Sankcje zmuszą Rosję do negocjacji? Europejscy przywódcy po raz kolejny lecą do Waszyngtonu, by rozmawiać o Ukrainie
Europejscy przywódcy po raz kolejny lecą do Waszyngtonu, by rozmawiać o Ukrainie. Jednym z tematów rozmów mają być sankcje, które zmuszą Moskwę do bezpośrednich negocjacji z Kijowem. W Polsce opozycja oczekuje od premiera, że ureguluje swoje złe stosunki z administracją Białego Domu.
W Waszyngtonie odbędą się kolejne spotkania europejskich przywódców w sprawie Ukrainy.
– Prowadzimy bardzo interesujące dyskusje. Niektórzy europejscy przywódcy przyjadą do naszego kraju w poniedziałek lub wtorek, indywidualnie – zapowiedział prezydent USA, Donald Trump.
Zapowiedział prezydent USA Donald Trump. Na miejscu jest już unijny wysłannik ds. sankcji.
– Współpracujemy ze Stanami Zjednoczonymi koordynując nasze działania w celu zwiększenia skuteczności sankcji i wywarcia większej presji na Rosję i Władimira Putina, aby ostatecznie zgodził się na podjęcie negocjacji pokojowych z prezydentem Zełenskim – wskazał przewodniczący Rady Europejskiej, Antonio Costa.
Waszyngton jest gotowy wprowadzić drugą fazę sankcji wobec Rosji. Sprawę skomentował rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.
„Żadne sankcje nie mogą zmusić Rosji do zmiany naszego konsekwentnego stanowiska, o czym wielokrotnie mówił nasz prezydent” – zaznaczył rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow.
Ekonomista dr Bartosz Michalski zwrócił uwagę, że dziś najważniejszą kwestią na agendzie europejsko-amerykańskiej są sankcje wtórne – nie bezpośrednio na Rosję, ale na państwa, które kupują od niej ropę naftową.
– Na przykład w Chiny czy w Indie albo inne państwa, które umożliwiają obchodzenie sankcji. Więc jeżeli by tutaj Unia Europejska ze Stanami Zjednoczonymi znalazła skuteczne rozwiązanie, przybliżałoby nas to prawdopodobnie do jakiegoś scenariusza szybszego zakończenia konfliktu i wywarcia skuteczniejszej presji na Rosję – zaznaczył dr Bartosz Michalski, ekonomista.
Choć Donald Trump nie sprecyzował jednak, którzy europejscy liderzy przylecą do Waszyngtonu, to mało prawdopodobne, by w tym gronie znalazł się polski premier. Donald Tusk był nieobecny również 18 sierpnia podczas spotkania liderów „koalicji chętnych” z amerykańskim i ukraińskim przywódcą.
– Nie możemy zbudować w pełni dobrych partnerskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi, jeżeli na czele polskiego rządu stoi ktoś, kto fałszywie oskarża prezydenta amerykańskiego o zdradę – powiedział europoseł Adam Bielan.
Chodzi o wypowiedzi Donalda Tuska sprzed dwóch lat. Powiedział wówczas, że Donald Trump został zwerbowany przez rosyjskie służby. Obraźliwe sformułowania pod adresem prezydenta USA wypowiadali także minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski czy obecny kierownik polskiej placówki dyplomatycznej w Waszyngtonie – Bogdan Klich.
– Donald Tusk za słowa o Donaldzie Trumpie, które zostały przez nas przytoczone, powinien posypać sobie głowę popiołem i solennie przeprosić, ponieważ w interesie Polski są dobre relacje transatlantyckie – zwrócił uwagę poseł do PE, Tobiasz Bocheński.
Podkreślił poseł do europarlamentu z PiS Tobiasz Bocheński. W ubiegłym tygodniu o polskie interesy zabiegał w Waszyngtonie prezydent Karol Nawrocki. Pogłębienie relacji polsko-amerykańskich – w praktycznym wymiarze – np. przez nowe umowy gospodarcze czy militarne – wymaga jednak porozumienia polskiego rządu i Białego Domu.
TV Trwam News



