fot. pixabay.com

D. Murawiec o sytuacji polskiego rolnictwa: Sam sezon był bardzo ciężki, ponieważ było mnóstwo niesprzyjających wydarzeń pogodowych. W maju przyszły silne przymrozki, gdzie w zasadzie ucierpiało ogrodnictwo, uprawy polowe

Sam sezon był bardzo ciężki, ponieważ było mnóstwo niesprzyjających wydarzeń pogodowych. W maju przyszły silne przymrozki, gdzie w zasadzie ucierpiało ogrodnictwo, uprawy polowe. Największe szkody sięgające 30-40 proc. były w rzepaku, a także we wczesnych pszenicach. Rolnicy zamiast zbierać plony w wysokości 6-8 ton, to zbierali w zasadzie 20 proc tego, co powinno być. Tutaj nie możemy mówić o żadnej opłacalności. Nie możemy mówić nawet o wyrównaniu kosztów, żeby wyjść na zero. Jeśli żyto kosztuje 500 zł za tonę i rolnik zebrał 1,5 tony, to nawet wliczając w to dopłatę bezpośrednią do hektara, to przy takiej uprawie trzeba cały sezon pracować za darmo i jeszcze do tego dołożyć – wskazał Damian Murawiec, rolnik, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W środę wiceminister rolnictwa, Michał Kołodziejczak, przedstawił w Sejmie sytuację, jaka rzekomo panuje na rynku zbóż. Rolnicy są oburzeni tym, co zaprezentował wiceminister rolnictwa. W rzeczywistości ceny zbóż są dużo niższe, a pogoda na żniwa nie jest tak świetna, jak mogłoby się to wdawać.

Oburzyłem się nie tylko na ceny zbóż podstawowych, ale także na temat plonu tych zbóż, przebiegu żniw i pogody. On mówił, że my jako rolnicy powinniśmy być zadowoleni, iż tak sprawnie przebiegają żniwa, że mamy w zasadzie plony nieodbiegające od średniej. Michał Kołodziejczak podał, iż według GUS nasze plony są niższe tylko o cztery procent. Wskazał także poziom cen, który dzisiaj jest nierealny – oznajmił Damian Murawiec.

Dla wielu rolników ten rok okazał się bardzo ciężki. Wiele plonów ucierpiało wskutek majowych przymrozków. Dodatkowo plony są bardzo niskie, co przekłada się na to, iż gospodarze przez cały sezon pracowali za darmo albo musieli dołożyć do interesu.

Oprócz cen warto podkreślić, że sam sezon był bardzo ciężki, ponieważ było mnóstwo niesprzyjających wydarzeń pogodowych. W maju przyszły silne przymrozki, gdzie w zasadzie ucierpiało ogrodnictwo, uprawy polowe. Największe szkody sięgające 30-40 proc. były w rzepaku, a także we wczesnych pszenicach. Rolnicy zamiast zbierać plony w wysokości 6-8 ton, to zbierali w zasadzie 20 proc tego, co powinno być. Tutaj nie możemy mówić o żadnej opłacalności. Nie możemy mówić nawet o wyrównaniu kosztów, żeby wyjść na zero. Jeśli żyto kosztuje 500 zł za tonę i rolnik zebrał 1,5 tony, to nawet wliczając w to dopłatę bezpośrednią do hektara, to przy takiej uprawie trzeba cały sezon pracować za darmo i jeszcze do tego dołożyć – akcentował rolnik.

Damian Murawiec zaznaczył, że ze względu na wzrost cen nawozów azotowych rolnicy muszą liczyć na to, że następny sezon okaże się dla nich łaskawy, bowiem w przeciwnym wypadku uprawy znowu będą na skraju opłacalności.

Patrząc po kosztach paliwa, pestycydów, nawozów, to mieliśmy nadzieję, że szczególnie na nawozach będzie obniżka cen i będziemy je mogli kupić trochę taniej, żeby obniżyć koszt produkcji. Niestety nie doczekaliśmy się obniżki, a w zasadzie, jak ceny zaczęły delikatnie spadać, to już od czerwca mamy bardzo mocne podwyżki nawozów azotowych. Patrząc na to, jak będziemy kupować te nawozy i inne środki do produkcji na ten sezon, to można liczyć tylko na to, że pogoda będzie łaskawa, sezon będzie sprzyjający i to nam jedynie pozwoli osiągnąć jakieś dochody. W innym przypadku znowu można liczyć tylko na to, iż raczej będziemy się kręcić przy braku opłacalności – stwierdził gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Damianem Murawcem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj