Minister edukacji nie wycofuje się ze swoich komunistycznych pomysłów
Od września będzie jedna lekcja religii w szkole. Minister edukacji, Barbara Nowacka, nie wycofuje się z nielegalnego rozporządzenia. Także od września trafi do szkół tzw. edukacja zdrowotna z elementami seksualizacji dzieci.
Na początku lipca Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rozporządzenie ministra edukacji ograniczające lekcje religii w szkole do jednej godziny tygodniowo jest niezgodne z Konstytucją RP. Minister Barbara Nowacka nie uznaje jednak decyzji sędziów. Od września religii w szkole będzie mniej.
– Szkoła to nie jest też miejsce, w którym dziecko powinno być formowane religijnie. Od tego są kościoły oraz związki wyznaniowe i tutaj mają pełne możliwości działania. To jest jedna lekcja religii, to jest racjonalne działanie – mówiła minister Barbara Nowacka w TVN24.
Jedna godzina religii w tygodniu będzie na początku lub na końcu zajęć. Od roku ocena z religii nie jest na świadectwie i nie jest wliczana do średniej.
Resort edukacji chce zniechęcić młodych do zajęć o najważniejszych wartościach – wskazał Jan Domagała, katecheta z Wrocławia.
– Te zmiany wprowadzają to, że dzieci będą miały dużo węższe wychowanie, jeśli chodzi o pewne zasady życiowe – powiedział Jan Domagała.
Były minister edukacji, prof. Przemysław Czarnek, wzywa szkoły do nieuznawania rozporządzenia minister Barbary Nowackiej.
– Dyrektor szkoły, który będzie stosował przepisy nieobowiązujące, bo te przepisy nie obowiązują o jednej godzinie religii, musi mieć świadomość ponoszenia konsekwencji prawnych z tego powodu – zaakcentował prof. Przemysław Czarnek.
Tymczasem od września do szkoła trafi tzw. edukacja zdrowotna. Pierwotnie przedmiot miał być obowiązkowy.
– Gdyby nie olbrzymie napięcie, jakie generuje prawa strona wokół edukacji, potrzebny dla dzieci i młodzieży przedmiot miałby szansę być obowiązkowy – oznajmiła minister edukacji.
Tzw. edukacja zdrowotna nie będzie obowiązkowa. Za pozytywną nazwą przedmiotu kryje się poważne zagrożenie dla dzieci.
– Permisywna, bardzo szkodliwa, demoralizująca, deprawująca, edukacja seksualna, która naprawdę zniekształca świadomość i sumienie młodego człowieka – zwrócił uwagę prof. Przemysław Czarnek.
Wprowadzenie do szkół tego przedmiotu spotkało się ze stanowczym sprzeciwem rodziców. W całej Polsce gromadzili się oni na protestach. Upominali się o swoje konstytucyjne prawo, by wychować dziecko na swoich zasadach, według swoich przekonań.
Zasadach swoich, a nie minister edukacji – przypomniał prezes Fundacji Mamy i Taty, Marek Grabowski.
– Mamy program deprawacji dzieci, który próbuje całkowicie wyalienować dzieci z życia rodzinnego, gdzie wprowadza się program absolutnej deprawacji jakiejś seksualnej, przepraszam za użyty termin, ale promocję zboczeń wręcz – zaakcentował Marek Grabowski.
Rodziców, którzy chcą chronić dzieci przed szkodliwymi treściami, które uderzają m.in. w godność człowieka, o której mówi chociażby katolicka nauka społeczna, publicznie na antenie jednej ze stacji obraziła minister Barbara Nowacka. Pogardliwie uznała ich za osoby zaburzone psychicznie.
– Nie mogę pozwolić, żeby nauczyciele i dyrektorzy szkół mieli atak «szurów» w szkole – przekonywała minister Barbara Nowacka.
Tak szefowa resortu tłumaczyła dlaczego wycofała się z pomysłu, by tzw. edukacja zdrowotna była w szkołach przedmiotem obowiązkowym. To zasługa społeczeństwa, a przede wszystkim rodziców, którzy dopięli swego.
Rodzice muszą jednak pamiętać, że jeśli nie złożą oświadczenia, to dzieci będą zmuszone uczęszczać na te zajęcia – wskazała była lubelska kurator oświaty, Teresa Misiuk.
– Tuż po rozpoczęciu roku szkolnego powinni złożyć deklarację o tym, że nie wyrażają zgody na uczęszczanie ich dziecka na te zajęcia – podsumowała Teresa Misiuk.
Każdy rodzic, który nie chce, aby jego dziecko uczestniczyło w tzw. edukacji zdrowotnej, ma czas do 25 września na pisemną rezygnację. Dokumenty należy złożyć do dyrektora szkoły. Szablon oświadczenia znajduje się dwa razy w tygodniu w wydaniach „Naszego Dziennika”.
TV Trwam News



