Polska może być zmarginalizowana w procesie odbudowy Ukrainy
Rola Polski, której Ukraina od pierwszych dni rosyjskiej inwazji zawdzięcza tak wiele, może być zmarginalizowana podczas procesu odbudowy kraju po wojnie. Trzy lata temu, podczas pierwszej konferencji na ten temat, padło hasło, że Polska miałaby naprawiać obwód doniecki – tereny od lat zajęte przez Rosję.
Choć na Ukrainie czas pokoju jeszcze nie nastał, na arenie międzynarodowej coraz żywsza staje się dyskusja na temat odbudowy kraju po wojnie. Udział Polski w naprawie Ukrainy zdaje się być marginalizowany, a to przecież nasz kraj jako pierwszy udzielił jej ogromnego wsparcia – i to na wielu płaszczyznach – przypomniał dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.
– Na początku pomagaliśmy, niczego nie żądając w zamian i mamy tego efekty. Pozbyliśmy się wszystkiego, co mieliśmy. W związku z tym przestaliśmy tak naprawdę dla Ukrainy być sensownym partnerem, bo już i tak im nic nie damy, bo po prostu nic nie mamy. Wszystko, co mieliśmy, co się nadawało do użycia, posłaliśmy na Ukrainę, rozbroiliśmy własną armię. To, że zachęciliśmy Zachód, to może właśnie był błąd, bo (…) teraz Zachód jest tym dobrym, a nie my – zwracał uwagę politolog.
To właśnie Zachód ma zostać w dużej mierze zaangażowany w proces odbudowy. Polsce mogą przypaść tereny mało realne do odbudowania.
– Ługańsk, Donieck. W ten sposób zamkną nam usta, mówiąc, że przecież dostaliśmy tereny do odbudowy, a oczywiście realność tego będzie zerowa albo wręcz ujemna. Szansa na to, że będziemy odbudowywać Donieck lub Ługańsk jest mała, dlatego że po pierwsze te miasta nie są specjalnie zniszczone, a po drugie jest zerowa dlatego, że przecież Rosja nie pozwoli na to, żebyśmy odbudowywali cokolwiek na ich terenie, szczególnie że Polska jest liderem antyrosyjskich pohukiwań w NATO i w Unii Europejskiej – mówił dr Bogdan Pliszka.
Jest jeszcze druga strona medalu. Pierwsze głosy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i przyjęciu przez Polskę fali ukraińskich uchodźców wskazywały na to, że nasz kraj nie będzie miał konieczności przyjmowania migrantów z innych krajów świata. Rzeczywistość zdaje się być inna. Polska od lat boryka się z napływem nielegalnych migrantów z Bliskiego Wschodu. Nad bezpieczeństwem granic czuwają sami obywatele, którzy chcą się czuć w Polsce bezpiecznie.
TV Trwam News



