Tzw. ustawa wiatrakowa – pułapka na nowego prezydenta
Prezydent ma kilkanaście dni na decyzję w sprawie tzw. ustawy wiatrakowej – poinformował jego rzecznik, dr Rafał Leśkiewicz. Rządzący wzywają do podpisu. Ustawa, choć zamrozi ceny prądu, przybliży też turbiny wiatrowe do domów.
Do Sejmu trafiły już trzy prezydenckie inicjatywy ustawodawcze. W sprawie budowy CPK według pierwotnego wariantu, wprowadzająca ulgi podatkowe dla rodzin oraz chroniąca rolników przed skutkami umowy z Mercosurem i wykupem polskiej ziemi przez obcy kapitał. Prezydent liczy na szybkie procedowanie jego projektów – mówi rzecznik głowy państwa, dr Rafał Leśkiewicz.
– Mamy nadzieję, że już niedługo trafią do prac parlamentarnych, do prac w komisjach. Wówczas przedstawiciele pana prezydenta będą brali udział także w pracach nad tymi ustawami – poinformował dr Rafał Leśkiewicz.
Złożone projekty, szczególnie ten likwidujący podatek PIT dla rodziców co najmniej dwójki dzieci, będą dodatkowym obciążeniem dla budżetu. Jednak prezydent wskazał, że jego pomysły można sfinansować z uszczelnienia systemu podatkowego. Wiele wskazuje na to, że rządzący będą przedłużać prace nad prezydenckimi projektami – przewiduje Piotr Siekański, politolog.
– Siłą rzeczy nie jest to na rękę w kontekście nadchodzących kolejnych wyborów parlamentarnych, ale także chociażby sondaży opinii publicznych – zaznaczył ekspert.
Równocześnie nowy prezydent musi podjąć decyzję, co z 38 ustawami, które czekają na jego podpis. Wśród niech jest tzw. ustawa wiatrakowa, która pozwoli m.in. na stawianie elektrowni wiatrowych w odległości 500 metrów od domów. W ustawie rządzący zawarli też przepisy dotyczące przedłużenia mrożenia cen energii eklektycznej – to polityczny szantaż i realizacja interesów lobbystów – uważa szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki.
– Pamiętam, od czego kadencja tego rządu (…) się zaczęła. Zaczęła się od wrzutki lobbystycznej, gorącego kartofla, do którego później nikt nie chciał się przyznać, bo przecież chodziło o wiatraki – mówił prezydencki minister.
Przedstawiciele rządu naciskają na prezydenta, aby podpisał kontrowersyjną ustawę.
– Ewentualne weto pana prezydenta będzie zawetowaniem niskich cen energii – stwierdził rzecznik rządu, Adam Szłapka.
Z drugiej strony rządzący przekonują już Polaków, że prezydent działa na ich szkodę.
„Prezydent Nawrocki obiecał tani prąd i w związku z tym postanowił zawetować ustawę gwarantującą… tani prąd. Czego nie rozumiecie?” – napisał Donald Tusk na platformie X.
Prezydent Nawrocki obiecał tani prąd i w związku z tym postanowił zawetować ustawę gwarantującą… tani prąd. Czego nie rozumiecie?
— Donald Tusk (@donaldtusk) August 12, 2025
Zdaniem rzecznika prezydenta to ustawa o charakterze politycznym, a nie merytorycznym. Ostatecznej decyzji głowy państwa jeszcze nie ma.
– Rządowi wcale nie chodzi o to, by ulżyć tysiącom polskich rodzin i zamrozić cenę energii elektrycznej, a chodzi o im o to, by zaszachować pana prezydenta. Pan prezydent ma jeszcze kilkanaście dni czasu na podjęcie decyzji. W ciągu tych kilkunastu dni podejmie decyzję – zaznaczył Rafał Leśkiewicz.
Prezydent Karol Nawrocki poradzi sobie z tym szantażem – uważa prof. Mieczysław Ryba, historyk z IPN i komentator polityczny. Jeśli głowa państwa zawetuje rządowy projekt, zawsze może złożyć własną ustawę o mrożeniu cen energii.
– Testują Karola Nawrockiego, czy sobie poradzi z różnymi prowokacyjnymi ruchami legislacyjnymi. Pytanie, co będą robić koalicjanci, bo mogą się wyłamać od czasu do czasu i postawią Tuska całkowicie pod ścianą – zwrócił uwagę prof. Mieczysław Ryba.
Współpracownicy prezydenta zapewniają, że Karol Nawrocki chce wprowadzenia mrożenia cen energii. Równocześnie KPRP pracuje nad realizacja obietnicy wyborczej dotyczącej obniżki cen energii o 33 procent.
TV Trwam News



