Resort zdrowia chwali się efektami programu refundacji in vitro, ale nie podaje wszystkich danych dotyczących sztucznego zapłodnienia
Ministerstwo Zdrowia chwali się efektami programu refundacji in vitro. Przez 11 miesięcy potwierdzono ponad 12 tys. ciąż, a urodziło się przeszło 950 dzieci. Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, zwraca jednak uwagę na brak publikacji przez resort istotnych danych odnoszących się do sztucznego zapłodnienia.
Program, który budzi kontrowersje etyczne i sprzeciw wielu środowisk katolickich, funkcjonuje od czerwca ubiegłego roku. Do 2028 r. pochłonie on łącznie 2,5 miliarda złotych. Każdego roku rząd Donalda Tuska zamierza bowiem przeznaczać na ten cel z naszych podatków co najmniej 500 mln złotych.
Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, zwraca uwagę, że przy procedurze in vitro w fazie embrionalnej ginie więcej istnień ludzkich, niż się poczyna. Wskazuje też na informacje, których się nie podaje przy publikacji danych dotyczących sztucznego zapłodnienia.
– Chciałabym wiedzieć, ile embrionów zostało poczętych, w jaki sposób opiekują się kobietą, która zaszła w ciążę i czy ona poroniła, czy nie? Ile było poronień z tego tytułu? Jak dochodzi do implantacji, to oni oddają kobietę do służby zdrowia i tam ją zostawiają. Potem się okazuje, że są problemy w ciąży, czasami bardzo poważne; są poronienia, są też problemy z prawidłowym rozwojem dziecka. Olbrzymie koszty, problemy, że nie wszystkie dzieci rodzą się zdrowe – to wiemy z danych międzynarodowych, ale tego nam nie mówią – wskazuje Ewa Kowalewska.
W Polsce problem niepłodności dotyka około trzech milionów osób w wieku prokreacyjnym. Bezpieczną i etyczną odpowiedzią na ten problem jest naprotechnologia. Pomaga ona parom diagnozować i leczyć niepłodność.
RIRM



