fot. Monika Tomaszek

Rzecznik Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”: Nie ma w Polsce wydarzenia, które bardziej odpowiadałoby definicji zgromadzenia cyklicznego niż Marsz Niepodległości

Polskie prawo przewiduje taką instytucję jak zgromadzenie cykliczne. Nie ma w Polsce wydarzenia, które bardziej odpowiadałoby tej definicji niż Marsz Niepodległości, bo zgromadzenie cykliczne to takie, które jest organizowane w celu uczczenia ważnych dla Polski rocznic, organizowane jest przez tego samego organizatora według zaplanowanego z góry kalendarza, w tym samym miejscu, tego samego dnia w każdym roku. Niestety Marsz stracił swój status cykliczności – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Aleksander Kowaliński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

Po sądowych bataliach i długiej niepewności Marsz Niepodległości przejdzie 11 listopada ulicami Warszawy. Wcześniej ratusz odmówił zgody na jego organizację. Problemy, jakie napotykają organizatorzy tej inicjatywy wynikają z faktu, że Marsz na początku tego roku utracił status zgromadzenia cyklicznego.

– Polskie prawo przewiduje taką instytucję jak zgromadzenie cykliczne. Nie ma w Polsce wydarzenia, które bardziej odpowiadałoby tej definicji niż Marsz Niepodległości, bo zgromadzenie cykliczne to takie, które jest organizowane w celu uczczenia ważnych dla Polski rocznic, jest przez tego samego organizatora według zaplanowanego z góry kalendarza, w tym samym miejscu, tego samego dnia w każdym roku. (…) Niestety stracił on swój status cykliczności. Zostało to nam odebrane przez wojewodę mazowieckiego. Oczywiście toczyliśmy o to spór sądowy, niestety cykliczności nie udało się osiągnąć – mówił Aleksander Kowaliński.

Z tego powodu w tym roku organizatorzy musieli stawić czoła wyzwaniu związanemu z charakterystyką polskiego prawa w kwestii zgłaszania zgromadzeń.

– Pierwszeństwo do organizacji ma to zgromadzenie, które zostanie zgłoszone wcześniej, przy czym tutaj decydować mogą sekundy czy nawet milisekundy, ponieważ te zgłoszenia są wysyłane przez internet. W zależności od tego, czyje łącze będzie szybsze, to zgromadzenie może być uznane jako pierwsze zgłoszone i dopuszczone do organizacji. Wiedząc, że Marsz Niepodległości niestety ma wielu przeciwników, którzy mogliby wykorzystać fakt, że nie mamy cykliczności, postanowiliśmy przeciwdziałać takiej sytuacji i chcieliśmy skorzystać z formuły, jaką jest zgromadzenie wielodniowe – zwrócił uwagę rzecznik Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

Władze Warszawy stwierdziły jednak, że wszystkie zgłoszenia organizatorów Marszu były przedwczesne. Zdaniem Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” ta argumentacja jest całkowicie błędna. Jeśli byłaby ona stosowana, to nie można byłoby organizować w przestrzeni publicznej wydarzeń trwających dłużej niż 24 dni. Ratusz powołał się też na potencjalne utrudnienia, jakie mogłoby wywołać takie wielodniowe zgromadzenie, a także wskazywał na rzekome zwiększenie ryzyka naruszeń prawa oraz zagrożenia dla zdrowia, życia lub mienia dużej wartości.

– Ten argument też został obalony. Jedna z opinii Policji mówiła o tym, że nie ma żadnych przesłanek, które mogłyby stwierdzać, iż te zgromadzenia są bardziej ryzykowne – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Marsze Niepodległości nie są więc bardziej ryzykowne czy uciążliwe chociażby od maratonów, które często biegną ulicami stolicy.

Rzecznik Stowarzyszenia „Marszu Niepodległości” zwrócił uwagę, że środowa decyzja Rafała Trzaskowskiego o tym, iż Marsz może się jednak odbyć, nie jest żadnym „aktem łaski”. Włodarz miasta nie ma prawa odmówić organizacji zgromadzenia, które zostało legalnie zgłoszone.

Całość rozmowy z Aleksandrem Kowalińskim jest dostępna [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj