M. Małecki o gigantycznych stratach Orlenu: Znając Donalda Tuska, usłyszymy za jakiś czas, że skoro firma sobie nie radzi, to może po kawałku ją rozprzedajmy
Znając Donalda Tuska, usłyszymy za jakiś czas, że skoro firma sobie nie radzi, to może po kawałku ją rozprzedajmy. Tak już było, kiedy rządzili liberałowie, kiedy rządziła Platforma – polskie firmy szły pod młotek. Tak niestety było w latach 2007-2014. Sprzedali prawie tysiąc spółek Skarbu Państwa, wyprzedawali akcje strategicznych naszych firm, bo mieli wielką dziurę w budżecie i nie potrafili walczyć z przestępczością podatkową – powiedział Maciej Małecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister aktywów państwowych, w audycji „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja.
Spółka PKN Orlen opublikowała roczny raport za 2024 rok. Jej zysk netto wyniósł 1,4 mld złotych. To najgorszy wynik od 10 lat.
– Tak wielki koncern połączony z LOTOS-em, z PGNiG, z Grupą Energa powinien zarabiać zdecydowanie więcej. Przypomnę, że za 2023 r., kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, zysk Orlenu to blisko 21 mld złotych. Teraz niecały 1,4 mld złotych. Gdzie się podziały te pieniądze? Dlaczego tak drastycznie wzrosły koszty ogólnego zarządu Orlenu? Do 500 mld zł więcej wyniosły koszty ogólnego zarządu. Nie mamy wyników za czwarty kwartał takich firm jak Orlen Paliwa, Orlen Oil czy Anvil. Natomiast mamy w Orlenie ludzi niekompetentnych, nominatów Platformy, PSL-u i innych ugrupowań tworzących rząd, którzy na tym, jak widać po wynikach, nie znają się – mówił Maciej Małecki.
„Koalicja 13 grudnia” nie tylko wyrzuciła menadżerów z czasów Prawa i Sprawiedliwości, za których Orlen zarobił rekordowe 90 mld zł w 8 lat, ale niszczy też ludzi – zaznaczył były wiceminister aktywów państwowych.
– Jeśli Orlen nie wygrywa na konkurencyjnym rynku paliwowo-energetycznym, to w miejsce Orlenu wejdą inne firmy. Jeśli Orlen nie wypracowuje zysków, to te zyski idą na konta innych firm. Jeśli Orlen rezygnuje z przyszłościowych inwestycji, to Orlen będzie obniżał swoją rangę na rynku paliwowo-energetycznym i będzie coraz słabszy, ale tu nie ma próżni. Będą wchodziły inne firmy na polski rynek, a znając Donalda Tuska, usłyszymy za jakiś czas, że skoro firma sobie nie radzi, to może po kawałku ją rozprzedajmy. Bo tak już było, kiedy rządzili liberałowie, kiedy rządziła Platforma – polskie firmy szły pod młotek. Tak niestety było w latach 2007-2014. Sprzedali prawie tysiąc spółek Skarbu Państwa, wyprzedawali akcje strategicznych naszych firm, bo mieli wielką dziurę w budżecie i nie potrafili walczyć z przestępczością podatkową – podkreślił gość „Aktualności dnia”.
Tymczasem Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, w którym twierdzi, że połączenie dwóch gigantów przemysłu naftowego – Orlenu i Lotosu – od początku nie miało solidnego uzasadnienia ekonomicznego.
– Niestety dziś Najwyższa Izba Kontroli, z tym kierownictwem, jest w najwyższym stopniu upolityczniona i wygląda na to, jakby działała na polityczne zlecenie. Przypomnę, że na walnych zgromadzeniach Orlenu i Lotosu głosy za fuzją to było 99 proc. akcjonariuszy, a Skarb Państwa miał w Orlenie wtedy 27 proc. i 5 proc. miał PERN. W Lotosie to było chyba 50 procent. Czy w polskim interesie było to, żeby na naszym rynku rywalizowały ze sobą firmy należące do tego samego właściciela, czyli do Skarbu Państwa? (…). Dlaczego opłacała się fuzja we włoskim Eni, w austriackim OMV? Dlaczego opłacała się fuzja węgierskiego Mola? Ale tylko w Polsce miało być kilka mniejszych firm, które będą biły się między sobą o rynek, będąc zbyt małe, żeby wygrać rywalizację z tymi koncernami – akcentował były wiceminister aktywów państwowych.
Cała rozmowa z Maciejem Małeckim dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl




