fot. pixabay.com

Donald Trump wygłosił przemowę przed połączonymi izbami Kongresu. Tymczasem Stary Kontynent szykuje się do czwartkowego nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli

Migracja, cła, walka o krajowy przemysł i ekspansja terytorialna – to główne wątki wystąpienia prezydenta USA, Donalda Trumpa, w Kongresie Stanów Zjednoczonych. Amerykański przywódca w swojej przemowie tylko wspomniał o wojnie na Ukrainie, która ma zbliżać się do końca. Za to kwestie sojuszu NATO i sytuacji w Europie polityk pominął zupełnie.

Wystąpienie Donalda Trumpa przed Kongresem było pierwszym w jego nowej kadencji – trwało rekordowe 90 minut. Prezydent USA skupił się w nim na sprawach wewnętrznych. Zapewniał, iż nie zrezygnuje z nakładania kolejnych ceł na kraje trzecie. W wizji D. Trumpa ma to doprowadzić do odnowienia przemysłu krajowego. Przekonywał też, że jego obietnica z kampanii o masowych deportacjach migrantów przynosi efekty.

– W ciągu ostatnich czterech lat do Stanów napłynęło 21 milionów ludzi. Wielu z nich to mordercy, handlarze ludźmi i inni przestępcy. To wszystko za sprawą polityki otwartych granic Joe Bidena. Moja administracja rozpoczęła radykalne działania, dzięki którym mamy historycznie najniższą liczbę nielegalnych przekroczeń granicy – mówił Donald Trump.

Prezydent USA wielokrotnie mówił o rosnącym wpływie Chin na Kanał Panamski. Z początkiem drugiej kadencji wymusił w tej sprawie pierwsze ustępstwa na Panamie. Teraz Stany Zjednoczone planują wykupić dwa duże porty na Kanale Panamskim od ich obecnego właściciela z siedzibą w Hongkongu. Wspomniany Kanał ma być kluczem do wskrzeszenia amerykańskiego przemysłu stoczniowego.

– Moja administracja odzyska Kanał Panamski i już zaczęliśmy to robić – podkreślał amerykański przywódca.

Donald Trump nadal prze do przejęcia Grenlandii. Przekonywał, że wyspa jest potrzebna Amerykanom ze względów strategicznych. Zachęcał mieszkańców Grenlandii, by opowiedzieli się za przyłączeniem regionu do Stanów Zjednoczonych.

– Potrzebujemy Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego, a nawet międzynarodowego. Myślę, że ją zdobędziemy w ten czy inny sposób – akcentował prezydent USA.

Donald Trump poświęcił tylko kilka minut na kwestie wojny na Ukrainie. Zapewniał, że Kijów jest gotowy podpisać umowę o minerałach w dowolnym czasie i dowolnym formacie. Donald Trump w tej sprawie miał otrzymać list od prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego.

– Doceniam, że wysłał ten list, właśnie go dostałem. Jednocześnie przeprowadziliśmy poważne rozmowy z Rosją i otrzymaliśmy silne sygnały, że są gotowi na pokój. Czyż to nie byłoby piękne? – pytał przywódca USA.

Okazało się, że żadnego oficjalnego listu i deklaracji Kijowa nie było, a D. Trump cytował słowa W. Zełenskiego z jego mediów społecznościowych. Pomimo tego prezydent Ukrainy w najnowszym nagraniu odniósł się do wydarzeń z poprzedniego piątku. Kłótnię w Gabinecie Owalnym uznał za niepotrzebną i teraz chce wrócić do rozmów z administracją obecnego prezydenta USA.

– Utrzymanie normalnych, partnerskich relacji z Ameryką jest kluczowe dla prawdziwego zakończenia konfliktu. Nikt z nas nie chce niekończącej się wojny – wskazywał prezydent Ukrainy.

Te słowa padły dzień po tym, jak Biały Dom postanowił wstrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy. Jednocześnie doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, Mike Waltz, poinformował o wstrzymaniu dostawy informacji wywiadowczych na Ukrainę, ale w narracji Waltz’a te decyzje mają być tylko chwilowym przystankiem do rozpoczęcia negocjacji na linii Waszyngton-Kijów-Moskwa.

– Stany Zjednoczone aktywnie uczestniczą w rozmowach z Ukrainą na temat umowy o wydobyciu ziem metali rzadkich i potencjalnego porozumienia pokojowego z Rosją. Już wkrótce zobaczymy efekty – oznajmił Mike Waltz.

W przemówieniu Donald Trump nie odniósł się w ogóle do sytuacji wewnątrz NATO. Nie poruszył też kwestii bezpieczeństwa Europy i roli, jaką UE miałaby odegrać w negocjacjach pokojowych. Prezydent USA wielokrotnie podkreślał, że państwa europejskie za mało wnoszą do architektury bezpieczeństwa w regionie.

W czwartek w Brukseli odbędzie się nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej odnośnie europejskiej obronności – poinformował minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Europa musi być latarnią dla świata w tym względzie, a nie zostać gdzieś z tyłu. Musi wykonać dużo więcej w dużo krótszym czasie – mówił szef MON.

Na szczycie mają zapaść decyzje, które wyłączą wydatki na obronność z procedury nadmiernego deficytu, ale – jak analizował Wojciech Kozioł z portalu Defence24 – Europie trudno będzie odwrócić wieloletni trend forsowany przez zachodnich liberałów.

– Mówimy o działaniach, które musiałyby odwrócić tendencję, która miała miejsce od 30 lat, czyli ograniczania produkcji zbrojeniowej czy zmniejszania wydatków na armię państw europejskich. Ten proces trzeba zawrócić na dawne tory, a więc jeszcze z czasów zimnej wojny – podsumował red. Wojciech Kozioł.

W szczycie weźmie udział premier Donald Tusk. W Brukseli będzie obecny także prezydent Andrzej Duda, który ma zaplanowane spotkanie z sekretarzem generalnym NATO.

TV Trwam News

drukuj