[Nasz Dziennik] Prof. P. Grochmalski: Mamy do czynienia z aktem agresji skierowanym przeciwko państwu polskiemu. Dlatego słusznie uruchomiono art. 4 NATO
Koniecznie należy dokonać z naszymi sojusznikami oceny tego, co się dzieje. Jest oczywiste, że nastąpiło to, o czym od dawna ostrzegałem. Mianowicie, mamy do czynienia z zaplanowaną operacją realizowaną przez Federację Rosyjską, i to jest element tych działań. W związku z tym należy to uderzenie postrzegać w kontekście całej sekwencji wydarzeń. I także – co jest nie mniej istotne – próbować odczytać, jaki jest szerszy plan rosyjski, jeśli chodzi o działania przeciwko państwu polskiemu. Mieliśmy cały szereg różnego rodzaju opracowań i ocen, które wskazywały na to, że Federacja Rosyjska zwiększa działania o charakterze dywersyjnym skierowane przeciwko państwom NATO – mówił prof. Piotr Grochmalski, ekspert do spraw bezpieczeństwa i wojskowości, w rozmowie z dziennikarzem „Naszego Dziennika”.
Urszula Wróbel: Po raz kolejny Rosja prowokuje Polskę poprzez nakierowanie na nasz kraj dronów, tym razem większej ich liczby. Czy to możliwe, że kilkadziesiąt dronów wymknęło się spod kontroli przy okazji kolejnego zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę? Czy to był intencjonalny atak?
Prof. Piotr Grochmalski: To nie ma znaczenia. Faktem jest, że mamy do czynienia z aktem agresji skierowanym przeciwko państwu polskiemu. I dlatego słusznie uruchomiono art. 4 NATO. Zresztą uważam, że to już powinno nastąpić wcześniej, kiedy doszło do ataku drona bojowego i jego wybuchu. Koniecznie należy dokonać z naszymi sojusznikami oceny tego, co się dzieje. Jest oczywiste, że nastąpiło to, o czym od dawna ostrzegałem. Mianowicie, mamy do czynienia z zaplanowaną operacją realizowaną przez Federację Rosyjską, i to jest element tych działań. W związku z tym należy to uderzenie postrzegać w kontekście całej sekwencji wydarzeń. I także – co jest nie mniej istotne – próbować odczytać, jaki jest szerszy plan rosyjski, jeśli chodzi o działania przeciwko państwu polskiemu. Mieliśmy cały szereg różnego rodzaju opracowań i ocen, które wskazywały na to, że Federacja Rosyjska zwiększa działania o charakterze dywersyjnym skierowane przeciwko państwom NATO. To, co się wydarzyło, jest bardzo poważnym działaniem, wielką prowokacją właśnie na poziomie agresji Federacji Rosyjskiej na państwo polskie.
Do tej pory mieliśmy do czynienia z bagatelizowaniem tych działań.
To bardzo niedobrze. Dobrze za to, że w końcu doszło do adekwatnej odpowiedzi z polskiej strony, czyli zestrzelenia dronów. Mam nadzieję, że w końcu także nastąpią istotne zmiany prawne, ułatwiające szybkie podejmowanie decyzji. Cały czas trwały dyskusje, że centrum operacyjno-wojskowe powinno posiadać pewne instrumenty przyspieszające procedury, bo przecież działamy w trybie pokojowym. Z tym są związane określone działania, także jeśli chodzi o tę strefę przygraniczną. Trzeba wymyślić formułę, która daje atrybuty, mimo działania w warunkach pokoju. To jest niezwykle kluczowe, ponieważ Federacja Rosyjska przykłada ogromną wagę do działań o charakterze podprogowym i je eskaluje. Jednocześnie sprawdza nasze systemy radarowe, zdolności na odpowiedzi. Jak wspomniałem, mamy już do czynienia z tymi elementami. Uważam, że jesteśmy sporo opóźnieni względem działań, jakie podejmuje Rosja. Nie czytamy przeszłych planów rosyjskich, które poprzedzały uderzenie na Ukrainę. Pamiętajmy o ćwiczeniach Zapad 2025, a także o zawartej współpracy obronnej państw z układu byłego Związku Sowieckiego, czyli Tadżykistanu, Kirgistanu, Białorusi i Rosji. Miejmy też świadomość, jakiej skali są uderzenia dronowe na Ukrainę. W związku z tym miejmy też świadomość, z jaką rzeczywistością musimy się mierzyć, jakie powinny być elementy naszego systemu przeciwdronowego. A my tymczasem znów zostaliśmy zaskoczeni.
Czyli nie możemy powiedzieć, że wysłanie do Polski dronów było bezpośrednią konsekwencją np. decyzji o zamknięciu granicy z Białorusią?
Zdecydowanie nie. W Sztabie Generalnym Federacji Rosyjskiej jest specjalna grupa, która zaplanowała pewne operacje z długim wyprzedzeniem. One są oczywiście uzupełniane na bieżąco o pewne elementy, w zależności od sytuacji. Ale wiedzmy, że samo zaprojektowanie, wymyślenie, wpisanie tras przelotu tych dronów, to są operacje, które wymagają czasu. Dlatego to nie jest tak, że decyzja o wypuszczeniu dronów zapadła wczoraj i natychmiast zostały one wypuszczone. Rosjanie działają planowo, według długofalowej strategii.
Jakimi systemami radarowymi dysponujemy? Czy one są przygotowane do wychwytywania dronów?
Systemy radarowe do obrony powietrznej w swojej istocie nie różnią się od systemów do rozpoznania zagrożeń dronami. Działają na podobnej zasadzie, z tym że drony mają własną specyfikację, co powoduje, że systemy ich rozpoznania i przeciwdziałania muszą być bardziej dostosowane do tych warunków, jakie one stwarzają. Czyli np. to są pojazdy poruszające się najczęściej radykalnie wolniej od tych klasycznych zagrożeń. W związku z tym nieco inna jest specyfikacja tego śladu radarowego. One są budowane z innych materiałów, które utrudniają rozpoznanie tego typu pojazdu. Swego czasu państwo polskie rozpoczęło poważne przygotowania do tego, aby rozbudować własny system antydronowy. W ramach tych przygotowań Wojsko Polskie, za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, zakupiło 4 zestawy SKY Ctrl, które są produkowane przez polskie przedsiębiorstwo. Jednak to wciąż za mało, ponieważ one potrafią działać jako system zintegrowany. Te 4 jednostki ogarniają przestrzeń w granicach 28-30 km2. W związku z tym z oczywistych powodów należy zakupić więcej tego typu jednostek. Obecna ilość jest absolutnie niewystarczająca. Poza tym nawet te jednostki zostały wycofane z granic Polski. System SKY Ctrl jest w stanie także wychwytywać i rozpoznawać inne zagrożenia, o których na razie się nie mówi, bo nie doszło do takiej skali ataku, a mianowicie: uderzenia minidronów, które są radykalnie mniejsze. I mają też mniejszy zasięg. Ale przecież mogą być skutecznie wykorzystywane przez Rosję do ataków z Królewca czy też z Białorusi. Minidron ma wielkość kilku centymetrów. To jest zupełnie inna jednostka, inna platforma zagrożenia militarnego.
Wiemy, że Rosjanie, wypuszczając drony na terytorium Polski, chcą rozpoznać nasze zdolności militarne, ale też nasze zdolności radarowe.
Tak. Chcą wiedzieć, które radary są aktywne, gdzie są rozmieszczone. Przy atakach dronów Rosjanie chcą też rozpoznawać sygnatury poszczególnych radarów. Ponieważ aktywne radary wysyłają sygnały, w związku z tym jednym z elementów działań jest właśnie rozpoznawanie naszych zdolności: które radary działają, jak one są rozmieszczone. W przypadku wojny ukraińskiej taki element rozpoznawania jest istotny, tak samo jak stałe wprowadzanie w błąd przeciwnika. To są złożone strategie realizowane przez jedną i drugą stronę, jeśli chodzi o uderzenia dronów. Mamy więc uderzenia mieszane z wykorzystaniem wabików, dronów, rakiet balistycznych. Prowadzona jest ogromna wojna dotycząca zagłuszania sygnałów, dotycząca dezinformacji. I w tym zakresie obecnie Ukraińcy są absolutnie najlepszymi specjalistami na świecie. Mają najbardziej rozbudowany system dronowy. Ale także lata ćwiczeń związanych z próbą rozpoznawania i tworzenia różnych systemów. Również tanich systemów przeciwdziałania dronom, z wykorzystaniem najprostszych urządzeń. To wszystko jest przed nami. Powinniśmy wykorzystać doświadczenia ukraińskie w tej mierze.
Wykorzystanie dronów w czasie wojny jest obecnie inne niż na jej początku?
Zdecydowanie. Kiedy nastąpiły pierwsze uderzenia dronów Shahed na Ukrainę, to Ukraińcy wykorzystywali bardzo drogie amerykańskie systemy do zestrzeliwania tych obiektów. Dziś takie rozwiązanie już by się nie sprawdziło, ponieważ obecnie Rosja wypuszcza nie pojedyncze drony, ale kilkaset, a nawet do 1000 sztuk jednocześnie. Mówi się dziś o fali dronów. Rosjanie się do tego przygotowują właśnie poprzez takie operacje wymierzone przeciwko Polsce.
Wspomniał Pan, że Polska ma 4 radary SKY Ctrl, ale zamówiła już kilkadziesiąt kolejnych radarów, które ostrzegałyby przed pojawieniem się dronów nad polskim terytorium.
Zamówiliśmy kilkadziesiąt sztuk radarów pasywnych, które są dziś najlepszymi tego typu urządzeniami na świecie i które produkuje polska firma Radwar. Jednak czas realizacji zamówienia to 2030 rok. Czyli będziemy je mieć dopiero za 5 lat. A nam są potrzebne szybkie działania. Potrzeba więc też m.in. rozbudowy systemu Pilica wyposażonego w radary. Ale należałoby dokupić również system SKY Ctrl, który jest stosunkowo tani. Stać nas na to, aby go rozbudowywać i modernizować.
Na czym polega działanie radaru pasywnego?
Zasada jego działania jest zupełnie inna od klasycznego radaru. Taki pasywny radar nie daje sygnałów pozwalających na jego lokalizację i na ewentualne zniszczenie, ale jednocześnie skutecznie rozpoznaje zagrożenia, także dronowe. SKY Ctrl to system niejako mapujący przestrzeń i wybierający optymalne miejsce działania. W związku z tym potrafi m.in. nie reagować na szumy i rozpoznawać właściwie tło radarowe tych pojazdów. To jest naprawdę kluczowe, ponieważ drony poruszają się stosunkowo nisko i w związku z tym często może być problem z rozróżnieniem pewnych zakłóceń, szumów od sygnatury tego typu obiektu. Ale jeśli wcześniej taki system ma dokładnie zmapowaną przestrzeń, to mniej więcej potrafi rozpoznać, co jest zakłóceniem, co jest charakterystyką terenu, a co jest właśnie danym obiektem.
Panie Profesorze, czy wiadomo coś więcej na temat dronów odnalezionych w Polsce?
Wojsko jeszcze nie przekazało tych danych. Uważam, że nie jest dobrze spekulować na ten temat, tym bardziej że jest to wiedza ważna dla fachowców, a nie dla społeczeństwa.
Pamiętajmy jednak, iż za naszą granicą toczy się największa w dziejach historii wojna dronowa. Kiedy w nocy te drony przekroczyły granicę z Polską, w tym samym czasie na Ukrainie spadło ponad 400 takich obiektów. W tym kontekście warto wrócić do wizyty Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych. Miała być ona mocnym sygnałem dotyczącym współpracy strategicznej, także w wymiarze rozpoznania, przesyłania informacji. I ta współpraca istnieje. Słyszeliśmy niedawno o tym, że Reaper, amerykański potężny dron, dokonał skaningu przestrzeni, m.in. korytarza suwalskiego. Cały czas mamy do czynienia z misjami lotniczymi, które też służą m.in. do rozpoznania zagrożeń ataków rakietowych, ale nie tylko. Na naszym wyposażeniu mamy też AWACS-y, czyli samoloty z systemami radarowymi, które także dokonują skaningu naszej przestrzeni powietrznej.
Dziękuję za rozmowę.
Urszula Wróbel/„Nasz Dziennik”



