KE szykuje nowe narzędzie finansowego nacisku na państwa członkowskie?
Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, chce uzyskać nowe narzędzie finansowego nacisku na państwa członkowskie, aby realizować swoją agendę – również tą ideologiczną. Dąży do poważnych zmian dotyczących budżetu bez zgody państw i zmiany traktatów.
Obecny budżet UE obowiązuje do 2027 roku. Prace nad nowym budżetem ruszą w przyszłym roku. Jak się okazuje, ma on funkcjonować na zupełnie nowych zasadach. Do tajnego dokumentu Komisji Europejskiej dotarli dziennikarze Politico. „Przewiduje on przekazanie nowych uprawnień urzędnikom komisji” – wskazała była premier, Beata Szydło.
„Krótko mówiąc, von der Leyen chce brać pieniądze od krajów UE, a następnie odmawiać im wykorzystywania tych środków, jeśli von der Leyen się coś nie spodoba. To oznaczałoby tak naprawdę stworzenie europejskiego nadpaństwa rządzonego przez von der Leyen – i to bez zmiany traktatów europejskich” – napisała Beata Szydło w mediach społecznościowych.
Szefowa Komisji Europejskiej chce warunkować wypłatę środków z unijnego budżetu dla państw członkowskich od realizacji konkretnych reform. Mają one dotyczyć gospodarki, rolnictwa czy wspierania tzw. zielonej transformacji, ale też spraw ideologicznych i światopoglądowych. „To będzie nowe narzędzie do wdrażania skrajnie lewicowej agendy w państwach członkowskich” – przestrzegł politolog z Uniwersytetu Gdańskiego, dr Andrzej Skiba.
– Wypłata pieniędzy dla danego kraju może być uzależniona od spełnienia np. liberalnej agendy obyczajowej, przykładowo od spełnienia postulatów środowisk proaborcyjnych – zwrócił uwagę politolog.
Tajny dokument Komisji ujawniony przez dziennikarzy zakłada też fundamentalne zmiany w przekazywaniu środków do regionów w państwach członkowskich.
„Około 530 programów realizowanych obecnie w każdym kraju UE zostanie połączonych w jedną krajową pulę środków pieniężnych” – przekazuje Politico.
Do tej pory w Polsce to samorządy województw decydowały o tym, na co przeznaczona zostanie przyznana im pula środków unijnych. Po zmianach będzie o tym decydował rząd w Warszawie. „Może to doprowadzić do sytuacji, w której gabinet Donalda Tuska będzie kierował większe środki do województw, gdzie władzę sprawuje Platforma Obywatelska i jej koalicjanci” – ostrzegła radna sejmiku województwa śląskiego, Beata Białowąs. W wielu województwach mogą zostać zablokowane projekty ważne dla mieszkańców.
– Jeżeli są regionalne programy operacyjne, tutaj są wnioski, to jesteśmy bliżej ludzi i wiemy na co te środki mają być przeznaczone. Uważam, że to jest bardzo zły pomysł – mówiła Beata Białowąs.
„Komisja Europejska chce wymuszać zmiany, na które nie było zgody polskich władz w momencie akcesji do Wspólnoty” – przypomniał politolog, dr Mirosław Habowski. Komisja uderzy w biedniejsze regiony, którym należy się unijne wsparcie.
– Region dostanie pieniądze nie w zależności od tego, czy jest biedny czy bogaty, tylko w zależności od tego, czy rząd w tym państwie słucha pani Ursuli von der Leyen – rozumiem pani „supercesarz” – czy nie słucha. Jak nie słucha, to obowiązki ma, ale praw ma nie mieć – akcentował dr Mirosław Habowski.
Reformę unijnego budżetu ma prowadzić polski komisarz Piotr Serafin – namaszczony na to stanowisko przez premiera Donalda Tuska. Polak będzie musiał jednak podporządkować się oczekiwaniom szefowej Komisji Europejskiej i sekretarzowi generalnemu Komisji. To oni de facto będą decydować o reformie. Wiele wskazuje też na to, że rząd Donalda Tuska nie będzie się sprzeciwiać planom Komisji.
TV Trwam News



