fot. PAP/EPA

Formuła 1. Max Verstappen wygrał sobotni sprint w Belgii, Oscar Piastri nieznacznie powiększył przewagę nad Lando Norrisem

Holender Max Verstappen wygrał sobotni sprint Formuły 1 na torze Spa-Francorchamps w Belgii. Tuż za Holendrem linię mety przekroczyły dwa samochody McLarena. Australijczyk Oscar Piastri był przez Lando Norrisem, co oznacza, że lider klasyfikacji kierowców powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej nad Brytyjczykiem do 9 punktów.


W piątek pole position do sprintu wywalczył Oscar Piatri. W pierwszym rzędzie znalazł się jeszcze Max Verstappen, za którego plecami startowali Lando Norris oraz Monakijczyk Charles Leclerc. Cała czwórka była zaangażowana w walkę na pierwszym okrążeniu. Holender cierpliwie przejechał pierwsze zakręty i wyprzedził Australijczyka w zakręcie Les Combes. Niemalże w tym samym czasie swój manewr na Brytyjczyku skutecznie wykonał kierowca Ferrari.

Na czwartyk okrążeniu Norris odzyskał trzecią lokatę i zaczął naciskać na znajdującą się przed nim parę Verstappen – Piastri. Lider klasyfikacji kierowców przez cały czas utrzymywał się tuż za zawodnikiem Red Bulla. Austriacki team przygotował jednak bardzo dobre ustawienia, które dawały Holendrowi przewagę na prostych. Dzięki temu czterokrotny mistrz świata miał dobre narzędzia do obrony. I efektywnie z nich korzystał, mimo sporych nacisków ze strony rywala.

W trakcie sprintu poza czołówką niewiele się działo. Ostatecznie Verstappen sięgnał po 12 zwycięstwo w sprincie Formuły 1. Jako drugi linię mety przekroczył Piastri. Tym samym powiększył on swoją przewagę w klasyfikacji kierowców o jeden punkt. Wicelider zestawienia – Lando Norris – traci więc do pierwszego miejsca 9 „oczek”.

Solidny zastrzyk punktów swojemu zespołowi dostarczyli kierowcy Haasa. Francuz Esteban Ocon był piąty, a Brytyjczyk Oliver Bearman – siódmy. Negatywną niespodzianką była natomiast postawa Mercedesa. Zarówno Brytyjczyk George Russell, jak i Włoch Andrea Kimi Antonelli nie prezentowali odpowiedniego tempa i zmagania skończyli dopiero w drugiej dziesiątce.

O sporym pechu może mówić Pierre Gasly. Kierowca Alpine w piątek niespodziewanie awansował do SQ3. Niestety, na kilkanaście minut przed startem jego bolid został ściągnięty do garażu ze względu na wyciek wody. Po czasie dłuższym czasie Francuz pojawił się na torze, ale przejechał jedenaście okrążeń i wrócił do boksów. Był to jedyny zawodnik, który nie ukończył sobotnich zmagań w Belgii.

Sport.RIRM

drukuj