fot. PAP/Paweł Supernak

Rząd „Koalicji 13 grudnia” nie ustaje w „rozliczaniu” poprzedniego rządu. Zjednoczona Prawica wskazuje, że działania rządu to polityczny atak

Rządzący prowadzą działania, które mają rozliczyć poprzednią władzę. Wnioski do prokuratury szykują już politycy z sejmowej komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych. Partia Jarosława Kaczyńskiego wskazuje, że jest to polityczny atak.

Przez osiem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, Donald Tusk i jego opozycyjni koledzy zapowiadali rozliczenie rzekomych afer i kary więzienia dla polityków Zjednoczonej Prawicy. W tym tygodniu swoje prace zakończyła sejmowa komisja śledcza ds. organizacji wyborów korespondencyjnych. Jej przewodnicząca, poseł Koalicji Obywatelskiej, Magdalena Filiks, relacjonując końcowe ustalenia komisji, mówiła o winie Prawa i Sprawiedliwości.

– Wybory, o formie których decyzję podjął polityk niesprawujący żadnej funkcji w administracji rządowej i organach publicznych, za to stojący na czele partii politycznej PiS, pan premier Jarosław Kaczyński – podkreślała Magdalena Filiks.

Komisja wyśle 12 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Chodzi m.in. o prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego; byłego premiera Mateusza Morawieckiego; byłego wicepremiera, ministra aktywów państwowych, Jacka Sasina.

Na wnioski o uchylenie immunitetów czeka marszałek Sejmu, Szymon Hołownia.

– Niech przyjdą dokumenty, to zostaną poddane ocenie, więc we wrześniu pewnie, jeżeli będą takie wnioski, a prokuratura je do nas skieruje, będziemy je rozpatrywać – wskazał Szymon Hołownia.

Ustalenia komisji odrzucił prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. Polityk zapewniał, że wybory korespondencyjne były organizowane zgodnie z prawem.

– To była decyzja marszałek Sejmu, że mają być wybory i one wynikały z konstytucji – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Dr hab. Przemysław Czarnek, poseł PiS, uczestniczył w pracach komisji. Jak zauważył, nie wniosła ona nic nowego do sprawy, a przygotowane ustalenia oparte są na manipulacjach.

– To jest po prostu kompromitacja komisji, co tutaj usłyszeliśmy. Tak, prezes był prezesem największej partii, zajmował się sprawami najważniejszymi. Wielka mi rzecz ustalona przez komisję śledczą – mówił dr hab. Przemysław Czarnek.

Wcześniej podobne stanowisko zaprezentował Marcin Kierwiński, europoseł KO.

– W tej sprawie rzeczywiście uważam, że jest tak, iż wiele rzeczy już zostało przeanalizowanych i właściwie pełna wiedza już jest. Ta komisja nie wniosła wiele nowej wiedzy – oznajmił Marcin Kierwiński na antenie Polsat News.

To zaskakujące słowa, zwłaszcza że osiem miesięcy prac komisji kosztowało kancelarię Sejmu prawie półtora miliona złotych.

Komisja była jedynie medialnym spektaklem – zaznaczył poseł Prawa i Sprawiedliwości, Zbigniew Bogucki.

– Cyrk polityczny prowadzony przede wszystkim przez pana Jońskiego. To nie miało nic wspólnego z rzetelnym rozpatrzeniem sprawy – zauważył Zbigniew Bogucki.

Poprzedni szef komisji, poseł Dariusz Joński, na jej bazie budował swoją rozpoznawalność i odszedł z funkcji po objęciu mandatu europosła. Podobnie poseł Michał Szczerba, który kierował sejmową komisją śledczą do spraw tzw. afery wizowej. Ta niedługo zakończy prace, podobnie jak komisja śledcza do spraw Pegasusa.

Poseł PO, Joanna Kluzik-Rostkowska, zapewniła, że to nie koniec rozliczeń poprzedniej władzy.

– Parlament zadecydował, że będzie kontrola w KRRiT, kontrola NIK – podkreśliła Joanna Kluzik-Rostkowska.

Działania rządu Zjednoczonej Prawicy bada także specjalny parlamentarny zespół kierowany przez posła KO, Romana Giertycha. Przed zespołem zeznają kolejni sygnaliści, którzy oskarżają PiS o nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości czy w KRS.

– Będziemy zmierzać do tego, żeby rozpędzić na cztery wiatry ten neo-KRS, żeby budynek został przejęty przez sędziów – oznajmił Roman Giertych.

Zespół to polityczna zemsta Romana Giertycha – wskazał doradca prezydenta, Stanisław Żaryn.

– Działania Giertycha są ewidentnie działaniami, które mają stymulować rząd do tego, żeby polityczne rozliczenia i zemstę prowadzić na wysokim poziomie – podsumował Stanisław Żaryn.

Roman Giertych ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym spółki Polnord. Chodzi o przywłaszczenie mienia i pranie brudnych pieniędzy. Poseł nie stawia się na kolejne wezwania prokuratury i kwestionuje działania śledczych.

TV Trwam News

drukuj