fot. pixabay.com

Dziura w budżecie

Deficyt, jaki rząd zaplanował na przyszły ro będzie historycznie wysoki. Wyniesie 289 mld złotych – to na granicy konstytucyjnego progu ostrożnościowego. Pierwszy w pełni autorski budżet rządzącej koalicji nie przewiduje środków na szereg obietnic, m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

Pomimo że Polska została objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu, premier Donald Tusk jest zadowolony z projektu budżetu na 2025 rok.

– Przygotowaliśmy budżet budowy i siły – stwierdził szef rządu.

W przyszłym roku rząd chce wydać 4,7 proc. PKB, czyli 187 mld zł na obronność. Co do wydatków na bezpieczeństwo panuje względna ponadpartyjna zgoda. Z kolei na służbę zdrowia wydatki mają wynosić 222 mld złotych.

– Budżet jest w ramach odpowiedzialności, ale jest budżetem hojnym – wskazał Donald Tusk.

Co innego jednak pokazują twarde dane. Dziura budżetowa Polski na przyszły rok wyniesie 289 mld zł. „Nigdy po 1989 roku nie było tak, żeby deficyt wynosił prawie 50 proc. planowanych dochodów” – alarmuje poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, ekonomista.

– To świadczy o tym, że prawie 50 proc. środków musi być pożyczone, żeby zostały zrealizowane wydatki budżetowe. Nigdy tak w historii nie było, zatem ten budżet jest kompletnie nierealistyczny – podkreślił polityk.

Dziura budżetowa mogłaby być jeszcze większa, gdyby liberalno-lewicowa koalicja realizowała swoje obietnice wyborcze, na które nie ma pieniędzy – analizuje ekonomista, prof. Wojciech Piontek.

– Nie możemy mówić o żadnych mechanizmach oszczędności, a wręcz o powiększaniu tego zadłużenia – ocenił ekspert.

Nie będzie zatem realizacji wprowadzenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł oraz kredytu zero procent na mieszkanie, a to w kampanii wyborczej obiecywał Andrzej Domański – dziś minister finansów.

– Przy naszym pomyśle kredytu zero procent rata kredytu wyniesie 1330 złotych – wskazywał Andrzej Domański podczas kampanii wyborczej.

Rządzące Polską partie stworzyły nie jedną, a cztery propozycje zmian w składce zdrowotnej. Rozbieżności są tak duże, że państwo może zyskać 30 miliardów złotych albo je stracić. Zmiany w naliczaniu składki zdrowotnej pojawią się najprawdopodobniej dopiero w przyszłym roku. Poseł PSL Marek Sawicki przekonuje, że tylko ich propozycja może podreperować budżet.

– Budżet tworzy przedsiębiorczość, jeśli się nie ulży przedsiębiorczości, jeśli się nie zdejmie z nich ciężaru „polskiego ładu”, to za chwilę to tempo wyrejestrowywania się firm wzrośnie (…), a wtedy dziura budżetowa będzie jeszcze większa – podkreślił Marek Sawicki.

Tak ogromna dziura budżetowa pojawiła się, mimo że w kwietniu rząd Donalda Tuska zlikwidował zerowy VAT na żywność i ograniczył tarczę energetyczną. Były premier Mateusz Morawiecki przypomina, że rząd Zjednoczonej Prawicy zwalczał karuzele vatowskie i to dało duże wpływy do budżetu.

– Dzięki uszczelnieniu podatku znaleźliśmy ponad 140 mld zł więcej na takie projekty jak: 800 plus, 13 i 14 emerytury, niższe podatki, inwestycje w drogi, szkoły szpitale, przedszkola, a także na politykę bezpieczeństwa – mówił Mateusz Morawiecki, były premier RP.

W przyszłym roku zadłużenie państwa wyniesie 59,8 proc. To na granicy przekroczenia progu ostrożnościowego, który wynosi 60 procent. „Wówczas rząd będzie zmuszony tworzyć budżet na nowo i ciąć wydatki” – analizuje ekonomista Jacek Barzowski.

– Niestety, ale społeczeństwo będzie pewnie pozbawiane socjalnych przywilejów, które miało. Ktoś musi za to zapłacić – mówił ekspert.

TV Trwam News

drukuj