Permisywna edukacja seksualna ma zawitać do polskich szkół
Wciąż można zgłaszać swój sprzeciw wobec planów resortu edukacji, który chce wprowadzić do szkół agresywną edukację seksualną. Koalicja rządząca unika dyskusji z rodzicami. We wtorek nie pozwoliła wszystkim chętnym organizacjom na udział w posiedzeniu sejmowych komisji.
Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot, który od przyszłego roku – jako obowiązkowy – ma wejść do polskich szkół. Wczoraj zajmowała się nim sejmowa Komisja Edukacji i Nauki.
Wiceminister edukacji narodowej, Katarzyna Lubnauer, przejęzyczyła się i nazwała edukację zdrowotną „edukacją seksualną”. Pomyłka wiceszefowej MEN mówi wszystko o planach resortu. Dzieci podczas zajęć mają uczyć się o tym, czym są związki partnerskie i tranzycja. Życie poczęte nie będzie przedstawiane jako najwyższa wartość, natomiast szczegółowo omówione mają zostać metody antykoncepcji i to w sposób, który wręcz zachęca uczniów do ich stosowania. Wielu rodziców i nauczycieli wyraża swój głośny sprzeciw.
– Nie zgadzamy się na tego typu edukację seksualną pod płaszczykiem pięknie brzmiącej edukacji zdrowotnej – oznajmiła Marzena Dobner z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskie Szkoły.
Wskazała ona, że nowy przedmiot jest tak naprawdę permisywną edukacją seksualną i wprost narusza konstytucyjne prawo rodziców do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. W posiedzeniu sejmowej Komisji Edukacji i Nauki nie mogły uczestniczyć wszystkie organizacje przeciwne zmianom. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zarzucali politykom koalicji rządzącej, że to celowe działanie.
– Pani się jednak organizacji samorządowych na tej komisji obawia – przynajmniej niektórych. Ręcznie i siłowo wyeliminowała je Pani z tego posiedzenia – mówiła poseł Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS, zwracając się do przewodniczącej Komisji, Krystyny Szumilas.
Krystyna Szumilas zasłaniała się tym, że organizacje, które otrzymały odmowę udziału w dyskusji, nie dopełniły formalności.
– Ustaliliśmy na prezydium Komisji zasady zapraszania i tych zasad się trzymamy – stwierdziła polityk.
Tymczasem organizacje, które chciały zaprotestować przeciwko seksualizacji dzieci, otrzymały informację, że na sali nie ma już wolnych miejsc.
– To jest wprowadzenie w błąd, to jest drobne oszustwo, bo przecież widzę na tej sali przynajmniej dwadzieścia wolnych miejsc. To jest reglamentowanie dostępu do prac Komisji, z czym się nie zgadzamy – stwierdził poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji.
Do czwartku trwają konsultacje społeczne. Każdy obywatel może wyrazić swój sprzeciw wobec ideologicznych zmian w polskich szkołach. Wysłać go należy na adres mailowy [email protected].
Natomiast 1 grudnia na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się ogólnopolski protest pod hasłem „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Jego początek zaplanowany jest na godzinę 12.00.
TV Trwam News



