fot. PAP/Marcin Obara

Prof. P. Grochmalski: Większość społeczeństwa libańskiego ma dość Hezbollahu

Nastawienie ludności w Libanie do Hezbollahu jest zdecydowanie negatywne. Większość społeczeństwa libańskiego ma dość Hezbollahu i ma on świadomość, że potencjalne ofiary pogłębią jeszcze niechęć Libańczyków do nich i może powtórzyć się historia z OWP, z Jasirem Arafatem, który – jak pamiętamy – też został wyparty, zmuszony do opuszczenia Libanu – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. obronności, nakreślając obraz trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Konflikt na Bliskim Wschodzie eskaluje. We wtorek na Izrael spadł [grad irańskich rakiet], które uderzyły m.in. w bazy lotnicze. Premier Benjamin Netanjahu, zapowiedział, że atak nie pozostanie bez odpowiedzi. W środę Siły Obronne Izraela wkroczyły do Libanu.

Prof. Piotr Grochmalski zauważył, że trwająca prawie rok wojna z islamistami (Hamas, a później też Hezbollah) jest najdłuższym otwartym konfliktem zbrojnym w historii Izraela. Dla państwa żydowskiego rodzi to istotne problemy.

– Gospodarka izraelska jest tak skonstruowana, że ona sobie doskonale daje radę wówczas, kiedy armia Izraela dokona szybkiego uderzenia i zrealizuje swoje cele, po czym powołani pod broń (…) obywatele mogą wrócić, gospodarka może funkcjonować normalnie. Tutaj mamy do czynienia z radykalnie inną sytuacją – zaznaczył ekspert.

Szyicki Hezbollah, który w obecnej fazie wojny jest głównym przeciwnikiem Izraela, od początku swojego istnienia jest wspierany przez Iran rządzony przez fundamentalistów szyickich.

– Iran wysłał ponad 1500 instruktorów i uczestniczył w pierwszej fazie budowy Hezbollahu, a później cały czas trwały różnego rodzaju szkolenia i wsparcie logistyczne. Ta współpraca (…) trwała bardzo intensywnie i było to widać nawet po ataku na kwaterę główną (Hezbollahu – radiomaryja.pl) w Bejrucie (…). Podczas uderzenia nie tylko zginął Nasrallah, czyli lider Hezbollahu, ale też chociażby (…) irański generał Abbas Nilforushan, który był formalnie zastępcą Dowódcy Operacyjnego w Korpusie Strażników Rewolucji i na bieżąco obserwował i nadzorował prowadzone operacje z punktu widzenia Iranu – mówił gość „Aktualności dnia”.

Mimo wspierania Hezbollahu, Iran przez długi czas zachowywał się dość ostrożnie. Wpłynęło to na dość ograniczone działania Hezbollahu. Szyickim terrorystom nie pomaga też fakt, że duża część libańskiego społeczeństwa ich nie popiera. Sympatia dla Hezbollahu zmalała szczególnie po wybuchu w porcie w Bejrucie, do jakiego doszło w 2020 r., gdyż magazyn, który eksplodował, był – jak wskazał rozmówca Radia Maryja – składem amunicji islamskich radykałów.

– Nastawienie ludności jest zdecydowanie negatywne. Większość społeczeństwa libańskiego ma dość Hezbollahu i Hezbollah ma świadomość, że potencjalne ofiary pogłębią jeszcze niechęć Libańczyków do nich i może powtórzyć się historia z OWP, z Jasirem Arafatem, który – jak pamiętamy – też zdobył silną pozycję, atakował Izrael i w konsekwencji został wyparty, zmuszony do opuszczenia Libanu, do przeniesienia się do innych państw – zwrócił uwagę prof. Piotr Grochmalski.

Mimo to zauważyć można, że w pierwszym dniu lądowej wojny na terytorium Libanu Izrael (według medialnych doniesień) odnotowuje dość wyraźne straty w walkach z Hezbollahem.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie może też eskalować w kierunku wojny na wyczerpanie między Izraelem a Iranem. Szczególnie niepokoi w tym kontekście fakt, że Iran jest bliski opracowania arsenału jądrowego, zaś Izrael jest największą potęgą atomową świata, gdy weźmie się pod uwagę ilość głowic w przeliczeniu na liczbę ludności.

Stany Zjednoczone cały czas wspierają Izrael, w tym „ograniczone” działania lądowe na terenie Libanu. W ramach wzmocnienia obrony państwa żydowskiego USA zadeklarowały wysłanie na Bliski Wschód większej liczby swoich żołnierzy.

Całość rozmowy z prof. Piotrem Grochmalskim jest dostępna [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj