fot. PAP/Paweł Supernak

Komisja Europejska chce ingerować w wybory w Polsce

Na trzy miesiące przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Polsce, Komisja Europejska chce zwoływać w naszym kraju „okrągły stół”. Bruksela nazywa to ochroną procesu wyborczego i wartości demokratycznych. Opozycja alarmuje o bezprawnej ingerencji obcych instytucji.

Henna Virkkunen to wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej. Na unijnym forum odpowiada ona za suwerenność technologiczną i bezpieczeństwo demokracji. Fińska polityk w wywiadzie dla niemieckiego portalu „Deutsche Welle” stwierdziła, że Bruksela powinna ochraniać proces wyborczy w Polsce. Działanie te nazwała „okrągłym stołem”.

„Myślę, że stanie się to w nadchodzących tygodniach. Współpraca z Niemcami przebiegła dobrze i jestem pewna, że będziemy również ściśle współpracować z władzami polskimi” – oznajmiła Henna Virkkunen.

Według wiceszefowej KE takie spotkania są organizowane przed każdymi wyborami w państwach członkowskich i przynoszą skutki. Tak miało być podczas wyborów w Niemczech, w których wygrała partia CDU/CSU. To z niej wywodzi się Ursula von der Leyen.

Ingerencja Brukseli w wybory to nic innego jak próba zachowania liberalno-lewicowego układu sił w Europie – ocenił prof. Marcin Szewczak, prawnik, europeista.

– O to chodzi Brukseli, dlatego chcą doprowadzić do kontroli wyborów prezydenckich w Polsce – stwierdził ekspert.

Partie liberalno-lewicowe rządzą w Unii Europejskiej od dziesięcioleci. Ten niezachwiany układ władzy w ostatnich latach zaczyna się burzyć. Do głosu w poszczególnych krajach dochodzą partie wolnościowe i konserwatywne. Otrzymują one coraz lepsze wyniki wyborcze, co stanowi zagrożenie dla unijnego establishmentu. Przykładem jest anulowanie wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii, które wygrał polityk opozycji. Skrytykował to wiceprezydent USA, J.D. Vance.

– Uderzyło mnie to,  że były komisarz europejski ostatnio w telewizji miał być zachwycony, że rząd rumuński unieważnił wybory. Kiedy widzimy europejski sąd unieważniający wybory i wysokich urzędników grożących unieważnieniem kolejnych, powinniśmy zapytać, czy standardy, jakich przestrzegamy, są odpowiednio wysokie – mówił wiceprezydent Stanów Zjednoczonych.

Przyczyną unieważnienia wyborów w Rumunii była rzekoma ingerencja ze strony Rosji poprzez finansowanie kampanii Călina Georgescu na portalu TikTok. Okazało się to nieprawdą. Dlatego pomysł KE o „okrągłym stole” przewiduje też cenzurę i sortowanie treści w internecie, wobec czego poseł Przemysław Wipler z Konfederacji dopuszcza wariant rumuński w Polsce.

– Gdyby ktoś próbował ukraść nam wybory, zabrać nam wybory, to będzie dużo goręcej niż w Rumunii – stwierdził polityk.

Jeszcze nie wiadomo z kim i w jakiej formule eurokraci mieliby się spotkać w ramach „okrągłego stołu” w Polsce. Jednak – jak zaznaczył poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości – ta formuła to jawna ingerencja w proces wyborczy.

– To jest szalenie niebezpieczne. Kompetencje dotyczące wyborów są kompetencjami tylko i wyłącznie kraju członkowskiego – powiedział parlamentarzysta.

Z kolei wiceminister obrony narodowej z Platformy Obywatelskiej, Cezary Tomczyk, zapewnił, że Polska pozostanie odporna na jakiekolwiek zewnętrzne wpływy.

– Powinno nam zależeć na tym, aby wybory w Polsce zostały przeprowadzone w taki sposób, by nikt z zewnątrz – czy to kraj, czy służba specjalna – nie ingerował w polskie sprawy – podkreślił polityk obozu rządzącego.

W takiej sytuacji to Donald Tusk powinien zająć jasne stanowisko w sprawie „okrągłego stołu”. Jednak czy tak będzie? Były wiceminister obrony, poseł Marcin Ociepa z PiS, przypomniał, że Bruksela pomogła Platformie wygrać wybory w 2023 roku.

– Ja bym się nie spodziewał, że Donald Tusk będzie przeciwstawiał się Komisji Europejskiej, gdyż jest wykonawcą jej woli. Polacy nie pozwolą sobie na to, żeby ktokolwiek inny wybierał nam prezydenta – uważa parlamentarzysta.

Dlatego to społeczeństwo musi pozostawać wyczulone na wszelkie próby ingerencji w proces wyborczy zarówno ze Wschodu, jak i z Zachodu – wskazał dr Grzegorz Piątkowski.

– Istotne jest powoływanie mężów zaufania (…). Jest istotne też zwracanie uwagi na wszelkie nieprawidłowości, jakie ktokolwiek zauważyłby przy całym procesie wyborczym – zwrócił uwagę dr Grzegorz Piątkowski.

Przez ostatnie lata amerykańskie środki z USAID trafiały do liberalno-lewicowych organizacji oraz mediów. W Polsce miliony dolarów były kierowane m.in. na promocję ideologii gender i działania mające doprowadzić do odsunięcia od władzy Zjednoczonej Prawicy. Fakty ujawniła administracja Donalda Trumpa. Pieniądze z USAID otrzymywał projekt „Tour de Konstytucja” zwalczający rządy Zjednoczonej Prawicy.

TV Trwam News

drukuj