E. Kosmal o sytuacji polskiego rolnictwa: Uważamy, że to co się dzieje, to jest celowy spisek, żeby pozbawić polskich rolników możliwości hodowli
Sprawa jest bardzo dziwna, ponieważ wiemy, że jeżeli chodzi o produkcję trzody chlewnej, to produkcja w polskich chlewniach jest na niewielką skalę. Zapotrzebowanie roczne oscyluje w granicy 17 milionów sztuk. W naszych chlewniach jest miedzy trzy a cztery miliony sztuk, a pozostała część jest importowana zza granicy. Wbrew pozorom sytuacja powinna być bardzo dobra. Uważamy, że to co się dzieje, to jest celowy spisek, żeby pozbawić polskich rolników możliwości hodowli. W sytuacji kiedy ceny spadają, to nie ma opłacalności, a więc wielu rolników rezygnuje z hodowli – wskazał Edward Kosmal, zastępca przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Sytuacja polskich hodowców trzody chlewnej jest obecnie bardzo ciężka. Ceny skupu trzody chlewnej są bardzo niskie, a co za tym idzie, spada opłacalność hodowli. Zdaniem rolników to, co dzieje się na rynku, jest celowym spiskiem, by pozbyć się polskich hodowców i wprowadzić na rynek mięso z zagranicy [czytaj więcej].
– Sprawa jest bardzo dziwna, ponieważ wiemy, że jeżeli chodzi o produkcję trzody chlewnej, to produkcja w polskich chlewniach jest na niewielką skalę. Zapotrzebowanie roczne oscyluje w granicy 17 milionów sztuk. W naszych chlewniach jest miedzy trzy a cztery miliony sztuk, a pozostała część jest importowana zza granicy. Wbrew pozorom sytuacja powinna być bardzo dobra. Uważamy, że to co się dzieje, to jest celowy spisek, żeby pozbawić polskich rolników możliwości hodowli. W sytuacji kiedy ceny spadają, to nie ma opłacalności, a więc wielu rolników rezygnuje z hodowli – mówił Edward Kosmal.
Zastępca przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” zauważył, że sytuacja na rynku jest bardzo dziwna. Hodowcy dziwią się, iż pomimo niskiej produkcji ceny skupu nie idą w górę.
– Podaż na polskim rynku nie jest aż tak duża, popyt jest i bardzo dziwi nas cała sytuacja. Niestety, prawa rynku nie są w Polsce zachowane, bo gdyby faktycznie było trochę mniej świń, to wiadomo, że ceny by rosły, a gdy były nadwyżki, to ceny spadały. Produkcja jest na bardzo niskim poziomie i dziwimy się, iż ceny są niskie. Cały czas uważamy, że jest to konkurencja zachodnia, która chce wykluczyć pozostałych hodowców z rynku, wtedy stalibyśmy się importerem trzody chlewnej, a co za tym idzie, zobaczylibyśmy, jak wysokie będą ceny w sklepach – oznajmił gość „Aktualności dnia”.
Rolnicy i hodowcy od wielu miesięcy protestują przeciwko polityce rolnej. Rząd kompletnie nie interesuje się sytuacją gospodarzy i umywa ręce od całej sprawy. Brak dalszej zmiany doprowadzi do bankructwa wielu gospodarstw.
– W Polsce 80 proc. kapitału to jest kapitał obcy. Jeżeli chodzi o przetwórstwo, to praktycznie jest niewiele małych masarni, a pozostałe to te potężne, których właścicielami są głównie Duńczycy przodujący w hodowli trzody chlewnej w całej Europie. Oni zabezpieczają interesy swoich rolników. Mieliśmy nadzieję, że Krajowa Grupa Spożywcza będzie działała na zasadzie koncernu, który zajmie się nie tylko skupem, ale również handlem. Niestety, po zmianie rządu nadzieje prysły. Mamy prosty przykład, jeżeli chodzi o terminale zbożowe w Gdańsku czy w Świnoujściu. One były nadzieją, iż staniemy się konkurencją dla wielkich graczy na rynku zbóż, a niestety widzimy, że rząd absolutnie nic nie zbudował i minister Czesław Siekierski rozkłada ręce, iż nie ma żadnego wpływu na Krajową Grupę Spożywczą, bo nie ma swojego przedstawicielstwa w zarządzie ani w radzie nadzorczej. Niestety, nasze marzenia stanęły na niczym, bo na rynku światowym działają potężne korporacje, a rząd kompletnie nie reaguje na rynek i nie ma na niego wpływu, Sytuacja naszych rolników jest tragiczna. Wielu gospodarstwom grozi bankructwo – zauważył Edward Kosmal.
Unia Europejska zakazuje różnych środków do ochrony roślin, a mimo to Niemcy nadal je produkują i wysyłają do takich krajów jak np. Brazylia czy Ukraina. Dodatkowo dochodzą rodzące się interesy z Mercosurem, co wykańcza polskie i europejskie rolnictwa, a w konsekwencji przełoży się jeszcze bardziej na ceny żywności.
– Z jednej strony mamy zakaz stosowania różnych środków do ochrony roślin, a koncerny niemieckie produkują te środki i wysyłają je do Brazylii, na Ukrainę. Jeżeli faktycznie te środki ochrony są bardzo szkodliwe, to ich produkcja powinna być zakazana, ale niestety tak nie jest. Z drugiej strony jak możemy skrócić łańcuchy żywnościowe, skoro mniejszych sklepików już praktycznie nie ma, są sklepy wielkopowierzchniowe, które są w rękach obcego kapitału – powiedział zastępca przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
Całą rozmowę z Edwardem Kosmalem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



