P. Gursztyn na łamach wpolityce.pl o Radiu Maryja: Historia rozgłośni z Torunia to trzy dekady życia pod ciągłym ostrzałem liberałów i lewicy
Donald Tusk znów przypomniał sobie o Radiu Maryja. Zaatakował rozgłośnię, wokół której gromadzą się setki tysięcy, a może nawet miliony, oddanych jej ludzi. To największy i najbardziej trwały ruch społeczny w Polsce. Dlatego budzi furię liberałów i lewicy – wskazał Piotr Gursztyn w artykule zamieszczonym na stronie wpolityce.pl.
Piotr Gursztyn odniósł się w artykule na łamach portalu w polityce.pl do kolejnego ataku Donalda Tuska na środowisko Radia Maryja.
„Krajobraz Polski >>uśmiechniętej<< byłby idealny, gdyby zniknęło z niej kilka elementów, a szczególnie Radio Maryja i związane z nim inne instytucje medialne, kulturalne oraz oświatowe. Lata mijają, a Radio trwa i nie traci słuchaczy, którzy przecież już dawno mieli wymrzeć. Owszem, w poważnej części to osoby starsze, które stopniowo odchodzą do życia wiecznego, ale cały czas znajdują następców na tym padole. Jeśli widzimy np. 70-letnią osobę, która wiernie słucha RM, to miejmy świadomość, że w momencie powstania stacji liczyła 40 lat. Może to być znak, że niejeden dzisiejszy czterdziestolatek jeszcze nie wie, ale za kilka lat i on będzie – używając dawnych słów Donalda Tuska – >>moherowym beretem<< – wskazał historyk.
Nie spełnia się zatem – jak kontynuował Piotr Gursztyn – liberalno-lewicowa wizja biologicznego ostatecznego rozwiązania kwestii radiomaryjnej. A co gorsza okazuje się, że wyznawcy lib-leftu również nie są nieśmiertelni i wielu z nich ma już świadomość, że nie dożyją chwili, gdy z eteru zniknie sygnał Radia Maryja.
„Radio przeżyło czasy rządów SLD i pierwszego Tuska, zatem nic nie wskazuje, aby miało upaść za jego drugich rządów. Będzie jednak znów szykanowane, obrażane i oskarżane o najgorsze. Tuż po święcie narodowym szef rządu rzuca insynuacyjne obelgi wobec stacji, która bez żadnej przesady jest najważniejszym punktem odniesienia dla setek tysięcy obywateli. Za bardzo przywykliśmy do agresji w polityce, ale trzeba przypomnieć, że premierowi nie przystoi nazywać >>imperium<< instytucji religijnej o takim zasięgu społecznym, a jej założyciela i lidera >>biznesmenem<<, gdy wiadomo, że jest to zakonnik, który złożył śluby ubóstwa” – napisał.
Każdy w Polsce wie, co jest przyczyną tej agresji, choć nie każdy nazwie to po imieniu – wskazał.
„Odpowiedź można sprowadzić do jednego słowa: zawiść. Dzieje Radia Maryja to historia sukcesu. Takie rzeczy nie powinny zdarzać się w dzisiejszym świecie, gdzie religia i tradycja mają być synonimami nieudolności, upadku i wegetowania na marginesie życia społecznego. Zgorszenie liberałów i lewicy jest tym większe, że wokół dzieła rozpoczętego i prowadzonego przez o. Tadeusza Rydzyka wyłonił się największy ruch społeczny współczesnej Polski. Mimo całej liberalnej retoryki na temat społeczeństwa obywatelskiego nikomu z liberalno-lewicowej strony nie udało się stworzyć czegoś podobnego do Rodziny Radia Maryja” – zaakcentował dziennikarz.
Publicysta zwrócił uwagę, że skoro lewicowa część naszego społeczeństwa nie potrafi stworzyć własnego analogicznego fenomenu, to próbuje zrobić wszystko, by zniszczyć Radio Maryja.
„Radio Maryja, a szczególnie o. Rydzyk, są celami permanentnej kampanii oszczerstw i pomówień. Oszczerstwa mają zniechęcić w ogóle do słuchania toruńskiej rozgłośni, co w dużej mierze się powiodło. Ludzie o poglądach liberalnych i lewicowych oceniają RM jak najgorzej, choć najczęściej nigdy go nie słuchali. Stąd potem zaskoczenia, gdy jedna czy druga osoba w jakichś przypadkowych okolicznościach – np. podczas długiej podróży samochodowej – wysłucha kilku audycji. I nagle zdziwienie: jakie to fajne radio. Spokojne i wyważone, bez agresji i wulgarności, o inteligentnej publicystyce, bardzo dobrych serwisach informacyjnych, z prowadzącymi o znakomitej dykcji i rzadko już spotykanej kulturze słowa” – stwierdził Piotr Gursztyn.
Historyk zauważył, że Radio Maryja przyciąga nie tylko wierzących, ale także ateistów, którzy szukają wysokiej jakości radia, a nie ogłupiających stacji radiowych.
„To też świadczy o sile przyciągania rozgłośni toruńskiej. Dodajmy tu jeszcze przypadki takie, jak było to z nieżyjącym już rzecznikiem prasowym lewicy Tomaszem Kalitą. Gdy dowiedział się, że jest chory na glejaka, przełączył się na Radio Maryja. Z jego słów wynikało, że było to dla niego odkrycie nie tylko ze względu na kojącą funkcję odmawianych tam modlitw” – wskazał.
Radio Maryja nie mogłoby istnieć, gdyby zabrakło Rodziny Radia Maryja.
„Nowi słuchacze z zaskoczeniem dowiadują się o bardzo gęstej sieci lokalnych kół słuchaczy obecnych w każdym zakątku Polski i zaangażowanych w swą działalność, mocno ze sobą związanych nie tylko wiarą i poglądami, ale też przyjacielskimi relacjami i wzajemnym pomaganiem. Z zaskoczeniem dowiadują się o niezwykle prężnej działalności uczelni związanej z Radiem Maryja – Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. Teraz do tego rzekomego >>imperium<< doszło Muzeum >>Pamięć i Tożsamość<<. W normalnych warunkach ta historia ciężkiej i udanej pracy byłaby powodem pochwał i zadowolenia, że w odradzającej się po PRL-owskiej beznadziei Polsce udało się stworzyć się coś tak wielkiego. I to na dodatek pro publico bono” – napisał historyk.
„Założyciele i prowadzący nie zasłużyli na nienawiść, która ich spotyka. Ale wygląda na to, że to cena za wielki sukces, który osiągnęli i powodzenie, które cały czas im towarzyszy” – podsumował Piotr Gursztyn.
Piotr Gursztyn/wpolityce.pl/radiomaryja.pl




