W. Kozioł z Defence24: Nie bez przyczyny starcie pomiędzy Demokratami a Republikanami jest porównywane ze starciem dobra ze złem
Są trzy elementy, które pokazują, że nie bez przyczyny starcie pomiędzy Demokratami a Republikanami jest porównywane ze starciem dobra ze złem, gdzie jedni i drudzy mówią, że te wybory zdecydują o wszystkim. Znamy to też z własnego podwórka, ale nawet u nas te skrajności nie poszły tak bardzo, jak wygląda to teraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie ta rywalizacja jest zacięta od kilkudziesięciu lat – mówił Wojciech Kozioł, portal Defence24, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
Nie tylko Stany Zjednoczone, ale cały świat oczekuje na nowego prezydenta USA.
W ostatnich miesiącach kampanii przewaga Donalda Trumpa nad Kamalą Harris stopniała, choć po ustąpieniu poprzedniego kandydata Demokratów na urząd prezydenta, Joe Bidena, nic na to nie wskazywało.
– Kamala Harris, uchodząc dotychczas za jedną z najbardziej liberalno-lewicowych polityków w ogóle w Stanach Zjednoczonych, siłą rzeczy musiała zejść ze swoim programem do centrum i to widać wyraźnie po jej wystąpieniach. Co więcej, wiemy też, że ona nie będzie odpowiadała indywidualnie za niektóre kwestie, np. politykę zagraniczną. Kamala Hariis nie zajmowała się nią generalnie podczas pełnienia funkcji wiceprezydenta, więc prawdopodobnie te funkcje będą przejęte lub będą prowadzone przez poprzednią administrację za czasów Bidena – wyjaśnił redaktor portalu Dfence24.
– Jeśli chodzi o samą drogę Kamali Harris, to widzimy, że samo poparcie wśród Demokratów się zmieniło. Pamiętajmy, że ona sama niespecjalnie była na początku traktowana jako osoba, która miałaby największe szanse w starciu wyborczym. To się tak naprawdę zmieniło po wycofaniu Joe Bidena, po klęsce w czerwcowej debacie z Donaldem Trumpem, gdzie te sondaże znacząco się między sobą rozjechały i wtedy było widać wyraźną przewagę kandydata Republikanów w wyścigu. Teraz przewaga Kamali Harris, która pojawiła się z euforią po podmiance u Demokratów, minęła i można powiedzieć, że przyszło pewne urealnienie. Z kolei u Trumpa pewne wydarzenia, czyli m.in. zamach na jego życie, epizody w amerykańskim stylu w postaci obsługi w Mc’Donaldzie czy jeżdżenie śmieciarką, które były bardzo medialne w ostatnich tygodniach, dały też ułamki procentów – dodał.
Wyjaśnił również, że na sytuację kampanii w Stanach Zjednoczonych nałożyły się elementy, które znamy z polskiej polityki.
– Nałożyły się elementy, które znamy z własnego podwórka. Numer jeden to bez wątpienia ogromna polaryzacja polityczna i mówiąc polaryzacja, to dosłownie wskazujemy na wręcz wrogo nastawione dwa obozy, gdzie przedstawiciele strony republikańskiej oskarżają Kamalę Harris, że jest marksistką i komunistką, a z kolei Demokraci mówią o stronnictwie Trumpa, że są nazistami i faszystami, więc ciężko tutaj o jakieś ostrzejsze słowa w tej narracji – zaznaczył.
Dodał, że to też mobilizuje elektoraty.
– Druga kwestia to na pewno sprawy gospodarcze – inflacja, problemy z pracą, z zarobkami, które stanęły w pewnym momencie czy nielegalną migracją z Meksyku. (…) Mamy bardzo liberalne stanowisko Kamali Harris i Tima Walza, a z drugiej umownego konserwatystę Trumpa, który prowadzi prywatne życie, jak prowadzi, ale mówi o wartościach konserwatywnych. Natomiast warto wskazać tutaj na J. D. Vance jako wiceprezydenta, który jest przedstawicielem nurtu nowego konserwatyzmu w Stanach Zjednoczonych i w ogóle w środowisku republikańskim, rzeczywiście jest osobą bardzo wpływową w kręgach umownie nowotworzonej prawicy w środowisku konserwatywnym. To jest powiew pewnej świeżości. To są te trzy elementy, które pokazują, że nie bez przyczyny starcie pomiędzy Demokratami a Republikanami jest porównywane ze starciem dobra ze złem, gdzie jedni i drudzy mówią, że te wybory zdecydują o wszystkim. Znamy to też z własnego podwórka, ale nawet u nas te skrajności nie poszły tak bardzo, jak wygląda to teraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie ta rywalizacja jest zacięta od kilkudziesięciu lat – podkreślił Wojciech Kozioł.
radiomaryja.pl



