fot. PAP/ Piotr Nowak

Reżyserka filmu, który stał się elementem propagandowej kampanii wymierzonej w polskich żołnierzy i funkcjonariuszy nagrodzona na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej

Agnieszka Holland, wbrew jej postawie wobec hybrydowej wojny Łukaszenki i Putina, została nagrodzona na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jej film stał się częścią propagandowej kampanii wymierzonej w polskich żołnierzy i funkcjonariuszy.

Sytuacja na granicy z Białorusią była próbą destabilizacji Polski. Reżim Łukaszenki, sterowany z Moskwy, chciał wytyczyć nowy szlak migracyjny. W reakcji na wojnę hybrydową Polska broniła granic. Towarzyszył temu atak na żołnierzy i funkcjonariuszy, byli wyzywani i obrażani. Jak zauważył prezydencki doradca Stanisław Żaryn, w ten scenariusz wpisywali się m.in. politycy i media.

Naciskając na Polskę, żeby była bezbronna i zgodziła się na to, żeby przez nasz kraj szedł szlak nielegalnej migracji na Zachód – mówił Stanisław Żaryn.

Trzy lata temu w listopadzie pojawił się list czterech noblistek skierowany do unijnych instytucji. Był pełen oskarżeń wymierzonych w Polskę. Zarzucał władzy, że potęguje kryzys humanitarny. Podpisała się pod nim Olga Tokarczuk.

„Zwracamy się z apelem (…) o umożliwienie rozpoczęcia procedury azylowej tym wszystkim, którzy o to proszą, a zostali zatrzymani w tej części wschodniej granicy Unii Europejskiej” – napisały noblistki.

Agnieszka Holland sięgnęła po formę filmową. „Zielona Granica” wpisała się w ataki na polskich mundurowych. Film oskarżał ich o okrucieństwo i przemoc wobec migrantów. Obraz – jak wyjaśnił politolog dr Aleksander Kozicki – został dostrzeżony poza Polską, a sama reżyser była za niego nagradzana.

Poprzez swój film deprecjonuje państwo polskie i ubliża funkcjonariuszom państwa polskiego, którzy są narażeni na niebezpieczeństwa, w tym utratę życia – zaznaczył dr Aleksander Kozicki.

Polski żołnierz zginął na granicy. Wbrew temu Agnieszka Holland znalazła się wśród osób nagrodzonych przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Obok Anne Applebaum i Olgi Tokarczuk, otrzymała tytuł doktora honoris causa.

Reżyser – w swoim wystąpieniu – mnożyła oskarżenia. Twierdziła, że populiści realizują swoją agendę, że odradza się faszyzm, że Holokaust przestaje być szczepionką przeciwko przemocy. Obraz współczesnych Polaków budowała w oparciu o wybrane komentarze. Na ich podstawie przypisywała Polakom najgorsze cechy. Oskarżała o dehumanizowanie migrantów, mówiła, że każdy może stać się ofiarą.

Na przykład osoby LGBT+ ze szczególnym uwzględnieniem osób trans. Te budzą szczególną agresję i wstręt autokratów od Kaczyńskiego po Elona Muska – wskazała Agnieszka Holland, reżyser.

Poseł PiS, Zbigniew Kuźmiuk, nie ma wątpliwości, że uczelnie w Polsce stały się narzędziem do forsowania lewicowej agendy. Nagradzanie Agnieszki Holland jest na to dowodem.

To jest ten słynny marsz przez instytucje, realizowany z pewnym opóźnieniem w Polsce – zwrócił uwagę Zbigniew Kuźmiuk.

Stanisław Żaryn zauważył, że wojna hybrydowa, za którą stały wrogie Polsce reżimy, była zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Oczekiwał wtedy, że wszyscy staną ramię w ramię z polskimi żołnierzami i funkcjonariuszami. Oskarżenia, jakie do nich docierały, poddawały ich potężnej presji, a co za tym idzie – osłabiały państwo polskie w momencie kryzysu.

Te działania środowiska, którego częścią jest pani Holland były absolutnie szkodliwe i na pewno nie powinny być w żaden sposób nagradzane. Jeżeli ktoś takie nagrody jej przyznaje, tzn. że bierze odpowiedzialność za tę szkodliwą działalność przeciwko Polsce – powiedział doradca prezydenta RP.

Lublin, w którym nagrodzona została Agnieszka Holland, jest położony w pobliżu wschodniej granicy.

TV Trwam News

drukuj