fot. pixabay.com

Obawy o przyszłość polskiego rolnictwa

Instytucje kontrolne dbają o jakość i bezpieczeństwo polskiej żywności – zapewnia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rośnie znaczenie polskich produktów, ale naszym producentom może zagrozić napływ tańszej i szkodliwej żywności z Ameryki Południowej.

Wraz z początkiem sezonu na świeże warzywa i owoce, rozpoczęły się intensywne kontrole Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Polska żywność jest zdrowa i bezpieczna dla konsumentów – zapewnił wiceminister rolnictwa, Stefan Krajewski.

– Temu służą wszystkie działania naszych inspekcji, instytucji podległych pod ministra rolnictwa i rozwoju wsi – mówił Stefan Krajewski.

Inspektorzy prowadzą kontrole w sklepach, hurtowniach i na giełdach owocowo-warzywnych. Kontrolują pomidory, ziemniaki i co raz częściej sprzedawane świeże truskawki. Sprawdzane są objawy zepsucia, odpowiednie oznakowanie, ale też rzeczywiste pochodzenie produktów – mówiła Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Ewa Piszczek.

– Sprawdzamy kraj pochodzenia wraz z dokumentami towarzyszącymi. Sprawdzamy, czy jeśli zostało zadeklarowane, że ta truskawka jest z Polski to, czy ona jest z Polski – podkreśliła Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Ewa Piszczek.

Polska produkcja rolno-spożywcza rośnie w siłę.

– Polska żywność staje się co raz bardziej modna i ceniona na świecie. W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy żywność za 53,5 mld zł, dzięki czemu wszyscy jesteśmy bogatsi – wskazał Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych Przemysław Rzodkiewicz.

W dobie dyskusji o zdrowej, polskiej żywności padają pytania o jej przyszłość. Unia Europejska przekonuje do potrzeby importu żywności z Ameryki Południowej i forsuje umowę o wolnym handlu. Polski rząd zapewnia, że jest przeciwny umowie z Mercosur, ale jednocześnie zrzuca odpowiedzialność na konsumentów.

– To jest też wybór konsumenta po jaką żywność sięga – stwierdził Stefan Krajewski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwosci, Marcin Przydacz, wzywa rządzących do powstrzymania szkodliwej umowy. Inaczej nasi producenci będą musieli zamykać swoje biznesy.

– Grozi nam zalew niekontrolowaną żywnością – akcentował poseł Marcin Przydacz.

Trafi do nas tańsza, ale jednocześnie szkodliwa żywność – ostrzega rolnik, Waldemar Mazurek.

– Tam się używa GMO, u nas są zakazane środki GMO. Tam się używa średnio 13 kg środków ochrony roślin, u nas 3 kg – tłumaczył.

UE chce sprowadzać szkodliwą żywność, tymczasem władze USA ogłaszają wycofywanie z żywności syntetycznych barwników na bazie ropy naftowej.

– Liczba zachorowań na raka i cukrzycę u młodych ludzi rośnie w zastraszającym tempie. Musimy zwrócić uwagę na podstawowe przyczyny, takie jak substancje chemiczne i toksyny – mówił Marty Makary, komisarz agencji ds. żywności i leków.

Jak zaznaczył wicemarszałek województwa lubelskiego, Marek Wojciechowski, konkurencja z żywnością zza oceanu pogorszy trudną już sytuację producentów.

– Oni często narzekają na opłacalność produktów przede wszystkim w związku ze wzrostem kosztów produkcji, czyli ceny energii, ceny półfabrykatów – wskazał Marek Wojciechowski.

Rosnące koszty produkcji wpływają na wyższe ceny żywności. Dlatego też rolnicy sprzeciwiają się unijnemu tzw. Zielonemu Ładowi.

TV Trwam News

drukuj