fot. pixabay.com

Spadek inflacji może przyczynić się do obniżki stóp procentowych

Niewykluczone, że w przyszłym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej po raz pierwszy obniży wysokość stóp procentowych. W kwietniu inflacja w ujęciu rocznym spadła do 4,2 proc. – wartości najniższej od 9 miesięcy.

Szacunkowa inflacja za kwiecień podana przez Główny Urząd Statystyczny okazała się najniższą od lipca ubiegłego roku, ale też niższą od wielu prognoz. Jednak w ujęciu miesięcznym inflacja wzrosła o 0,4 proc. To odczyt wyliczony na podstawie innych danych.

– Zmieniono koszyk, na podstawie którego wyznacza jest ta inflacja. Może ten zabieg właśnie wpłynął, tuż przed wyborami potrzebują takich małych sukcesów – wskazała Emilia Kuś-Dustet, księgowa.

Na początku kwietnia prezes Narodowego Banku Polskiego, prof. Adam Glapiński, w związku z niższą inflacja nie wykluczył obniżki stóp procentowych.

– Zmieniło się nastawienie Rady Polityki Pieniężnej. Oczekuje, że sytuacja będzie zmieniać się w kierunku obniżania stóp procentowych – oznajmił prof. Adam Glapiński.

Obecny odczyt może być argumentem dla Rady Polityki Pieniężnej do takiej zmiany. Niewykluczone, że decyzja zapadnie na najbliższym, wtorkowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Oznaką spadającej inflacji są niższe podwyżki wynagrodzeń. Według GUS-u przeciętne pensje w sektorze przedsiębiorstw wrosły w marcu o 7,7 proc. rok do roku. To najmniejszy wzrost od czterech lat.

– Należy pamiętać, że presja płacowa była skorelowana z wzrostem cen towarów i usług, jeżeli teraz ta inflacja jest niższa to oczywiście skłonność do podnoszenia wynagrodzeń też jest niższa – wyjaśnił Mariusz Kękuś, ekonomista.

Inflacja mogłaby być dziś dużo niższa, gdyby nie podwyżki celowo wprowadzane przez rząd Donalda Tuska. W ubiegłym roku podwyższono VAT-u na żywność oraz ceny prądu i gazu.

– Przy braku tych podwyżek, które rząd zdecydował się wprowadzić inflacja by była dwa proc., stopy procentowe Narodowy Bank Polski obniżyłby i prywatni inwestorzy ruszyliby na rynek odważnie z inwestycjami. Rząd też wie dobrze, że gdy inflacja jest wysoka to wpływy budżetowe są wyższe dla niego – mówił prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Poziom inflacji wskazuje tempo wzrostu cen, a więc przy niższej inflacji ceny dalej rosną, tylko wolniej. Jesienią wygaśnie rządowe wsparcie w postaci mrożenia cen prądu, a to może nagle podwyższyć koszty życia.

– Jeżeli te ceny byłyby wyższe od tych progów, które mieliśmy zamrożone, to oczywiście wpłynie negatywnie na całą gospodarkę – akcentował ekonomista.

Nadal najbardziej drożeje energia – rok do roku 13 procent. Coraz więcej płacimy za żywność. Tu wzrost jest o 5,3 procent.

TV Trwam News

drukuj