fot. https://pixabay.com/pl/photos/medycyna-medyczne-zastrzyki-5037941/

USA: w Indianie stracono poczwórnego zabójcę

W amerykańskim stanie Indiana został w środę wykonany pierwszy od 2009 r. wyrok śmierci – stracony został poczwórny zabójca. Choć od tego czasu stracono w Indianie 13 osób, wyroki były wykonane przez funkcjonariuszy federalnych, a nie stanowych. Stan nie mógł nabyć preparatów stosowanych w śmiertelnych zastrzykach.

Egzekucję wykonano na 49-letnim mężczyźnie, który przebywał w celi śmierci od 1999 roku. Skazano go za zastrzelenie brata oraz narzeczonego siostry i dwóch innych mężczyzn. Zarówno obrońcy, jak i rodzina straconego utrzymywali, że cierpi on na poważną chorobę psychiczną.

Do morderstw doszło, ponieważ zabójca miał wyprowadzić się z domu, w którym mieszkał z szykującą się do ślubu siostrą. Feralnego dnia obudziła go prowadzona na temat ślubu rozmowa. Wziął karabin, zszedł i zastrzelił obecnych na miejscu.

Jak twierdzi agencja AP, w USA, w którym liczne stany wykonują wyroki śmierci przez podanie kombinacji środków uśmiercających, od lat firmy farmaceutyczne odmawiają sprzedaży swoich produktów na potrzeby katów. Zmusiło to stany, w tym Indianę, do poszukiwania preparatów w aptekach, które są w stanie wytworzyć wymagane środki na zamówienie odbiorcy. Niektóre z nich stosują łatwiej dostępne środki, które jednak zdaniem ekspertów mogą powodować silny ból.

Do egzekucji nie dopuszczono przedstawicieli mediów – na co pozwalają tylko dwa stany. Tymczasem obecne przy wykonaniu wyroku media dostarczają opinii publicznej „niezależnych, bezpośrednich i opartych na faktach relacji z egzekucji. Decyzja o wykluczeniu dziennikarzy rodzi niepokojące pytania o to, czy urzędnicy państwowi są w stanie przeprowadzić egzekucję bez jej spartaczenia” – skomentowała organizacja Death Penalty Information Centre.

Associated Press dąży do relacjonowania każdej egzekucji w USA, ponieważ opinia publiczna ma prawo do informacji o wszystkich etapach procesu karnego – także wówczas, gdy „sprawy nie toczą się zgodnie z planami rządu” – podkreśliła agencja. Sformalizowane informacje przekazywane przez zakłady penitencjarne są, twierdzi AP, „eufemizowane” i pozbawione drastycznych, choć istotnych, szczegółów.

Kris Cundiff, prawnik współpracujący z Komitetem Reporterów na rzecz Wolności Prasy, powiedział, że „obecność przy egzekucji mediów, czwartej władzy, która monitoruje i informuje opinię publiczną o faktach ma kluczowe znaczenie”. Agencja AP przypomniała o sprawie z początku XX wieku, kiedy reporter nielegalnie stał się świadkiem wykonania wyroku przez powieszenia. Lina była zbyt długa, skazany uderzył w podłogę, strażnicy musieli podciągnąć linę i trzymać ją przez 14 minut nim więzień zmarł. Stan Minnesota zniósł karę śmierci pięć lat później.

Wobec spodziewanej środowej egzekucji organizacje dziennikarskie zwróciły się do gubernatora Indiany o dopuszczenie na miejsce reporterów.

„Decyzja o przeprowadzeniu egzekucji jest najpoważniejszym pojedynczym aktem, w jakim może uczestniczyć państwo. Akt taki wymaga obecności bezstronnego świadka” – stwierdziły organizacje w bezskutecznym apelu.

PAP

drukuj