fot. PAP/EPA

Co najmniej 10 ofiar śmiertelnych pożarów w Kalifornii

Co najmniej 10 osób straciło życie na skutek pożarów szalejących w Kalifornii. Ewakuowano ponad 180 tysięcy mieszkańców.

Tragedia w Kalifornii przybiera na sile. Ogień strawił tysiące budynków na obszarze około 120 km kwadratowych. 180 tysięcy osób zostało zmuszonych do ewakuacji.

– Ewakuowałem się, ale oglądałem wycinki z wiadomości i zdałem sobie sprawę, że pożary wymknęły się spod kontroli – mówił mieszkaniec Kalifornii.

Zginęło co najmniej 10 osób. Wśród ofiar znalazł się 66-latek, który odmówił ewakuacji, by walczyć z żywiołem, starsza osoba po amputacji oraz jej syn cierpiący na porażenie mózgowe. Pomoc nie dotarła na czas.

– Pożary rozprzestrzeniają się tak szybko i w różnych obszarach, że nie wiemy już nawet, czego się spodziewać – zaznaczył mieszkaniec Kalifornii.

Tysiące osób straciło dorobek swojego życia. Potrzebna jest każda pomoc.

– Jestem naprawdę załamana. Znam ludzi, którzy stracili wszystko – podkreśliła mieszkanka poszkodowanych przez żywioł terenów.

Sytuacja pogarsza się. W dolinie San Fernando, zaledwie 3 km od tymczasowego schroniska dla ewakuowanych, wybuchł kolejny pożar nazwany Kenneth, który szybko się rozprzestrzenił. Pożar Eaton, który trwa od 7 stycznia, strawił już ponad 5 tysięcy budynków. Podobnie w Pacific Palisades. Firma AccuWeather oszacowała szkody w granicach 150 miliardów dolarów.

Strażacy wciąż walczą z ogniem. Przyczyna najgorszych w historii pożarów w Los Angeles nie jest jeszcze znana. Firma Whisker Labs odnotowała gwałtowny wzrost usterek elektrycznych na kilka godzin przed wybuchem ognia, ale nie można jednoznacznie powiązać ich z pożarami. Policja zatrzymała mężczyznę w związku z podejrzeniem podpalenia w rejonie Woodland Hills.

Południowa Kalifornia od miesięcy zmaga się z suszą, która sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia. Szkoły w Los Angeles pozostają zamknięte do odwołania.

TV Trwam News

drukuj