z tym że Charlie kochał debaty nie dlatego, że był w nich świetny, ale dlatego, że były one narzędziem do zaprowadzania światła prawdy w mroczne zakątki. W swoim życiu Charlie Kirk wniósł go bardzo dużo.
Żył prawdą
Charlie przyniósł prawdę, że młodzi zasługują na udział w przyszłości i na to, by mieć głos. Pokazał prawdę, że małżeństwo i rodzina są najwyższym powołaniem, znacznie ważniejszym niż jakakolwiek praca lub wykształcenie. Niósł prawdę, że nasz naród zniknie, jeśli nie zaprowadzi porządku w swoich dzielnicach i dobrobytu wśród swoich obywateli.
Przyniósł prawdę, że życie jest cenne i musimy walczyć o jego ochronę na każdym etapie i w każdym momencie. A przede wszystkim Charlie przyniósł prawdę, że Jezus Chrystus jest Królem Królów i że cała prawda wypływa z tej pierwszej i najważniejszej prawdy. Ale Charlie nie tylko mówił prawdę, on nią żył. Charlie rozumiał, że najlepszą ewangelizacją nie są słowa, ale sposób życia. W tym mieście prowadził dobre życie. Zbudował wspaniałą rodzinę. Miał piękną żonę, dwoje ukochanych dzieci i kochający, pobożny dom. W ten sposób pokazał nam, jak ważna jest rodzina.
Przez trzy dekady swojego życia na ziemi kierował się chrześcijańskimi wartościami, z których każdy człowiek mógłby być dumny. W ten sposób pokazał nam, jak ważne jest podążanie za Bogiem. Był człowiekiem o dobrym sercu, pracowitym. Każdy rodzic byłby dumny, mając go za syna. W ten sposób pokazał cnotę pracowitości. Był obecny i kochający, tak jak każde dziecko mogłoby sobie tego życzyć od swojego ojca. W ten sposób pokazał, jak ważne jest silne chrześcijańskie ojcostwo. Był nieustraszony i odważny, tak jak każdy wyznawca mógłby sobie tego życzyć od swojego przywódcy. W ten sposób pokazał nam wszystkim, jak radzić sobie po jego śmierci.
Charlie Kirk kochał historię. Pochłaniał idee, które stanowiły fundament naszej cywilizacji. Opowiadał się za tradycją ustanowioną przez Sokratesa 2500 lat temu, polegającą na kwestionowaniu, poszukiwaniu i nauczaniu. Był Atenami i Jerozolimą, miastem rozumu i miastem Boga w jednej osobie. Ale chociaż kochał te miejsca, nie były one jego domem. Jego domem była Ameryka i był gotów za nią umrzeć.
Charlie kochał ten kraj z zaraźliwą intensywnością. Każdy, kto z nim rozmawiał, wiedział o tym i czuł to. Wiedział, że Ameryka jest pięknym miejscem i że mamy niesamowite idee, ale wiedział również, że nasz kraj jest przymierzem między pokoleniami przeszłymi, teraźniejszymi i przyszłymi. Wierzył, że najlepsze dni tego kraju są nie za nami, ale przed nami. Wiedział jednak, że na te lepsze dni trzeba będzie zapracować. Trzeba będzie na nie zapracować. Będziemy musieli poświęcić się, pracować i mówić prawdę.
Wiedział, że Ameryki nie uratuje się tylko poprzez organizowanie seminariów lub rozmowy o odpowiednich książkach przed odpowiednimi ludźmi. Ruch, który zbudował, wymagał czegoś więcej. Wymagał odwagi. Wymagał ciężkiej pracy. Wymagał budowania liderów, a w Charliem Kirku znaleźliśmy wielkiego amerykańskiego przywódcę.
Obecnie cała nasza administracja jest tutaj, ale nie tylko dlatego, że kochaliśmy Charliego jako przyjaciela, ale dlatego, że wiemy, że bez niego nie byłoby nas tutaj. Charlie zbudował organizację, która zmieniła równowagę naszej polityki. Turning Point skłoniło miliony młodych ludzi do rozmowy między sobą, skłoniło miliony ludzi do działania na rzecz innych.
Prosił nas nie tylko o rozmowy na temat ratowania naszego kraju, ale także o podjęcie działań i wspólną realizację tego zadania. Jednak nawet gdy Charlie budował na wielką skalę, jego wielkość nie wynikała wyłącznie z ambicji. To wyrażało się również w codzienności, w sposobie, w jaki traktował zwykłych ludzi każdego dnia.
Wiele można się dowiedzieć o kimś na podstawie tego, jak traktuje innych, gdy nie ma kamer. Charlie traktował pracowników tak samo dobrze jak prezydenta Stanów Zjednoczonych. Kiedy w 2021 roku byłem tylko kandydatem w wyborach do Senatu, Charlie pomógł mi nie dlatego, że byłem przyszłym wiceprezydentem, ale dlatego, że byłem jego przyjacielem
Traktował wszystkich z miłością
Kilka miesięcy temu widziałem, jak pracownik Białego Domu zmagał się z ciężarem swojej pracy i obowiązkami związanymi z nowym ojcostwem. Charlie przerwał to, co robił w korytarzu zachodniego skrzydła, i pomodlił się za tego pracownika. Ponieważ Charlie wierzył, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga, traktował wszystkich z miłością. I to jest prawdopodobnie trwałe dziedzictwo Charliego Kirka.
Za kulisami dzieliłem się z kimś tym, że zawsze czułem się trochę nieswojo, mówiąc publicznie o swojej wierze, mimo że bardzo kocham Pana i mimo że jest to ważna część mojego życia. W ciągu ostatnich dwóch tygodni mówiłem o Jezusie Chrystusie więcej niż przez całe moje życie publiczne. I to jest niezaprzeczalne dziedzictwo wielkiego Charliego Kirka.
Kochał Boga i dlatego że Go kochał, chciał zrozumieć Boże stworzenie, mężczyzn i kobiety stworzonych na Jego podobieństwo. W ostatnim tygodniu wiele mówiono o umiejętności Charliego do podchodzenia do każdego tematu, każdej osoby w dobrej wierze, co było możliwe tylko dlatego, że Charlie wiedział, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga.
W głębi serca poznał prawdę Pisma Świętego i z tej pewności wynikało wszystko inne. Ta niezachwiana wiara w Ewangelię sprawiła, że różnice zdań postrzegał nie jako pola bitewne, ale jako przystanki w dążeniu do prawdy. Wiedział, że należy kochać innych, swojego bliźniego, rozmówcę, wroga. Wiedział również, że ma obowiązek mówić, co jest dobre, a co złe.
Charlie został zamordowany, robiąc to, co kochał. Mówił prawdę, głosząc swoją wiarę, budując swoje marzenie. Teraz w naszych sercach jest pustka, ponieważ został nam odebrany. Został odebrany swoim rodzicom i siostrze. Został odebrany swojej ukochanej Erice i dzieciom. Erika, wiem, że mówię w imieniu całej tej sali: kochamy cię i będziemy walczyć do końca, tak jak robił to Charlie.
Odebrali nam go ci, którzy gardzą cnotami. Cnotami, które sprawiły, że nasza cywilizacja stała się wielka. Mam tu na myśli dialog, poszukiwanie prawdy, rodzinę i wiarę. Po jego śmierci byliśmy świadkami najgorszych stron ludzkości. Widzieliśmy, jak ludzie go oczerniali. Widzieliśmy, jak ludzie usprawiedliwiali jego morderstwo i świętowali jego śmierć.
Wiem, że rozgniewało was to tak samo jak i mnie, ale w takich chwilach łatwo przychodzi dostrzegać w drugim człowieku tylko to, co najgorsze. Zdałem sobie sprawę, że chciałbym móc chwycić za telefon i porozmawiać z moim przyjacielem, poprosić go o radę i wskazówki, zapytać, jak reagować na taką nienawiść i ducha, z których ta nienawiść się rodzi.
Ale nie mogę zadzwonić do mojego przyjaciela, bo został zamordowany za mówienie prawdy. Mogę jedynie przypuszczać, co by powiedział i do czego by mnie zachęcił. Myślę więc, że zachęciłby mnie, abym uczciwie przyznał, że zło wciąż jest wśród nas. Nie można go ignorować w imię fałszywego, naiwnego przekonania o możliwości jednomyślności, pogodzenia przeciwstawnych wartości; trzeba stawić mu czoła i szczerze nazwać je chorobą, jaką w istocie jest.
Ale myślę też, że zachęciłby mnie i nas wszystkich, abyśmy skupili się na tym, co dobre. Zachęciłby nas, abyśmy pamiętali, że na każdy nienawistny głos świętujący jego morderstwo przypada tysiąc osób, które opłakują tę śmierć i każdego dnia walczą o jego dziedzictwo. Powiedziałby mi, żebym się modlił – jestem tego pewien. Powiedziałby mi, żebym modlił się za moich przyjaciół, ale także za moich wrogów. Powiedziałby mi, żebym przywdział kompletną Bożą zbroję i wrócił do pracy.
Wezwanie do odwagi i prawdy
Powiedziałby nam, żebyśmy zobowiązali się do mówienia prawdy i walczyli o tę prawdę każdego dnia. Powiedziałby nam, żebyśmy mówili o miłości Boga i o tym, że ta miłość dotyczy wszystkich członków rodziny ludzkiej.
Kochani, Charliego spotkało coś strasznego. Wszyscy o tym wiemy. Wszyscy to widzieliśmy. Ale pomyślcie, że to nie jest najgorszy los. Lepiej jest stanąć twarzą w twarz z bandytą, niż żyć w strachu przed mówieniem prawdy. Lepiej jest być prześladowanym za swoją wiarę, niż zaprzeć się królestwa Chrystusa. Lepiej jest umrzeć jako młody człowiek na tym świecie, niż sprzedać swoją duszę za łatwe życie bez celu, bez ryzyka, bez miłości i bez prawdy.
Chrystus powiedział nam w Ewangelii św. Jana: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”. Charlie nie tracił ducha, miał odwagę i my teraz musimy zrobić to samo.
Widziałem, jak wielu z was mówiło, jak wielu w mediach społecznościowych mówiło „dla Charliego”. Musimy to zrobić dla Charliego. Dla Charliego będziemy codziennie mówić prawdę. Dla Charliego odbudujemy wielkość Stanów Zjednoczonych Ameryki. Dla Charliego nigdy nie się cofniemy, nigdy nie ulegniemy i nigdy nie zawahamy się, nawet patrząc w lufę pistoletu.
Dla Charliego będziemy pamiętać, że lepiej jest stać z podniesioną głową, broniąc Stanów Zjednoczonych Ameryki i prawdy, niż umierać na kolanach. Przyjaciele, dla Charliego musimy pamiętać, że jest on bohaterem Stanów Zjednoczonych Ameryki i męczennikiem za chrześcijańską wiarę.
Niech nasz Ojciec Niebieski da nam odwagę, abyśmy żyli tak jak Charlie. To właśnie musimy zrobić dla Charliego. Dobrze się spisałeś, przyjacielu. Kocham cię. Teraz my się tym zajmiemy.
„Nasz Dziennik”



