Red. M. Budzisz: Nie jest kwestią przypadku, że ofensywa w Syrii rozpoczęła się w momencie podpisania zawieszenia broni między Izraelem a Hezbollahem. Opozycja syryjska odczytała to jako osłabienie Hezbollahu, czyli siły, która znacząco wspierała reżim Baszszara al-Asada
Upadek Baszszara al-Asada jest jednym z następstw wojny, która zaczęła się od agresji ze Strefy Gazy na Izrael, a potem spotkała się ze zbrojną odpowiedzią Izraela. Nie jest kwestią przypadku, że ta ofensywa rozpoczęła się w momencie podpisania zawieszenia broni między Izraelem a Hezbollahem. Opozycja syryjska odczytała to jako osłabienie Hezbollahu, czyli siły, która znacząco wspierała reżim Baszszara al-Asada. Trudno powiedzieć, jakie będą tego następstwa czy konsekwencje. Syria jest wewnętrznie bardzo podzielonym i zróżnicowanym państwem, jest wiele ośrodków dążących do zdobycia władzy, a więc tutaj jeszcze nic nie jest przesądzone – oznajmił red. Marek Budzisz, dziennikarz, analityk, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Syryjscy rebelianci ogłosili w niedzielę obalenie reżimu Baszszara al.-Asada. To, jaka przyszłość czeka Syrię, nie jest jeszcze jasne. Niewątpliwie jednak doszło do pewnej zmiany sił na Bliskim Wschodzie. Osłabły Iran, Hezbollah i Hamas [czytaj więcej].
– Mamy do czynienia ze zmianą, jeżeli mówimy o pewnej relacji sił na Bliskim Wschodzie. Osłabły Iran, Hezbollah, Hamas. Upadek Baszszara al-Asada jest jednym z następstw wojny, która zaczęła się od agresji ze Strefy Gazy na Izrael, a potem spotkała się ze zbrojną odpowiedzią Izraela. Nie jest kwestią przypadku, że ta ofensywa rozpoczęła się w momencie podpisania zawieszenia broni między Izraelem a Hezbollahem. Opozycja syryjska odczytała to jako osłabienie Hezbollahu, czyli siły, która znacząco wspierała reżim Baszszara al-Asada. Trudno powiedzieć, jakie będą tego następstwa czy konsekwencje. Syria jest wewnętrznie bardzo podzielonym i zróżnicowanym państwem, jest wiele ośrodków dążących do zdobycia władzy, a więc tutaj jeszcze nic nie jest przesądzone – mówił red. Marek Budzisz.
Dziennikarz wskazał, że nieoficjalnie na sytuację w Syrii przełożyło się wsparcie tureckiego wywiadu. W związku z tym pozycja Turcji najprawdopodobniej wzrośnie.
– Wydaje się, że Turcja zwiększa swoje wpływy w Syrii. Co prawda Turcja oficjalnie nie wspierała formacji, która rozpoczęła ofensywę. Ona miała swoją siedzibę i kontrolowała tereny w prowincji Idlib. Nie ulega wątpliwości, iż Turcja przez palce patrzyła na to, że broń, uzbrojenie dostarczane protureckim organizacjom przekazywane były organizacji, która formalnie uznawana jest przez Zachód jako organizacja terrorystyczna. Wydaje się, że to, co stało się w Syrii, miało taką dynamikę ze względu na nieoficjalne wsparcie wywiadu tureckiego. W związku z tym pozycja Turcji w Syrii najprawdopodobniej wzrośnie – zauważył analityk.
Sytuacja w Syrii jest ciężka. Europa obawia się kolejnej fali uchodźców, jednak to, czy dotrą oni na Zachód, zależy od tego, jak będzie prowadzona teraz polityka Syrii.
– To, co się dzieje, może przyczynić się do powstania kolejnej fali uchodźców. Jednocześnie islamscy bojownicy z organizacji HTS ogłosili się protektorami mniejszości, gwarantując swobodę kultu i życia według modelu, jaki mniejszości sobie wybrały. To nie jest jeszcze przesądzone i faza przejściowa jest niezwykle istotna. Oczywiście istotne jest także to, jaką politykę przyjmą państwa Zachodu, bo wydaje się, że dzisiaj powinna się pojawić inicjatywa polegająca na wykupieniu broni z rąk powstańców syryjskich. Jeżeli polityka się nie powiedzie, to wtedy można się obawiać fali migracji – akcentował red. Marek Budzisz.
Całą rozmowę z red. Markiem Budziszem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



