fot. Obraz autorstwa Freepik

MEN unika dyskusji o religii w szkołach

Ministerstwo Edukacji Narodowej otwarcie unika dyskusji o religii w szkole. Woli oskarżać, zamiast słuchać, a jest kogo. W obronie religii i etyki stanęło 500 tys. osób.

Ministerstwo Edukacji Narodowej rozporządzeniem chce zredukować religię w szkole do jednej godziny tygodniowo. „Nie” temu pomysłowi w minionym tygodniu powiedział Trybunał Konstytucyjny, który uznał działanie resortu za całkowicie bezprawne. Orzeczenie z satysfakcją przyjęli księża biskupi.

„Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski wyraża satysfakcję z uchylenia przepisów marginalizujących naukę religii, dyskryminujących uczniów uczęszczających na te zajęcia oraz prowadzących je nauczycieli” – czytamy w [komunikacie] Konferencji Episkopatu Polski.

To już trzeci wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który dotyczy religii w szkołach. Minister edukacji, Barbara Nowacka, dalej stawia się ponad prawem. Na platformie X szefowa resortu udostępniła wpis europosła Dariusza Jońskiego z Koalicji Obywatelskiej.

„Czasy się zmieniają, a PiS ciągle na smyczy hierarchów Kościoła” – napisał eurodeputowany KO.

Kolejne działa wymierzone w stronę księży biskupów tylko potwierdzają, że resort edukacji próbuje uniknąć poważnej dyskusji. Lekceważy on wierzących rodziców, którzy chcą wychowywać dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz obywateli, którzy poparli obywatelską inicjatywę w obronie religii i etyki. Zbiórkę podpisów wspierała Rodzina Radia Maryja. Należy do niej. m.in. pani Jadwiga z Gdyni, która wskazała, że nauka religii, jak żaden inny przedmiot, formuje sumienie młodego człowieka.

– Jego postawy wobec życia, jego postawy wobec rodziny, jego postawy wobec społeczeństwa. Tam są elementy nie tylko wyznawania Boga, ale też patriotyzmu. Uczymy na lekcjach religii, żeby być dobrym człowiekiem – podkreślała pani Jadwiga.

To tylko jeden głos, ale tak samo myśli pół miliona innych osób, bo właśnie tyle podpisów łącznie trafiło do Sejmu wraz z obywatelskim projektem ustawy w obronie lekcji religii i etyki. Zmiany, które do szkół chce wprowadzić minister Barbara Nowacka będą oznaczały cięcia etatów. Pracę straci bardzo duża grupa osób – katechetów i nauczycieli etyki – alarmował Piotr Janowicz ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

– 11 tysięcy etatów. Tego nie było. Zadaję pytanie, gdzie jest na przykład minister polityki rodzinnej i społecznej, polityki pracy? Halo, ludzie! 11 tysięcy ludzi traci pracę i nic w zamian, żadnej propozycji? – zwrócił uwagę Piotr Janowicz ze Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Strona kościelna również podnosiła argument, że katecheci i nauczyciele religii zostaną pozbawieni pracy bez żadnych zabezpieczeń. Rzecznik KEP, ks. prof. Leszek Gęsiak SJ, zwrócił uwagę, że zwolnienia dotkną specjalistów. Aby uczyć religii i etyki w szkole nauczyciele ukończyli specjalne studia i staże. Przeszli również szereg wymaganych kursów.

– Są to zatem ludzie specjalistycznie przygotowani do nauczania konkretnego przedmiotu, a więc przekwalifikowanie ich na jakikolwiek inny przedmiot to nie jest sprawa oczywista. To są ludzie z ich historią, z ich kompetencjami, a także z ich prawami socjalnymi, które zostały w związku z tym bardzo poważnie naruszone – zaznaczył rzecznik KEP.

To, co w polskiej szkole dzieje się od półtora roku, prof. Aleksander Nalaskowski, pedagog, określił dosadnie: pasożytnictwem, bo dotkliwe pomysły gryzą i niszczą delikatną tkankę szkoły – właśnie jak pasożyt.

– Ministrem edukacji narodowej uczyniono osobę, która o niej nie ma zielonego pojęcia, (…) a podpowiadacze, których ma, są moim zdaniem pełni złej woli. To ma czemuś służyć – zaznaczył prof. Aleksander Nalaskowski.

Służy to ideologizacji szkoły, która postępuje w całej Europie i lekceważy prawa wierzących rodziców, uczniów oraz katechetów.

TV Trwam News

drukuj