fot. PAP/Piotr Polak

Nielegalne finansowanie kampanii Rafała Trzaskowskiego

NASK ukrywa przed opinią publiczną raport o nielegalnym finansowaniu kampanii Rafała Trzaskowskiego. Rządowa instytucja powołuje się na wewnętrzną klauzulę bezpieczeństwa. Sprawę próbują tuszować przychylne rządowi media.

Ponad miesiąc temu reklamy polityczne zalały internet. Miały podnosić frekwencję wyborczą. W istocie szkalowały Karola Nawrockiego oraz Sławomira Mentzena, a faworyzowały Rafała Trzaskowskiego.

„Mentzen to jakiś żart. Nawrocki jest po prostu niebezpieczny. Zamiast zbliżać nas do sojuszników, to odpycha ich. Może powinienem zagłosować na Trzaskowskiego? – zwracano uwagę w reklamie.

15 maja wyszło na jaw, że spoty promujące Rafała Trzaskowskiego, nie były opłacane z Komitetu Wyborczego KO. Za emisją stały zagraniczne firmy. Przy realizacji spotów, już w Polsce, pomagała fundacja „Akcja Demokracja”. Jej prezesem jest niejaki Jakub Kocjan, do niedawna asystent poseł z KO.

– Cieszymy się, że odeszła zima, a wraz z nią za chwilę odejdzie Andrzej Duda.  I zrobimy wszystko, żeby ta zmiana była na zdecydowanie lepsze – mówił Jakub Kocjan, prezes fundacji „Akcja Demokracja”.

Rządową instytucją, która ma walczyć z dezinformacją w sieci jest NASK. Instytut przez wiele tygodni ignorował sygnały o filmikach promujących kandydata PO. Jednocześnie wydał manipulacyjny komunikat, że Rafał Trzaskowski także padł ofiarą internetowej akcji. O te sytuacje wprost pytał Rafała Trzaskowskiego Sławomir Mentzen.

– Czy uważa pan, że te reklamy pana wspierały? – pytał Sławomir Mentzen.

– Nie widziałem tych reklam – wskazał Rafał Trzaskowski.

Część mediów i politycy opozycji domagają się wyjaśnień. Tydzień temu zwołano specjalną sejmową komisję cyfryzacji. Paweł Olszewski, wiceminister cyfryzacji oraz członek sztabu Trzaskowskiego, stwierdził na niej, że NASK zadziałał sprawnie. Przekonywał też, że nie zna Jakuba Kocjana.

– Od 45 lat, jak żyję, nie widziałem, nie słyszałem, nie znam pana Kocjana – podkreśli wiceminister cyfryzacji, Paweł Olszewski.

To samo próbował udowodnić prezes Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.

– Także nie znam pana Kocjana. Nie mam do niego numeru telefonu. I na dodatek nie miałem okazji się z nim spotkać – zapewniał prezes NASK, Radosław Nielek.

Na komisji posłowie opozycji domagali się upublicznienia niekorzystnego dla Rafała Trzaskowskiego raportu o zewnętrznej ingerencji w wybory. Rząd zasłonił się procedurami.

– Te raporty są obecnie pogłębiane, w związku z czym trudno je upubliczniać – zwrócił uwagę Paweł Olszewski.

NASK do dzisiaj nie wydała raportu. To jasno pokazuje z czym mamy do czynienia – zaznaczył przewodniczący komisji cyfryzacji, poseł Konfederacji, Bartłomiej Pejo.

– Jest próba zamiatania tej sprawy pod dywan. To niewątpliwie podważa praworządność przeprowadzonej kampanii wyborczej – wyjaśnił Bartłomiej Pejo.

W ostatnich dniach doszło do przecieku z agencji do TVN24. Medium bazując na „udostępnionym” im raporcie NASK przekonuje, że organizacja „CitizenGO” miała ingerować w wybory także poprzez nielegalne reklamy. Na Facebooku organizacja wydała na nie 23 złote w 90 dni. To jest kpina z inteligencji wyborców – zaznaczył były minister cyfryzacji, Janusz Cieszyński z PiS.

– W czym bierze udział redakcja TVN24, która publikuje te dwie sprawy i stawia między nimi znak równości – mówił poseł Janusz Cieszyński.

Na nielegalne reklamy promujące Rafała Trzaskowskiego pochodzące z zagranicznych źródeł wydano prawie pół miliona złotych.

TV Trwam News

drukuj