fot. TV Trwam

Prof. J. Kurzępa: My mamy Polskę w sercu, a nie na marynarce

W dalszym ciągu jesteśmy kłopotem konkurencji politycznej, gdyż nie straciliśmy poparcia. Dajemy Polsce i Polakom alternatywę wobec bylejakości, wobec serca wlepionego w marynarkę. My mamy Polskę w sercu, a nie na marynarce – powiedział socjolog, prof. dr hab. Jacek Kurzępa, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam i Radia Maryja.

W drugą niedzielę czerwca odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak wskazał prof. Jacek Kurzępa, w dalszym ciągu po półrocznej dominacji nowego rządu „Prawo i Sprawiedliwość jest w sercach Polaków jako wiarygodna siła, która w sposób bardzo jednoznaczny staje po stronie interesów Polski i potrafi reprezentować, a także zabiegać o jej interesy w Parlamencie Europejskim”.

– Myślę, że w tym wielogłosie narracji i propozycji programowych, które w czasie kampanii do europarlamentu trafiały do wyborców, przekaz, jaki proponowała Zjednoczona Prawica czy Konfederacja był na tyle uzasadniony faktograficznie i wcześniejszymi dokonaniami tych formacji, że te 26 mandatów nie przyszło z przypadku. One są bardzo mocno wypracowane i przekonujące – podkreślił socjolog.

Dodał również, że głosy oddane na Zjednoczoną Prawicę są konsekwencją poparcia programu, który był prezentowany także w czasie wcześniejszych kampanii wyborczych (parlamentarnej i samorządowej), a także przez wyrażanie gotowości wsparcia jednostek samorządu terytorialnego.

– To ma pewien logiczny ciąg. Jeśli przypomnimy wybory parlamentarne i sytuacje, gdy mówiliśmy, że jesteśmy jednym z siedmiu milionów kłopotów Tuska, to w dalszym ciągu jesteśmy tym kłopotem konkurencji politycznej, gdyż nie straciliśmy poparcia. (…) Dajemy Polsce i Polakom alternatywę wobec bylejakości, wobec serca wlepionego w marynarkę. My mamy Polskę w sercu, a nie na marynarce – zwrócił uwagę prof. Jacek Kurzępa.

W niektórych krajach europejskich zauważalny jest zwrot w kierunku prawicowym. Przykładem jest chociażby Francja, w której Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen bardzo wyraźnie zdominowało wybory, uzyskując ponad 30 procent poparcia. Wynik ten jest dwukrotnie wyższy od środowiska skupionego wokół prezydenta Emmanuela Macrona, które otrzymało zaledwie 14,4 procent poparcia społeczeństwa. W związku z tym prezydent Francji odwołał dotychczasowy parlament i ogłosił nowy termin przyspieszonych wyborów parlamentarnych, które mogą zmienić kierunek polityczny Francji. Jednak – jak wskazał gość „Rozmów niedokończonych” ­– zwrot w stronę prawicy w kilku krajach europejskich całkiem nie zmieni szachownicy europarlamentu. Jak dodał, frakcje ludowe na pewno będą w dalszym ciągu dominujące.

– Ważna jest teraz rola europarlamentarzystów, którzy posiadają również pewne kompetencje poruszania się w kuluarach Parlamentu Europejskiego. To nie tylko sala posiedzeń, ale również kontakty bezpośrednie, kontakty osobiste, umiejętność mediowania, negocjowania, ale również zawiązywania sojuszy w oparciu o osobistą życzliwość – zaznaczył.

Dodał, że tak jak  w parlamencie krajowym i w sejmikach, czy różnych radach miast, tak wszędzie tam, gdzie ludzie są delegowani poprzez zaufanie społeczne, wybrani mają reprezentować interes swoich wyborców, interes narodu.

– Wyborcy bardzo personifikują kandydata, któremu powierzają mandat. Wchodzą oni w relacje bardzo osobistą, personalną, uznając, że on jako jeden jest w stanie zawrócić politykę Unii Europejskiej. Jako jeden tego nie zrobi, dlatego ważny jest cały team, cały zespół. To nie jest tylko reprezentacja 26 europarlamentarzystów z prawej strony sceny politycznej, ale cała ponad pięćdziesięcioosobowa ekipa europarlamentarzystów delegowanych z Polski w obronie interesów kraju – podkreślił prof. Jacek Kurzępa.

Socjolog odniósł się również do kwestii nielegalnych migrantów. Był to jeden z głównych tematów między innymi w czasie kampanii wyborczej do europarlamentu. Jak zaznaczył, problem migracyjny został wytworzony przez błędną politykę Niemiec, Francji, Włoch, czyli przez państwa tak zwanej starej Europy.

– Nas traktuje się dzisiaj jako tego, który ma wziąć na siebie obciążenia migracyjne. Przywołam doświadczenia Ziemi Lubuskiej z ostatnich dni. (…) Zaniepokojeni mieszkańcy dowiadują  się o tym, że samorządy lokalne zostają wypytywane przez urząd wojewody, gdzie mogliby zostać [rozlokowani migranci – red.] – wskazał prof. Jacek Kurzępa.

radiomaryja.pl

drukuj